piątek, 4 maja 2012

Rozdział 3.


NATALIE
Zdenerwowana nie przestającym dzwonieniem budzika chwyciłam go i rzuciłam przed siebie. Usłyszałam jedynie dźwięk tłuczonego szkła. Z westchnieniem podniosłam głowę i oparłam się na łokciach. Zobaczyłam rozbitą szybę w oknie. Wzruszyłam ramionami na ten widok, ponownie kładąc głowę na poduszkę. 
- Co tu się stało?- z łazienki wyszła Savannah, myjąc zęby. Otworzyła szeroko oczy i upuściła szczoteczkę do zębów, widząc rozbitą szybę- Natalie obiecałaś, że więcej nie rozbijesz szyby- jęknęła, stając bliżej okna- Odkąd z tobą mieszkam, rozbiłaś ją już siedem razy. Mieszkam z tobą od dwóch tygodni!- krzyknęła w moją stronę, dziwnie gestykulując rękoma.
- Żaden problem. Zaraz zadzwonię do rodziców, to wyślą mi pieniądze na naprawę. Nie panikuj, wszystko jest spoko- ziewnęłam, siadając na wprost- Która godzina?- spytałam, przerzucając włosy na lewą stronę.
- Nie wiem, bo wywaliłaś zegarek- przewróciła oczami, odsuwając się od rozbitej szyby. 
- Było go wyłączyć, jest sobota- obroniłam się wstając z łóżka.
- Ale za godzinę idziemy do chłopaków, geniuszu- prychnęła w moją stronę- znam cię od miesiąca, a ty już zdążyłaś popsuć moją psychikę- jęknęła, podnosząc leżącą szczoteczkę do zębów i wkurzając ją do kosza. Bezsilnie opadła na swoje łóżko stukając palcami w ścianę. Uśmiechnęłam się do niej uroczo i stanęłam przed swoją szafą. Zaczęłam przeszukiwać całą jej objętość w celu znalezienia swojej ulubionej czerwonej marynarki- Masz zamiar iść w tych śliskich gaciach do chłopców? Wiesz jak Zayn zareaguje na widok twojego tyłka w tych spodniach?- dziewczyna uniosła brew do góry po turecku siadając na łóżku.
- I o to chodzi skarbie- poklepałam ją po ramieniu i zadowolona weszłam do łazienki.
- W sumie, chciałabym zobaczyć minę Nicka na twój widok!- usłyszałam za drzwiami, na co wybuchnęłam śmiechem.


Może i wzbudzanie zainteresowania w chłopaku, którego w zasadzie nie znam nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale z drugiej strony za dwa miesiące będę miała siedemnaście lat, a jeszcze ani razu nie miałam chłopaka. Co jest dziwne. W sumie, to nie do końca skoro tylko w tym miesiącu dałam kosza z osiem razy. Z drugiej strony szczególnie nie interesują mnie relacje chłopak – dziewczyna. Tak szczerze mówiąc, to po co mi to? Zresztą wzbudzanie zainteresowania, a zachęcanie do zakochania to dwie całkiem odmienne rzeczy. Poza tym nie ukrywam, że Zayn jest dosyć przystojny, ale na osobności gadałam z nim może trzy razy więc o żadnym „zakochaniu”- czymkolwiek to jest- nie ma co się rozprawiać. Dodam jedynie, że to jest taka.. no zabawa. Zauważyłam, że on też nie traktuje tego poważnie. W ogóle, to mało kto traktuje „flirty” ze mną na poważnie. Gdybym poznała siebie w męskiej odsłonie, osobiście też bym nie traktowała tego serio. 


Co do ostatniego miesiąca nie było w sumie aż tak źle. Na początku starałam się jakoś odsunąć od siebie chłopaków, co mi się nie udało. Chociaż i tak mam swoje odchyły i jadę im po psychice. Chyba się przyzwyczaili, bo zazwyczaj mają to gdzieś. Omijając Louisa, który za każdym razem mi się odgryza. No, chłopak ma wielkiego plusa. Sprzeczki z nim mogę zaliczyć do najprzyjemniejszych rzeczy, jakie robię nałogowo od miesiąca. Do tych rzeczy mogę zaliczyć jeszcze rozwalanie szyby w pokoju, pisanie dla gazety i oczywiście tenisa. Swatanie Savanny i Nicka też jest całkiem zabawne. Na całe szczęście pomaga mi w tym Harry i Louis, sama bym sobie nie poradziła. Głównie dlatego, że nie wierzę w miłość. Nie mam pojęcia co to jest i skąd się bierze, dlatego pozostanę przy opcji, że jest to jedna wielka nieuleczalna choroba z tragicznymi skutkami takimi jak- przyspieszona praca serca, wzmocnienie pocenia i wręcz chorobliwe uzależnienie od drugiej osoby. CO W TYM FAJNEGO? Nie rozumiem. Ale patrząc na rudowłosą i mojego walniętego i psychicznego przyjaciela czuję się chemię. Albo biologię. Dobra, to drugie zostawmy.




Wyszłam z łazienki i zbytnio się nie rozglądając od razu chwyciłam za komórkę, w celu wybrania numeru do mojego ojca.
- Znowu zbiłaś szybę?- usłyszałam w słuchawce głos mojego ojca.
- No niby tak. Na swoją obronę mogę powiedzieć jedynie, że to po pierwsze wina mojego upierdliwego budzika, a po drugie to szyby są zbyt podatne na rozbicia- odpowiedziałam, podchodząc do biurka. Przycisnęłam telefon do ucha ramieniem i zaczęłam wrzucać do torebki potrzebne mi rzeczy.
- Dobrze, dobrze. Dam znać kierowniczce. Znowu będę musiał sponsorować jakieś przedstawienie szkolne. Co ja się z tobą mam, Natalie- zaśmiałam się pod nosem i postawiłam telefon na biurku. Usłyszałam odkaszlnięcie na które od razu się odwróciłam. Na moim łóżku leżał rozwalony Zayn, zalotnie poruszający brawami, a obok Savanny, siedział roześmiany Liam. Domyśliłam się, że nagły napad kaszlu był spowodowany przez Zayna.
- Jeśli jesteś chory, to wyjdź bo nie chcę się zarazić- zwróciłam się do niego, ponownie odwracając się przodem do biurka. Drzwi wejściowe do pokoju otworzyły się, a w nich stanął cały uradowany Nick. Widząc mnie, zmrużył oczy i dziwnie na mnie spojrzał.
- Nie wyjdziesz z tego pokoju w takich portkach- fuknął, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Uśmiechnęłam się zwycięsko i tylko przewróciłam oczami chwytając za torebkę- Nie żartuje- dorzucił, z trzaskiem zamykając drzwi. Posłałam mu buziaka w powietrzu i przeniosłam wzrok na Savannę, która uniosła kciuk w górę- A teraz grzecznie pójdziesz się przebrać- wskazał ręką na łazienkę, tarasując całe drzwi.
- A teraz grzecznie przymkniesz, kochanie, swoją buźkę. Inaczej będę zmuszona wysłać twój adres zamieszkania niejakiej Angel, która bardzo się za tobą stęskniła- poklepałam go po ramieniu, na co ten otworzył szeroko usta i momentalnie odsunął się od drzwi. Angel, to dziewczyna która była obsesyjnie zakochana w moim przyjacielu. Chodziła za nim przez ponad dwa lata, i w sumie tylko dzięki wyprowadzce udało mu się od niej uwolnić. 




- Mówiłem ci już, że bardzo ładnie wyglądasz?- po raz kolejny, zagadał do mnie Zayn. 
- Tak, jakieś cztery razy. Ale i tak jesteś słodki- odpowiedziałam, poprawiając swoją pozycję na kanapie.
- Kogoż tu przywiało, miss ciasnych spodni- do salonu wszedł Louis, wskazując na mnie ręką.
- Powiedział koleś w różowym bokserkach w misie- przewróciłam oczami, lustrując go od góry do dołu w celu zrobienia mu na złość. Uśmiechnął się do mnie i usiadł obok- Mógłbyś się ubrać- zwróciłam się do niego, biorąc do ręki ciastko z miski.
- Przeszkadza ci to?- przysunął się bliżej i objął mnie ramieniem.
- Tak- odpowiedziałam, ściągając jego rękę ze swojego ramienia.
- Miałem się ubrać, ale jeśli to tak bardzo mi przeszkadza to dam sobie spokój- odpowiedział mi, ponownie obejmując mnie ramieniem. Przewracając oczami, wstałam z miejsca.
- Wrócę za jakąś godzinę- rzuciłam, ruszając w stronę drzwi.
- A ty gdzie?- krzyknął za mną Nick, błyskawicznie stając obok mnie.
- Lecę do Chin kręcić film pornograficzny- powiedziałam, zakładając swoje buty.
- Przyślesz mi jak skończysz?- powiedział Louis, stając w drzwiach. Pokręciłam przecząco głową i spojrzałam na Nicka. Stał z bojową miną, ze skrzyżowanymi rękoma. Taka postawa NIGDY nie zwiastowała niczego dobrego. Zawsze miałam po tym kłopoty.
- Skarbie, ja pracuję- powiedziałam w jego stronę, zapinając swój czerwony płaszcz. 
- Podwiozę cię- zaoferował, chwytając za kluczyki.
- Nick, zabrali ci prawo jazdy- podpowiedział mu Louis, na co ten zirytowany odrzucił kluczyki.
- Samej cię nie puszczę!- bąknął, zakładając jedną rękę na drugą. 
- Nie jestem dzieckiem- odpowiedziałam, zawiązując pasek od torebki na swojej ręce.
- Czyżby?- oburzył się, błagalnym spojrzeniem patrząc na Louisa. 
- Zamówiłam taksówkę, na razie- pomachałam do nich ręką i w szybkim tempie znalazłam się na dworze.


Niedługo normalnie nie wytrzymam z Nickiem. Ja rozumiem, że w pewnym sensie czuje się odpowiedzialny, ale bez przesady. Jesteśmy dokładnie w tym samym wieku. Może i jest ode mnie starszy o jakieś.. dziesięć miesięcy, ale to wcale nie daje mu pozwolenia na zachowywanie się jak moi rodzice. W sumie, to zachowuje się jak jedna z moich ciotek, bo rodzice mają gdzieś co robię. Zazwyczaj o nic nie pytają, tylko dają mi kasę na naprawę mnóstwa rzeczy, które zepsułam. Szczerze mówiąc, mnie to pasuje. Finansują każdą moją zachciankę, myśląc że takim sposobem zyskają moje uzananie. Kiepski sposób, który wcale mi nie przeszkadza. Jest dobrze tak jak jest. Nigdy nie potrzebowałam zbytnio ich zainteresowania, mam to gdzieś. Mam święty spokój. 


Teraz tak całkiem z innej bajki. Zaczynam martwić się o Savannę. Wydaje mi się, że Louis miesiąc temu miał sporo racji. Nie chcę go jak na razie zbytnio nakręcać, bo nic pewnego jeszcze nie wiem. Ale zachowanie rudowłosej co do regularnych posiłków ma dużo do życzenia. Nie je słodyczy- co niby jest zdrowe. W sumie to tylko pozory, bo zauważyłam że zdarza jej się podjadać po nocach. Wcale nie robi jej to dobrze na organizm, wręcz przeciwnie- tylko szkodzi. Starałam się ją jakoś lekko podpytać co do tego, ale kiedy tylko kieruję rozmowę na ten temat od razu go zmienia. Poza tym mam przeczucie, że w odwecie za to, że w ogóle je zmusza się do wymiotów. Złapałam ją kilka razy, ale twierdziła że to przez jedzenie w stołówce. Skoro tak to dlaczego ja tak nie mam? Chyba muszę o tym porozmawiać z Louisem. Tak chyba będzie dla niej najlepiej. 


Co do jej brata to z każdym dniem mnie zaskakuje. Prawie cały czas jest z nią, a jeśli nie może to dzwoni do niej, albo pisze. Taki brat to skarb, zdecydowanie. Widać, że bardzo mu na niej zależy mimo tego, że nie są biologicznym rodzeństwem. Z tego co opowiadała mi dziewczyna ich rodzice poznali się cztery lata temu na wakacjach. Zaczęli się ze sobą spotykać, zresztą oboje byli po rozwodach, niespełnionych marzeniach. Znaleźli wsparcie u siebie nawzajem. Pobierają się za miesiąc. Fajnie, ale nie żeby mi się to podobało. Miłości nie ma, po prostu.


SAVANNAH
- Tak w ogóle to gdzie ona pracuje?- spytałam Nicka, starając się rozburzyć mu fryzurę co w zasadzie marnie mi wychodziło.
- W magazynie dla nastolatek. Głównie zajmuje się wywiadami, ale wczoraj dopuścili do publikacji jeszcze coś w jej wykonaniu. Pisze opowiadania. W zasadzie to prawie zawsze jej opowieść kończy się śmiercią, nieszczęśliwą miłością albo porwaniem. To trochę niepokojące, ale Natalie od zawsze była dość.. brutalna. Najczęstszym motywem w jej historiach jest nieszczęśliwa miłość, na końcu zazwyczaj zabija jedną z postaci. Nawet nie wiem skąd jej się to wzięło, nigdy nie była zakochana, ani nie miała chłopaka. Przecież bym wiedział. Za dużo gadam, ona mnie zabije- stwierdził, krzywiąc się i zabierając moje ręce z jego włosów. Bąknęłam pod nosem krótkie „jaki żal” i wróciłam do siedzenia na poręczy kanapy. 
- Jak to nie była zakochana? Przez szesnaście lat? Ani razu? Nawet w jakimś frajerze z filmu?- zapytałam blondyna, siadając na jego kolanach. Zawsze go to rozprasza i mówi jeszcze więcej. Muszę to wykorzystać.
- No nie. Wiesz, Natalie to taka typowa singielka. To znaczy rozmawiałem z nią kiedyś na temat jakiegoś kolesia, którego poznała przez internet. Ponoć nieźle zawrócił jej w głowie, no a potem olał. Od wtedy jeszcze bardziej nakręciła się co do płci przeciwnej. Dobrze, że poznałem ją dużo wcześniej bo miałbym przechlapane- powiedział, nie odrywając wzroku od mojego biustu. Zadowolona z siebie, że coś więcej się o niej dowiedziałam wstałam i skierowałam się do kuchni. Wyciągnęłam szklankę z szafki i wzięłam sok pomarańczowy z lodówki. 
- Savannah?- w drzwiach, zobaczyłam Zayna. Wyglądał trochę dziwnie, głównie dlatego, że nieśmiały ton głosu wcale nie jest w jego stylu. Spojrzałam pytająco w jego kierunku, na co on usiadł naprzeciwko mnie- Chciałem się zapytać, czy.. to znaczy, bo ty znasz ją trochę bardziej i tak sobie pomyślałem..- zaczął trochę nieudolnie, bawiąc się swoimi dłońmi.
- Do rzeczy- przerwałam, ponownie pijąc swój sok.
- Chciałbym zaprosić gdzieś Natalie- powiedział, spuszczając wzrok na swoje buty. Zszokowana połknęłam sok pomarańczowy i spojrzałam na niego z niedowierzaniem. Tak, ja wiem że jest kobieciarzem, wiem, że podrywał większość moich koleżanek, ale jakoś nigdy nie potrzebował mojej aprobaty. Robił co chciał, a teraz nagła zmiana? Znam trochę dziewczynę i zauważyłam jej niechęć co do typowych spotkań z chłopakami. Na osobności gadała jedynie z Nickiem. Odrzuciła nawet Alana, największe ciacho w szkole. Od razu zauważyłam, że coś jest co za każdym razem zmusza ją do powiedzenia „nie”. Teraz trochę rozumiem. Jakaś nieudana schadzka przez internet. Ale nie powinno to aż tak na nią działać.
- Wiesz Zayn, nie wiem czy to najlepszy pomysł- uniosłam głowę na niego, na co ten ciężko westchnął.
- Ale dlaczego?- jęknął uważnie mi się przyglądając.
- Posłuchaj, ona nie traktuje tego poważnie. Ona nic nie traktuje poważnie. Wszystko jest dla niej jedną wielką grą. Nie zrozum mnie źle, bo ja bardzo polubiłam Natalie. Tylko, że ona jest taka specyficzna. Sam, wydaje mi się, zdążyłeś zauważyć że ona daje wszystkim kosza. Znacie się krótko, radziłabym ci teraz to odłożyć, jakoś z nią rozmawiać na osobności, tylko tak.. dyskretnie. Kurcze, głupio mi to mówić, ale Natalie odkąd ją poznałam bawi się chłopakami. Chyba lepiej będzie, jak sobie na razie darujesz- spojrzałam na niego, posyłając mu delikatny uśmiech. Odwzajemnił go, jednak z odczuwalnym popsutym humorem opuścił kuchnię. Westchnęłam i włożyłam szklankę do zlewu.


- Możecie się cieszyć, już wróciłam- do salonu wparowała cała uradowana Natalie, zwalając Nicka z fotela. Chłopak oburzony walnął ją w głowę i wziął na ręce, po czym postawił na ziemi- Mnie na podłodze? Mnie? Osobę, która siedziała z tobą kiedy miałeś złamaną nogę? Wiesz co, nie spodziewałabym się tego po tobie. Czuj się rzucony- prychnęła, na siłę wciskając się na kanapę. Zayn postanowił się nad nią ulitować i lekko przesunął się w bok. Dziewczyna szeroko się do niego uśmiechnęła i zajęła miejsce. 
- Dobrze, dobrze. Ale nie zapominaj o tym, kto mnie wepchnął do studni, w której złamałem tę nogę- podrzucił jej Nick, bardziej rozwalając się na fotelu. Dziewczyna oburzona skrzyżowała ręce i spojrzała na niego zaciętym spojrzeniem.
- I pomyśleć, że było mi przykro, że cię przedwczoraj tak ochrzaniłam i kupiłam ci zegarek. Wiesz, trochę smutno mi się zrobiło, że go nie masz. Omijając fakt, że całą kasę wydałeś na wczorajszy wypad do klubu. Tak czy siak, zaszłam dzisiaj do jubilera. Na całe szczęście, mogę jeszcze go zwrócić- dziewczyna pokiwała głową i kątem oka spojrzała na Nicka, który po usłyszeniu słów swojej przyjaciółki, momentalnie spadł z fotela- Albo co mi tam. Tylko się nie przyzwyczajaj- powiedziała w jego stronę, rzucając w niego eleganckim czarnym pudełkiem.
- Kocham cię!- krzyknął chłopak, podbiegając do dziewczyny, po czym ją przytulił. Ta jedynie skrzywiła się, starając się go od siebie odciągnąć. Poczułam się bardzo dziwnie, jakbym była trochę zazdrosna o tę scenkę. Ale przecież się przyjaźnią, to normalne że bardzo się lubią, tak?
- Perfumy masz ładne, ale odsuń się chłopcze bo co nieco może cię zaboleć- Nick w błyskawicznym tempie wstał z niej i ponownie usiadł na fotelu- Dziękuję- podrzuciła Natalie, poprawiając swoją koszulkę- Chce mi się pić. Louis, chodź ze mną bo... szklanki są za ciężkie- wszyscy posłali jej dziwne spojrzenie, na które nawet nie zwróciła uwagi tylko pociągnęła chłopaka z koniec bluzy ciągnąc go w stronę kuchni. Odruchowo spojrzałam na Zayna, który nie był zbytnio usatysfakcjonowany poczynaniami dziewczyny. Lekko się skrzywił i mocniej wbił rękę w poręcz kanapy.


LOUIS
Szklanki są za ciężkie? Gorszej wymówki jeszcze nigdy nie słyszałem. Szczerze mówiąc nie mam zielonego o co tej dziewczynie chodzi, ale to świetna okazja żeby zrobić sobie z niej żarty. Zamknąłem drzwi od kuchni i odwróciłem się w jej stronę ze zwycięską miną.
- Jeśli chciałaś w taki sposób mnie poderwać, to poradzę ci odnaleźć inną metodę. Na przykład możesz powiedzieć coś w stylu „Louis, jesteś tak strasznie seksowny że nie mogę powstrzymać przy tobie oddechu”- zwróciłem się do niej, krzyżując ręce. Dziewczyna pchnęła mnie na drzwi stając przede mną.
- Nie chodzi o to, co sobie tam w tej twojej pustawej główce uroiłeś- szepnęła do mojego ucha, na co ja tylko przekręciłem oczami- Chodzi o Savannę- w jednej chwili spoważniałem, nie odrywając wzroku od dziewczyny.

_____________________________________________________________
Więc kolejny będzie z lekkim opóźnieniem. Mam anginę, zapalenie ucha i coś tam w płucu. Jak na razie muszę leżeć z łóżku i wylewać z siebie ostatki wody z organizmu. Fajnie, nie?
Dobra, zostawmy to. Nie będę się zbytnio rozpisywać, bo mama mnie goni, żebym wracała do łóżka. Pozostaje mi zapytać: Jak wrażenia?
Jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach, pisz na moje GG: 23799456.

20 komentarzy:

  1. Boski :D
    Ja się tylko pytam kiedy następnnyyyy????? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział genialny <3 Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. cudowny rozdział ;P uwielbiam tą historię ;D
    czekam na next <333

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaaaa. Ja chcę następny !! ;P
    Twoje teksty mnie rozwalają xdd Rozdział genialny, podoba mi się wizja nieśmiałego bad boya :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny rozdział, cały czas nie mogę wyjść z podziwu, jak świetnie piszesz. Zayn i Natalie? No, chłopak ma niewielkie szanse, powiedziałabym nawet, że nikłe. Ale kto wie, może akurat dla niego dziewczyna zrobi wyjątek? No i co z Savanną? Oby nic się jej nie stało. Dzisiaj się nie rozpisuję, bo zbytnio nie mam czasu, na koniec życzę jeszcze szybkiego powrotu do zdrowia!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne ;))
    zapraszam do mnie http://fucksmiile.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. wow ! genialny :D ! Zdrowiej ; *

    OdpowiedzUsuń
  8. Niezły sposób na wyłączenie budzika, tylko szkoda, że rodzice za to płacą xq Natalie! Jak ja uwielbiam tą bohaterkę xq Nick jak się o nią troszczy, nawet wpuścił ją na fotel, pomińmy sprawę zegarka xq Dobrze, że dziewczyna powiedziała prawdę Louisowi jeśli chodzi o jego siostrę. Zayn? czyżby się zakochał?
    Biedna Ty! Zdrowiej ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Sposob wylaczenia budzika godny podziwu. Dobrze ze powie Lou o Savannah. Trafilam na tego bloga dzsiaj i przecztalam 3 dlugie rozdzialy i nie zaluje. Masz talent i swietnie piszesz. Bd mi milo jak zajzysz do mnie na historyofmylife.blog.onet.pl i skomentujesz. Przepraszam za bledz ale klawiatura cos mi nawala.

    OdpowiedzUsuń
  10. zajebisty ! <3
    czekam na następny :*
    i zapraszam do siebie :)
    http://xmorethanthis1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Haha, Natalie jest szalona! I za to ją lubię! :D
    Mam nadzieję, że Natalie i Louis coś wymyślą, żeby Savannah zaczęła się normalnie odżywiać i nie wymiotować..
    Czekam na kolejny rozdział!

    ZDROWIEJ!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. O jaciee
    Czytałam bloga którego już skończyłaś:p
    I jestem totalnie happy, że znalazłam tego:P
    Nie będę ukrywać, że twoje pomysły i styl pisania całkowicie mi odpowiada:P
    Jestes jedna z moich ulubionych autorek opowiadan^^
    Mam nadzieje, że rozdział mimo wszystko pojawi się szybko :D
    Zawsze podejmujesz ciekawe problemy:P
    zaparaszam www.best-thing-1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny blog :) Podoba mi się jak piszesz i co piszesz xd ;p Podoba mi postać Natalie. Nie mogę doczekać się kolejnego. :)
    Zapraszam do siebie, mam nadzieję , że przeczytasz i zostawisz swoją opinię :D http://ihearthebeatmyheart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też nie mogę rozpisywać więc krótko:
    Rozdział fajny, nawet bardzo. Jak zwykle cięta riposta i żarty perfect. Czekam na rozkręcenie się "emocjonalności" u Natalie. Proszę zdrowiej szybko Myszko:***
    Pozdrawiam i życzę powrotu do zdrowia:**

    OdpowiedzUsuń
  15. Po 1. Świetny rozdział i w ogóle opowiadanie. xd
    Po 2. Szybkiego powrotu do zdrowia. ;D
    Po 3. NAPRAWDĘ ŚWIETNE OPOWIADANIE. !
    Czekam na NN. xx

    ~oOla

    OdpowiedzUsuń
  16. Dołączcie do naszej 1Dfamily na tt @zaynmalik_wifey

    OdpowiedzUsuń
  17. boże boski xd. haha . myślałam, że Lou ją pocałuje zamiast uczyć ją jak ma go podrywać xd. czekam na nn :**b

    OdpowiedzUsuń
  18. Przepraszam, że komentuję tak późno, bo już nawet kolejny rozdział się pojawił, ale jakoś nie miałam czasu. Mam nadzieję, że mi wybaczysz :)

    ŚWIETNY początek rozdziału. Ta scena z budzikiem i wybitym oknem była genialna. Poza tym, coraz bardziej zaczynam lubić Natalie. Jest,zabawna, daje kosza najprzystojniejszemu chłopakowi w szkole, jest pewna siebie no i podrywa wszystkich na około. To jedna z najlepiej wykreowanych postaci, z jakimi kiedykolwiek miałam do czynienia. NATALIE KOCHAM CIĘ.

    Dobra, lecę czytać rozdział czwarty. Ten był naprawdę nieziemski. Jednak to opowiadanie naprawdę będzie kolejną niezwykłą przygodą. Xxx

    [reasons-to-be.blog.onet.pl]

    OdpowiedzUsuń
  19. kurde niech ona będzie z Zaynem ! i niech się tak nie bawi chłopakami !!!
    świetne ! <3

    OdpowiedzUsuń