wtorek, 1 maja 2012

Rozdział 2.


NATALIE


Ze względu na niemiłosiernie dzwoniący budzik, lekko nieprzytomna strąciłam go z szafki, ponownie chowając głowę w poduszkę. Na moje nieszczęście, budzik nie miał zamiar się uciszyć nawet leżąc na podłodze, co spowodowało to, że koniec końców i tak podniosłam się z łóżka. Przeniosłam wzrok na leżący na podłodze przedmiot chcąc sprawdzić godzinę. Zauważając, że jest już nieźle po siódmej, momentalnie znalazłam się przy szafie. Wyciągnęłam z niej TO. Szybkim krokiem weszłam do łazienki i jak najszybciej potrafiłam, zabrałam się za szykowanie się na pierwszy dzień w nowej szkole. 


Wbiegłam do jadalni równo ze słowami kucharki o rozpoczęciu śniadania. Dysząc usiadłam obok rudowłosej dziewczyny, która najwidoczniej bardzo dobrze bawiła się, patrząc na mnie. Trąciłam ją w ramię, lustrując ją wzrokiem. Szczerze powiedziawszy, jej lekko męski styl ubierania się dodawał jej uroku. Zauważyłam, że ubiera się podobnie do mojego przyjaciela. Zawsze stawia na wygodne ciuchy, które trochę wykluczają ją z grupy. Lekko mówiąc nie pasuje do "tutejszego imagu". Chyba za to ją lubię. Jej dzisiejszy ubiór, był w moim ulubionym kolorze. Mianowicie niebieskim. Uśmiechnęłam się do niej i wstałam, kierując się w stronę kolejki. Wzięłam tackę i nerwowo tupiąc nogą, stanęłam jako ostatnia w kolejce. 
- No cześć nowa- obok mnie znalazło się dwóch chłopaków, z których jeden, przyparł mnie do ściany. Spojrzałam na nich z politowaniem, po czym wybuchnęłam śmiechem.
- Słońce, za wysokie progi na twoje nogi- prychnęłam w jego stronę, odpychając go od siebie.
- Przecież wszystkie na mnie lecą- stwierdził z wyrzutem, ponownie dorównując mi kroku. Nałożyłam na tackę porcję frytek i sok pomarańczowy, po czym ponownie odwróciłam się w jego stronę, stawiając tackę na pobliskim stole. Pchnęłam go na ścianę i stanęłam blisko niego. Położyłam rękę na jego klatce piersiowej z cwanym uśmiechem. 
- Niestety, oprócz mnie- szepnęłam do jego ucha, odwracając się na pięcie. Doszedł do mnie jedynie rozczarowany ton głosu chłopaka i śmiechy jego kolegów. Wzięłam jedzenie i ze zwycięską miną usiadłam obok roześmianej dziewczyny. 
- Nie wiedziałam, że jesteś aż tak pewna siebie i..- zaczęła, jednak umilkła przygryzając język.
- Wredna? Tylko dla tych, którzy na to zasługują. Czyli dla większości osobników płci męskiej na tej kuli ziemskiej- zrobiłam okrąg w powietrzu i wzruszając ramionami zabrałam się za jedzenie.
- Ale mała..- ten sam chłopak ponownie usiadł obok mnie z miną zbitego psa. Odwróciłam się do niego przodem.
- Po pierwsze, naruszasz moją przestrzeń osobistą. Po drugie, jak już wspominałam w ogóle mi się nie podobasz. Niestety nie lecę na zadufanych w sobie facetów z fryzem, który aż prosi się o pomstę do nieba- powiedziałam na jednym wdechu- Więc, przykro mi bardzo, ale lepiej będzie jak sobie pójdziesz. A tak na marginesie, chorobą nadmiernego używania perfum i lakieru do włosów można się zarazić?- spytałam, bezradnie podnosząc ręce. Rudowłosa, siedząca przede mną wybuchnęła śmiechem, jednocześnie opluwając sokiem kolegę osoby, narażonej na moje niezbyt miłe uwagi. Oburzeni poszli w swoją stronę, nie przestając używać nieco wulgarnych epitetów. Pomachałam im na odchodne, przybijając piątkę z Savannah. 
- Musisz mnie tego nauczyć- stwierdziła, kręcąc głową. Uniosłam kciuk do góry, skupiając całą uwagę na frytkach leżących na talerzu.


Stanęłam w progu klasy i pociągnięta przez koleżankę, ruszyłam w głąb. Usiadłam tuż obok niej, uważnie przyglądając się pomieszczeniu. Klasa, wydawała się być spora jak na niecałe dwadzieścia osób, uczęszczających ze mną do klasy. Chemia, która rozpoczynam naukę w tej szkole, wcale nie jest moją mocną stroną. Mam ogromny problem ze zrozumieniem większości tematów. Jeszcze nie trafił się nikt, kto mógłby mi to w stu procentach wyjaśnić. 


Ściany pomieszczenia, były poobklejane przeróżnymi plakatami dotyczącymi chemii, które jeszcze bardziej mnie dobijały. Skrzywiłam się, patrząc na spis wszystkich pierwiastków i odwróciłam wzrok. Rozejrzałam się po osobach, znajdujących się w klasie. Moją uwagę przykuła dziewczyna, która wydawała mi się jakoś dziwnie znajoma. Poczułam silne uczucie, że skądś ja znam i że przez nią kiedyś cierpiałam.  Zdziwiło mnie to, bo nie mogę sobie przypomnieć kto to jest.




Po zakończeniu pierwszego dnia w szkole, wróciłam do swojego pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi i rzuciłam się na łóżko. Mam niecałe dwadzieścia minut do przyjścia Nicka, a nie mam ochoty na nic. Chemia, była koszmarem. Tak samo jak i fizyka, która również jest dla mnie czarną magią. W zasadzie, ogarniam jedynie przedmioty typu angielski, czy historia. Reszta jest jedną wielka zagadką. Jednak to dwa ostatnie wfy, doszczętnie mnie wykończyły. Ogólnie, jestem kiepska w sportach. Omijając grę w tenisa, w której jakoś mi idzie. Akurat od tego rodzaju sportu, jestem uzależniona.


Momentalnie skrzywiłam się słysząc pukanie do drzwi. Nie miałam na nic najmniejszej ochoty, chciałam sobie poleżeć i nic więcej nie robić. Nie odpowiedziałam, z nadzieją, że owy ktoś sobie pójdzie, jednak przeliczyłam się. Usłyszałam otwierane drzwi i kroki, co świadczyło o tym, że ktoś znalazł się w moim pokoju.
- Nie mam mnie, jestem trupem. Rozmawiasz z duchem, więc wyjdź albo zrobię ci takie Paranormal Activity, że nawet poświęcenie pokoju nie pomoże- jęknęłam przykrywając się poduszką.
- W zasadzie, to my tylko szukaliśmy u ciebie Savanny- momentalnie uniosłam głowę, odgarniając włosy na lewą stronę- Nigdzie jej nie ma, ostatnio tu była więc stwierdziliśmy, że teraz też może tu być- otwierałam usta, żeby coś odpowiedzieć ostatnio poznanemu Louisowi, ale z mojej łazienki wyszedł nie kto inny jak rudowłosa.
- Przepraszam, że ci nic nie powiedziałam, że tu jestem, ale moja współlokatorka zalała łazienkę. Ciesz się, że mieszkasz sama.
- O proszę, zguba znaleziona- powiedziałam, wskazując na dziewczynę.
- Przybyłem, nie musicie się kłaniać, wyjątkowo wam odpuszczę- w progu pokoju, pojawił się mój przyjaciel. W jednej chwili moja energia jakby wróciła. Podniosłam się z łóżka i rzuciłam się na Nicka, który nie zdołała utrzymać równowagi i wypadł z mojego pokoju.
- Jeszcze raz pobrudzisz moją koszulkę, a obiecuję że ukradnę ci twój ulubiony różowy stanik- jęknął, masując się po kolanie. Spojrzałam na niego z oburzeniem i wstałam, podając mu rękę- Oj tam i tak cię kocham- stwierdził, przytulając się do mnie- Wiesz co, nie widziałem cię od wczoraj a ty już sobie sprowadzasz jakieś gwiazdy- prychnął, na co ja jedynie zmarszczyłam brwi. Myśląc, że to przenośnia wzruszyłam ramionami. Nick, przeniósł wzrok na moją koleżankę. Szerzej otworzył oczy, po czym kilkakrotnie je przetarł z niedowierzaniem spoglądając na dziewczynę. Miała iść ze mną na spotkanie dwa tygodnie temu, kiedy się tu pojawiłam, jednak twierdząc że źle się czuje została w domu. Uśmiechnęłam się tryumfalnie, patrząc na zarumienioną rudowłosą i mojego uradowanego przyjaciela. Nick, kiedy widocznie doszło już do niego to co się wokół niego działo, w bardzo szybkim tempie znalazł się obok dziewczyny. Ta jedynie spuściła wzrok na podłogę, bezradnie bawiąc się swoimi dłońmi. Po cichu wycofałam się z pokoju, w celu odebrania dzwoniącego telefonu. Chciałam mieć spokój. Wydawało mi się, że obaj chłopcy znali Nicka lepiej, niż mi się mogło wydawać. Odganiając własne myśli usiadłam na parapecie przy oknie i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Za godzinę masz trening- usłyszałam głos swojej nauczycieli, która daje mi lekcje tenisa. Wkurzona przesunięciem treningu rozłączyłam się.
- Cześć skarbie- przede mną stanął chłopak, którego z samego rana Savannah uraczyła swoją śliną.
- Liczę do trzech. Jeśli w ciągu tych trzech sekund nie znikniesz mi z oczu obiecuję ci, że będziesz bał się zasnąć przez kilkanaście najbliższych nocy- syknęłam w jego stronę, odpychając go od siebie.
- Nie musisz udawać- powiedział, ponownie się zbliżając- Zresztą nie wiesz w którym jestem pokoju- powiedział z satysfakcją.
- Trzydzieści dwa, drugi pokój na lewo na czwartym piętrze. Plus, skończył ci się czas więc zabierz swoją twarz z mojego widnokręgu, albo tak ci przywalę, że nie poznasz jej przez najbliższe dwa miesiące- uniosłam brwi do góry, co wcale go nie zniechęciło. Z westchnieniem pokręciłam głową i odepchnęłam go od siebie. Wróciłam do pokoju w celu zabrania swojej torby. Po chichu otworzyłam drzwi, żeby nie zwracać na siebie większej uwagi. Kątem oka zobaczyłam rozmawiających Nicka, Savannę i dwóch chłopaków. Chwyciłam za torbę, jednak najwidoczniej nie było mi dane ciche wyjście, bo krótko mówiąc przywaliłam rzeczami w stojącą na szafce lampę, co spowodowało ogromny huk. 
- A ty gdzie?- spytał Nick, łapiąc mnie za nadgarstek. 
- Idę rozwijać swoją pasję w dziedzinie szturchania rozbieganych mrówek kijem bejsbolowym, bo co?- spytałam, zakładając torbę na ramię. Nick tylko pokręcił głową i spojrzał na mnie z politowaniem. 
- Jesteś szurnięta. A tak poza tym, to wiesz że twoja gleba na wf-ie jest w internecie?- wytrzeszczyłam na niego oczy i przekręciłam głowę- Nie sądzę, że powinnaś nosić bieliznę z napisem „Gdzie się gapisz? Co ja Jennifer Lopez?”.
- Pozwę ich. Nie ważne, spieszę się. Spotkamy się jutro? Wynikły nagłe okoliczności, przez które muszę iść- powiedziałam, kierując się w stronę drzwi.
- Jakie okoliczności?- krzyknęła za mną Savannah.
- Możliwe, że moje mrówki mają wściekliznę- odkrzyknęłam i z trzaskiem zamknęłam za sobą drzwi. 




SAVANNAH


Ponownie spojrzałam na swojego brata z politowaniem. Nie miałam już żadnych słów na własną obronę. Jedynym argumentem, którego mogę użyć jest to, że nikt mnie nie rozumie. Po prostu zostałam z tym wszystkim sama na ponad rok, a oni teraz oczekują cudu? Z jakiego powodu? Moja mama, olała mnie już rok temu. Dopiero kiedy po raz kolejny wylądowałam w szpitalu i konieczna była wizyta u psychiatry i psychologa zaczęła się mną interesować. No i tu właśnie o to chodzi. Nie miałam wsparcia, którego w tamtych chwilach potrzebowałam. Miałam ciągłe pretensje, które w żadnym stopniu nie były budujące. Nie poradziłam sobie. Zresztą, ja wcale nie jestem chora. Ja po prostu nie chcę odstawać od innych dziewczyn. Każda z nich mogłaby bez większych problemów, zamienić się rolami z modelką. A ja? Ja nie mogę. Dlaczego? Bo mam gdzieniegdzie za dużo tak zwanego tłuszczu. I co muszę z tym zrobić? Muszę się tego pozbyć, to chyba naturalne.


- Jestem spocona jak lemur. O ile lemury się pocą- jęknęła Natalie, stając w progu mojego pokoju. Kiedy zorientowała się, że nie jestem sama, uniosła głowę i zauważyła również wszystkich siedzących w moim pokoju chłopców. Wzruszyła ramionami na ich widok i spojrzała na mnie.
- Nick mówił, żeby ci powiedzieć, że przyjdzie po ciebie jutro wieczorem- powiedziałam na wstępie, żebym nie zapomniała.
- Nie masz się o co martwić, nie mam zamiaru ci odbić tego pajaca. Nie jestem fanką słowa na „m”, którego zresztą nie lubię używać- ponownie wzruszyła ramionami i usiadła obok mnie.
- Że miłości?- spytał Niall drapiąc się po głowie.
- Tak, to słowo zdecydowanie mnie irytuje. No nic, idę pozwać geniusza, który wstawił filmik z moim zjawiskowym upadkiem do sieci. To pa- powiedziała, szybkim ruchem wstając z miejsca.
- Czekaj, czekaj, czekaj- stanęłam przed nią, jednocześnie blokując jej dojście do drzwi- Najpierw, chłopcy to jest Natalie. Natalie, Louisa i Harrego już znasz, a to są jeszcze Zayn, Niall i Liam- powiedziałam, pokazując po kolei na chłopaków.
- Tak, tak. Fajnie, coś jeszcze?- spytała, patrząc prosto na mnie.
- Tak. W twoim pokoju była dzisiaj ta babka, co ma nas niby pilnować. No i powiedziała mi, że mam ci powiedzieć, że dzwonili twoi rodzice żeby..- zaczęłam, jednak szatynka momentalnie mi przerwała. No dobrze, może i mam podtekst w tym, żeby ją tutaj zatrzymać. Wtedy nie będą ponownie prawić mi kazań. Mogłaby mi ie przerywać.
- Nie interesuje mnie ich zdanie. Muszę iść, na razie- dorzuciła i biegiem opuściłam pokój. Zdezorientowana spojrzałam na drzwi, zdziwiona jej reakcją. Jeszcze bardziej zdziwił mnie zmartwiony wyraz twarzy Louisa, który mówił jakby o wszystkim wiedział. 
- A teraz wróćmy do rozmowy- tym razem zaczął Zayn, patrząc na mnie poważnym spojrzeniem.
- Nie wiem o co wam chodzi. Jem normalnie- wzruszyłam ramionami.
- Znowu schudłaś- w duchu uśmiechnęłam się na te słowa, jednak w rzeczywistości zatrzymałam ten uśmiech dla siebie.
- Dajcie mi spokój. Wszystko jest w porządku- ponownie tego dnia wypowiedziałam te słowa, starając się na nich nie nakrzyczeć. Nie rozumiem po co to robią. Przecież MNĄ się nikt nie interesuje. Mogę robić co chcę. 


Zmęczona przebiegiem całego dnia opadłam bezradnie na łóżko. I niby co, ta ich cała dwugodzinna pogawędka na temat zdrowego odżywiania coś pomogła? Nigdy nie pomaga. Byłabym zobowiązana, gdyby sobie odpuścili. Nie jestem anorektyczką. Ja w taki sposób dbam o swoja linię, to wszystko.




NATALIE


Zdziwiło mnie nagłe pukanie do drzwi, ze względu na to, że jest już godzinę po ciszy nocnej, więc nikt nie ma prawa chodzić po korytarzach. Odkryłam kołdrę, odstawiłam książkę która czytałam na półkę i starając się jakoś naciągnąć koszulkę niżej, otworzyłam drzwi. Stał w nich Louis, z bardzo zmartwioną miną. Jego obecność trochę mnie zdziwiła, bo przecież wcześniej ani razu nie zamieniliśmy słowa. Stałam w drzwiach, uważnie lustrując chłopaka.
- Możemy chwilę porozmawiać?- spytał, przygryzając dolną wargę. Skinęłam głową i przepuściłam go w drzwiach- Mam do siebie pytanie- zaczął, dokładnie dobierając słowa. Spojrzałam na niego pytająco, co miało oznaczać żeby kontynuował- Czy zauważyłaś, żeby Savannah nie chciała jeść?- spytał, nerwowo krążąc po pokoju. Delikatnie zamknęłam drzwi i odwróciłam się do niego przodem- Spędzacie razem ostatnio dużo czasu, może ty coś będziesz wiedzieć- westchnął chłopak.
- Zawsze jemy razem i nie widziałam, żeby miała z tym problemy. To znaczy zdążyłam zauważyć jej wręcz obsesyjne dbanie o kalorie, ale w zasadzie to nic takiego. Większość dziewczyn tak ma. Poza tym, je normalnie- wzruszyłam ramionami, kierując wzrok na chłopaka. Odetchnął z ulgą i szeroko się do mnie uśmiechnął.
- Dziękuję i przepraszam, za tak późne najście- skinęłam głową, stając przed nim- Gdybyś jednak coś zauważyła, to proszę daj mi znać- odezwał się, jeszcze odwracając się przy drzwiach.
- Dobrze, skoro to dla ciebie takie ważne- odpowiedziałam chwytając za klamkę. Jeszcze raz się do mnie uśmiechnął i opuścił pokój. Przez chwilę zdziwiona jego pytaniami patrzyłam na zamknięte drzwi, jednak po chwili przypomniałam sobie o mojej książce. Błyskawicznie zajęłam miejsce na łóżku i zajęłam się czytaniem.
_________________________________________________________________
Dobra, nie czepiajcie się za te mrówki. Oglądałam dzisiaj jakiś nędzny film o mrówkojadach i coś mi się skojarzyło. No, zostawmy temat mrówek.

Więc, mam nadzieję że trochę przybliżyłam wam postać Natalie i Savanny. Za kij nie umiem odmienić imienia "Savannah". Jakby coś uznajmy, że to literówka.
Dziękuję za pozytywne komentarze pod poprzednim rozdziałem. Miałam cichą nadzieję, że zajrzycie na moje najnowszego bloga.
Niestety nowego rozdziału nie spodziewajcie się za prędko. Strasznie boli mnie głowa, co uniemożliwia siedzenie na komputerze. Do następnego <3
Jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach, pisz na moje GG: 23799456.


19 komentarzy:

  1. ZAJEBISTY :D
    a jakie dobre teksty ! xd
    zapamiętam je sobie :D
    czekam na next :*
    i zapraszam do siebie ;)
    http://xmorethanthis1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny rozdział :)
    A teksty masz the best :P Nie mogę doczekać się następnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem tekst o mrówkach najlepszy :D hahhaa, do tej pory się śmieję xd
    Co do reszty - jak zwykle, świetna :) Hm.. Moim zdaniem Savannah nie powinna się tak przejmować, o ile nie zamierza rozpoczynać kariery jako wieszak na ciuchy. Modelki to kościotrupy, a to nie jest sexi moim zdaniem xd
    Czekam na kolejny,
    Całuski, Angie.

    OdpowiedzUsuń
  4. zgadzam się z Angie, że ten tekst z mrówkami jest najlepszy xq ta Natalie to niezłe ziółko ^^ ten Lou jest takim troskliwym braciszkiem <3 Savannah i Nick ? ciekawie (: bardzo mi się podoba to nowe opowiadanie :D teraz czekam na ciąg dalszy ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Mrówki są boskie i nic do nich nie mam . :D Pzreciwnie . ;)
    Podoba mi się podejście głównej g=bohaterki do natrętniaków . ;D
    Tak trzymać . :)
    Hm, zaintrygowała mnie " ruda " ( tak będę nazywać Savannah ) i jej dieta, znaczy, że strasznie o nią dba. Coś podejrzewam , że to będzie mieć wpływ na jej przyszłość , ciekawe, czy mam rację . ;)
    A Lou jest kochany, tak się martwi... Przypomina mi mojego brata. ;D
    Nie mogę się doczekać nowego rozdziału .. ;)
    I ta boska pewność siebie Natalie .. Też tak chcę . ;D
    Zapraszam do mnie i pozdro . :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny!!!!!!! :)
    Oto mój
    http://onedirectoin-hehe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział :)
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Tarzam się ze śmiechu! No, nie powiem, masz dziewczyno poczucie humoru ;) Rozdział jest cudowny, świetnie się go czyta. Bardzo podoba mi się postać Natalie, jest taka... inna. Ale pozytywnie. Plus, ma śliczne imię :) A co do reszty, to fajnie przedstawiłaś też Nicka i Savannah. Rudowłosa ma wielkie szczęście, mieć takiego starszego brata jak Louis to wielki zaszczyt ;) No i w dodatku on się o nią tak martwi... Jest strasznie słodki, nie to co mój młodszy brat. No, cóż, nie będę się nad sobą rozżalać, czekam tylko na następny i życzę powrotu do zdrowia (nie wiem czy dobrze się wyraziłam, w każdym razie, wiesz o co mi chodzi :))
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. cudowny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak zwykle rozdział genialny.
    Te mrówki...heh to mnie normalnie powaliło.
    Czyżby u Savannah były podejrzenia o anoreksję....?
    No nie wiem. czekam na nexta;]

    OdpowiedzUsuń
  11. super będę codziennie zaglądała i oczywiście czytała czekam na nowy rozdział zapraszam do siebie http://onedirectionhistorie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Haha :D
    Rozdział boski :)
    Mrówki <3
    Twoje teksty mnie rozwalają :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapowiada się ciekawie, czyżby Louis miał robić za kochanego braciszka ? :D
    Widzę go w tej roli. Szczerze powiedziawszy myślałam, że ona pozna 1D na wywiadzie do tego pisma dla nastolatek, ale w sumie chyba ona nie ma jeszcze świadomości z kim rozmawia więc może tak będzie i przy tym pozna kolejnych chłopców :)
    Czekam na kolejny!


    van-ill-op.blogspot.com
    second-chance-to-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudo ;]
    Na pewno bd czytać, zapowiada się ciekawie;]
    Teksty Natalie z tymi mrówkami mnie rozwaliły, normalnie patrzyłam się w ekran i ryłam się jak głupia xD
    Czekam na nexta ;]
    http://uwierzwprzeznaczenie.blogspot.com/
    Blog mojej siorki, jak możesz to zajrzyj i zostaw po sb ślad z góry dziękuję;]
    Baranek ;**

    OdpowiedzUsuń
  15. genialne ! czekam na kolejny !
    J.xx

    OdpowiedzUsuń
  16. Zakochałam się w Natalie. Wgl. cały twój blog jest genialny i przez niego banan mi z twarzy nie chce zejść.

    Zapraszam też do mnie:
    http://keep-calm-and-go-to-england.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ciekawie. Z tym odmienianiem imienia Savannah się nie przejmuj ;) Coś jestem ciekawa czy z Savanną na pewno wszystko w porządku jeśli chodzi o jedzenie. Cóż pomysł masz bardzo fajny. Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  18. świetny rozdział, tajemniczy. bardzo mi się podoba. czekam z niecierpliwością na następny! :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Jej! Czuje się jakbym czytała o sobie XD Natalie ma ze mną WIELE wspólnego. Wredna, chamska, pyskata, umie dogadać kiedy trzeba, nie lubi palantów myślących że mogą mieć każdą, ma jednego przyjaciela... Dlatego tym bardziej mi się spodobał ten blog. Tajemniczy jest i niesamowicie wciągający :) Czekam na kolejną notkę <3

    OdpowiedzUsuń