poniedziałek, 7 maja 2012

Rozdział 4.


NATALIE


Otworzyłam oczy, pierwszy raz od miesiąca nie zrzucając budzika, co jest dość szokujące bo w zasadzie zawsze go zrzucam. To znaczy starałam się, ale jak zaczęłam machać ręką to nawet go nie poczułam, co dziwne bo mogłabym dać sobie odciąć lewe ucho, że jednak dzwonił. Rozejrzałam się dookoła zauważając, że wcale nie jestem w pokoju w internacie. Momentalnie poderwałam się z łóżka, na którym leżałam co spowodowało efektownym runięciem na ziemię. Spojrzałam na swoje ubranie, miałam na sobie jakąś męską koszulkę. Zdezorientowana lekko uniosłam głowę, chcąc za wszelką cenę zaktualizować gdzie się znajduje.
- Żyjesz?- usłyszałam zaspany głos Zayna z łóżka, na którym sama spałam. Masując tył swojej głowy, podniosłam się do pozycji pionowej uważnie lustrując chłopaka.
- Czy mógłbyś mi wytłumaczyć co ja robię w twoim łóżku?- spytałam spokojnie, potrząsając głową. Starałam się cokolwiek sobie przypomnieć, ale marnie mi to wychodziło.
- Więc chciałaś spać, a że Nick strasznie cię spił zresztą tak samo jak i siebie, postanowiłem jakoś zadziałać. Poza tym wątpię, żeby uśmiechało ci się spanie w pokoju z kimś innym, bo wszyscy byli wczoraj nieźle wstawieni- wytłumaczył, i dopiero teraz przypomniałam sobie część wczorajszego wieczoru. To tłumaczyłoby ogromny ból głowy i strasznego kaca. Z westchnieniem wróciłam na łóżko, wbijając wzrok w sufit. Po chwili jednak postanowiłam przenieść wzrok na chłopaka, który od dłuższego czasu nie odrywał ode mnie swoich oczu.
- Masz tu może coś do picia?- spytałam siadając. Oparłam głowę o ścianę, wbijając wzrok w widok za oknem. Usłyszałam cichy śmiech, po czym zobaczyłam butelkę wody przed oczami. Uśmiechnęłam się i wzięłam od niego picie.
- Nieźle cię spił, nie wiedziałem że masz taką mocną głowę- szturchnął mnie w ramię.
- Bo nie mam. To się nazywa sprytne rozwiązywanie pewnych problemów, w celu zrobienia na złość najlepszemu przyjacielowi- wzruszyłam ramionami, stawiając butelkę na stoliku.
- Nie spodziewałbym się, że szesnastolatki tak piją- w odpowiedzi wystawiłam mu język i podniosłam się z łóżka, co wcale nie było dobrym pomysłem, bo zakręciło mi się w głowie i ponownie upadłam, jednak tym razem wprost w ramiona chłopaka- Wiedziałem, że na mnie lecisz- stwierdził, kręcąc głową. Mruknęłam pod nosem coś, czego na pewno nie zrozumiał i starałam się w jakiś sposób wyrwać z jego objęć, co jednak utrudniał mi sam chłopak. Cwanie unosząc brew do góry, uszczypnęłam go w brzuch i szybko wstałam. Posłał mi oburzone spojrzenie, na które w odpowiedzi opuściłam jego pokój, kierując się na dół. Z pokoju naprzeciwko, właśnie wychodził zaspany Louis, ciągle przecierając oczy. Nie zauważył mnie, nawet nie zdążyłam się odsunąć kiedy chłopak na mnie wpadł.
- Przepraszam, nie ogarniam- ziewnął podając mi rękę. Chwyciłam ją i wstałam z ziemi. Wzruszyłam ramionami i udałam się na dół- Pamiętasz co mi powiedziałaś?- spytał, tarasując mi wejście na schody. Spojrzałam na niego starając się przybrać jak najbardziej pewny siebie wyraz twarzy, chociaż w środku aż gotowałam się ze strachu, co mogłabym mu powiedzieć. Kiedy jestem troszeczkę podpita, myśląc troszeczkę mam na myśli tak, że na drugi dzień nic nie pamiętam, zazwyczaj mówię wszystko czego nie powinnam- Zaprosiłaś mnie na randkę- stwierdził, krzyżując ręce. Momentalnie wytrzeszczyłam na niego oczy, na co ten jedynie zalotnie poruszył brwiami.
- Nigdy nie mówię nic mądrego po kilku napojach energetycznych. Zapomnij- powiedziałam z pewnością w głosie, starając się go wyminąć. Jednak moje starania i tak spoczęły na niczym, bo chwycił mnie za nadgarstek i obrócił z powrotem przodem do siebie.
- Po alkoholu, zawsze mówi się prawdę- stwierdził chłopak, puszczając moją rękę.
- Ja gadam głupoty, nie warto mnie słuchać- dorzuciłam spokojnie, jednak mogę stwierdzić że wszystkie moje zmysły ześwirowały. Miałam ochotę walnąć się w głowę, za „zaproszenie Louisa na randkę”. Nie wiem co myślałam, w sumie to pewnie nic nie myślałam. Przydałoby się skończyć z alkoholem. Dobra, gadam jak nałogowy pijak po trzydziestoletnim stażu. Poddaję się.
- Zmieniając temat- zaczął chłopak, uważnie przyglądając się mojej bitwie z samą sobą, której mam nadzieję nie dostrzegł- Nick i Savannah są razem- powiedział z wielkim uśmiechem. Spojrzałam na niego z niedowierzaniem po czym zaczęłam piszczeć i przytuliłam do siebie Louisa. 
- Na trzeźwo też robię głupie rzeczy- mruknęłam pod nosem, wchodząc na schody prowadzące do kuchni. Zastałam w nim całującą się nową parkę. 
- Wyglądacie okropnie. W ogóle, to jesteście obrzydliwi. Może byście poszli gdzieś, gdzie nie musiałabym patrzeć na wasze czułości, co? Oczywiście, to nie oznacza że się nie cieszę. Bardzo się ciszę, ale serio wyglądacie strasznie- powiedziałam wyciągając z lodówki dwie butelki wody. 
- Wiesz, jak byś znalazła sobie chłopaka, to nie musiałabym wysłuchiwać twoich uwag. Tak w ogóle, to ja nie wiem o co ci chodzi. Przecież miłość to takie wielkie, wspaniałe uczucie..- mam rozumieć, że czeka mnie kolejny wykład w wykonaniu pani psycholog Savanny Willson. Kolejnego nie wytrzymam. Chcąc jej przerwać wyciągnęłam z lodówki kawałek szynki, który już po chwili wylądował w buźce mojej koleżanki. Zadowolona ponownie udałam się do pokoju osoby, która najwidoczniej uratowała mi wczoraj tyłek. Weszłam do środka, zastając chłopaka ubierającego koszulkę. Może to dziwne, ale nie poczułam większego skrępowania, więc stawiając wodę na biurku chwyciłam za swój telefon leżący na szafce. Rozsiadłam się na łóżku, kątem oka patrząc na Zayna, który lekko się zaczerwienił. Pokręciłam głową i wróciłam do patrzenia w ekran swojej komórki. Zdziwiło mnie ponad dwadzieścia nieodebranych połączeń na zmianę od rodziców, raczej to ja dzwoniłam do nich, kiedy.. no w zasadzie to dzwoniłam, jak już nie miałam pieniędzy. Wybrałam numer mojego taty, czekając na połączenie.
- Gdzie ty byłaś całą noc?- usłyszałam głos swojego ojca, pełny dziwnego żalu.
- Pojechałam do Las Vegas wziąć ślub- bąknęłam.
- Nie pyskuj, chociaż raz bądź poważna- ochrzanił mnie mój ojciec.
- A od kiedy interesujecie się tym co robię?- spytałam, uwalniając wszystko co przez ponad szesnaście lat miałam w środku.
- Natalie słońce- zaczął ojciec.
- Wiesz co? Rób co chcesz i tak zresztą jesteś razem z mamą na innym kontynencie, nawet nie macie pojęcia co się u mnie dzieje. Więc teraz nie wyskakuj mi z wielką troską, bo to naprawdę nic ci już nie pomoże. A tak dla świętego spokoju, jestem z Nickiem. Cześć- dopowiedziałam i odrzuciłam telefon na szafkę, starając się jakoś uspokoić. Zayn przez chwilę stał nieruchomo, jednak już po kilkunastu sekundach usiadł obok mnie.
- Wszystko w porządku?- spytał, opierając się plecami o ścianę.
- Tak- odpowiedziałam nawet sama siebie nie przekonując. Jedynie westchnęłam i podniosłam się z łóżka, żeby wziąć swoje ubranie.
- Jesteś pewna?- spytał, lekko chwytając mnie za rękę. Skinęłam głową i w błyskawicznym tempie chwyciłam ciuchy i wyszłam z jego pokoju, kierując się do łazienki.
- Natalie! Mam do ciebie sprawę- zaczął Nick, na co ja zatrzasnęłam mu przed nosem drzwi do łazienki. Nie mam ochoty ani na rozmowy, ani na nic innego. Mam jeszcze nadzieję, że uda mi się stąd wymknąć. 




Delikatnie pchnęłam drzwi od pokoju Zayna. Na całe szczęście go tam nie zastałam, odetchnęłam z ulgą i chwyciłam za swój telefon. Schowałam go do kieszeni i opuściłam pomieszczenie. Starając się nie zrobić hałasu udałam się w stronę drzwi wyjściowych. Miałam ochotę pójść na spacer, sama, bez nikogo. 
- Co się tak skradasz?- spytał Niall, stając tuż za mną. 
- Nie skradam się. Powiedz reszcie, że muszę coś załatwić. Na razie- nie dając mu dojść do słowa zamknęłam za sobą drzwi. 


Możliwe, że nie powinnam mówić rodzicom tego co im powiedziałam. Tylko, że ja już po prostu nie mogę z tym wytrzymać. Wszystko jest strasznie skomplikowane. Od ponad szesnastu lat, starałam się utrzymać swoją opinię, która jest niezmienna odkąd zaczęłam mówić. Wredna, nieczuła, egoistyczna księżniczka, która ma wylane na uczucia innych ludzi. Pasowała mi taka opinia, nikt się mnie nie czepiał, a kiedy już zaczął niekoniecznie przeszedł przez to z takim samym zdrowiem. Po prostu lubię taką być. Najgorsze jest to, że powoli zaczyna mi być szkoda tych, którym dopiekłam. Dobrze, że potrafię się tego pozbyć i takie myśli mam jedynie przez ułamek sekundy po pojechaniu komuś po psychice. Poza tym, to nigdy nie jest moja wina. To jest zawsze czyjaś wina. Nigdy jeszcze nie zaczęłam kłótni. Nawet tego nie lubię, lubię ją kończyć. Zawsze mam ostatnie słowo, powinni się do tego przyzwyczaić. Co moich rodziców to nagle interesuje? Jak pojechałam do Kalifornii w ciągu roku szkolnego, to kapnęli się po tygodniu i zrobili wielką aferę że im nic nie powiedziałam. No tak. Po tygodniu? Tak, po tygodniu od powrotu do domu. Byłam tam całe dwa tygodnie i nawet o tym nie wiedzieli. Ale kiedy się zorientowali, trochę sobie pokrzyczeli i stwierdzili, że to i tak nie ma sensu i dali sobie spokój. Ich rodzicielstwo ma aż dwuminutowy staż. Z dzisiejszą rozmową, już czterominutowy. Robimy postępy?


- Nic ci nie jest?- uniosłam głowę do góry i podniosłam się z ławki. Przede mną stała dziewczyna, mniej więcej w moim wieku. Pokręciłam przecząco głową i w błyskawicznym tempie ruszyłam w kierunku internatu. Miałam tylko nadzieję, że cały świat da mi święty spokój.




SAVANNAH


- A Natalie gdzie? Zayn zgubiłeś Natalie- stwierdził z wyrzutem Nick, wrogo patrząc na mulata. Szturchnęłam go w ramię, mierząc go wzrokiem- No co? Natalie jest walnięta. Nigdy nie wiadomo co jej przyjdzie do tego jest pustego łba- bąknął, nawet na mnie nie patrząc.
- To duża dziewczynka, da sobie radę- odpowiedziałam mu wzruszając ramionami- Jak będzie potrzebny prawy sierpowy, to przyłoży podwójnie. Uwierz, widziałam już taką akcję- uśmiechnęłam się sama do siebie przypominając sobie, jak szatynka przypierniczyła ostatnio w stołówce jednej z naszych kochanych blond- koleżanek. 
- Chodziła na karate. W sumie to trochę dziwne. Była tam jedyną dziewczyną i w tym samym czasie chodziła na balet. Nie ogarniam jej umysłu- wytłumaczył mi Nick. Posłałam mu strasznie zdziwione spojrzenie. Księżniczka na karate? Zbił mnie z tropu.
- Czy jest coś jeszcze, czego nie wiemy?- spytał Louis patrząc na Nicka.
- Nic wam nie powiem. Przecież ona mnie wpakuje do pudełka i wyśle do Azji- prychnął zakładając jedną rękę na drugą. 
- Natalie mówiła, że musi coś załatwić- do salonu wszedł Niall, ze stosem kanapek na talerzu. 
- I teraz mi to mówisz?!- spojrzał na niego wściekły, na co ten wzruszył ramionami.
- Dlaczego ty się tak o nią martwisz?- tym razem, pytanie zadał Zayn nie odrywając wzroku od Nicka.
- Bo tak- bąknął w jego stronę- Nigdy nie wychodzi tak nagle. Coś się stało- dodał ciszej, a że siedziałam tuż obok niego akurat usłyszałam jego słowa. Przekręciłam oczami i wybrałam numer dziewczyny. Odebrała po kilku sygnałach.
- Powiedz Nickowi, żeby dał mi spokój. No i możesz jeszcze dodać, że nic mi się nie stało i nie zrobiłam nic głupiego. A, no i jakby coś to niech się nie interesuje gdzie jestem, bo mogę sobie być gdzie chcę, bo to moja sprawa a nie jego. Plus, możesz mu jeszcze powiedzieć, że jak mi się znudzi wkurzanie na cały świat to do niego zadzwonię. Albo nie, czekaj. Daj mi go do telefonu sama mu powiem- westchnęłam i rzuciłam telefonem w chłopaka. Przez chwilę w skupieniu wysłuchiwał jej słów, jednak po chwili nieźle się wkurzył.
- Na pewno zrobisz coś głupiego! Ja na ciebie krzyczę? Sama na mnie krzyczysz! Natalie do jasnej cholery w tej chwili masz mi powiedzieć gdzie jesteś. Chyba będę musiał wszyć ci nadajnik w stanik. Ty się nie wymądrzaj. I dlatego się wkurzyłaś? Dziewczyno, ja z tobą zwariuję. To chyba dobrze, że się o ciebie martwią. Nie, nie jestem chory psychicznie. Nie wytrzymam z tobą. Posłuchaj mnie. Hej! Nie rozłączaj się. Dobra, dwie minuty. Jestem pewien, że już zrobiłaś coś głupiego. Nie zrobiłaś? A kiedy zrobisz? Jak się rozłączysz? To nie są żarty. Jasna cholera, nie wytrzymam z tobą. GDZIE JESTEŚ?! Czy ciebie pogrzało! Wysiadaj z tego samolotu! Natalie!- wytrzeszczyłam oczy, i otworzyłam usta. W samolocie? Faktycznie jest nieźle stuknięta- Rozłączyła się- jęknął, bezsilnie opadając na kanapę.
- Gdzie ona jest?- spytał ostrożnie Zayn.
- W samolocie. Ma zamiar polecieć sobie do Paryża, bo jak twierdzi tam jest lepsza atmosfera- walnął się w głowę- Przecież nie mogę tam polecieć. Rodzice mnie powybijają, nawet mnie nie puszczą. Jeszcze mnie opieprzą, że Natalie pojechała na inny kontynent. Ja z nią zeświruję. Po prostu zeświruję. Pójdę do wariatkowa- Zayn w jednej chwili chwycił laptopa, coś w nim wystukując.
- Najbliższy samolot do Paryża wylatuje za półtorej godziny. Nie wpuszczą nas na pokład bez biletów- przekręcił oczami. Nick ponownie się skrzywił- Okej, więc zamówiłem sobie bilet do Paryża- stwierdził, zamykając laptopa. Wstał z miejsca i ruszył w stronę drzwi.
- Masz coś z mózgiem nie tego?- Nick stuknął się w głowę, stając przed Zaynem.
- Ktoś musi ją stamtąd wziąć, nie?- odpowiedział mu Zayn, chwytając za swoją kurtkę.
- Przecież ona z tobą nie wróci! Z nikim nie wróci.
- Wygląda na to, że lecę do Paryża- dorzucił, wchodząc schodami na górę. Wszyscy z niedowierzaniem patrzeliśmy chwilę w stronę schodów. Chwilę później zszedł Zayn z torbą w prawej ręce. Momentalnie walnęłam się w głowę patrząc na niego jak na wariata. Omijając nasze zdanie otworzył drzwi i opuścił dom.
- Zwariował. Ona też zwariowała. Ja też. Co ja robię- stwierdził Louis, również wstając z kanapy. Błyskawicznie wybiegł za Zaynem, po kilku sekundach dało się słyszeć jedynie odgłos samochodu.


Zaczynam tego powoli nie rozumieć. Czyli od początku- Natalie sobie poszła, doznała nagłego olśnienia i postanowiła polecieć sobie do Paryża. Nick ześwirował, zaczął panikować i w ogóle masakra. Później Zayn postanowił lecieć za nią, Louis zrobił to samo.. Albo żyję w wariatkowie, albo Natalie powoli rozkochuje w sobie wszystkich moich znajomych. Nie wiem jak to robi, ale jestem pod wrażeniem. 


ZAYN

- Przykro nam, ale na ten samolot nie ma już wejścia- poinformowała nas kobieta stojąca za biurkiem. Skrzywiłem się, patrząc na kobietę.
- To jest dla nas naprawdę bardzo ważne- zacząłem patrząc w kierunku kobiety.
- Niestety ja nie mogę was teraz na niego wpuścić..- zaczęła, jednak nie skończyła, bo Louis podszedł trochę bliżej niej i popatrzył na nią jednym ze swoich słynnych, uwodzicielskich spojrzeń. Kobieta puściła mu flirciarki uśmiech i zaczęła szukać czegoś w komputerze- Dobrze, ale mam tylko jeden bilet- postawiła bilet na ladzie, nie spuszczając wzroku z mojego przyjaciela. Louis szturchnął mnie w ramie i podał bilet. Biegiem ruszyłem w stronę, którą wskazała kobieta.
- Nie mogę cię wpuścić- zaczął mężczyzna stojący przy wejściu. Spojrzał w stronę kobiety, która machnęła do niego ręką, na co on rozluźnił zapięty przede mną sznurek. Wszedłem, szukając swojego miejsca. Rozejrzałem się i zobaczyłem siedzącą przy oknie Natalie. Zobaczyła mnie i upuściła trzymający w ręku odtwarzacz. Spojrzałem na miejsca, obok niej i udałem się w stronę siedzącej obok niej dziewczyny.
- Zamieniłabyś się z miejscem?- zacząłem, nie odrywając od niej wzroku. Najwidoczniej mnie rozpoznała, bo robiąc maślane oczy ledwo co podniosła się z miejsca. Od razu usiadłem obok Natalie, nie spuszczając z niej wzroku.
- Nie patrz tak na mnie- jęknęła, przymykając powieki- W ogóle, to chciałam być sama.Nigdy więcej nic nie powiem Nickowi- prychnęła, odwracając głowę w stronę okna.
- On się o ciebie martwi, zrozum go.
- Nie ma o co. Daję sobie radę. Od zawsze daję sobie radę i dam sobie radę dalej.
- Wiemy, że dasz sobie radę. Ale i tak sądzę, że ucieczka do Paryża wcale ci nie pomoże.
- Jesteś pewien?- odwróciła się do mnie przodem, zakładając jedną rękę na drugą- Może w końcu pozbędę się tego beznadziejnego poczucia winy i durnego uczucia, że czegoś mi brakuje. Wydaje mi się, że właśnie tam mogłabym, do jasnej cholery, wrócić do tego co było- spojrzałem na nią trochę zaskoczony jej słowami. Poczucie winy? Natalie i poczucie winy? Kto jak kto, ale nie ona. Wszyscy, tylko nie ona. 
- To nie jest tak straszne jak ci się może wydawać.
- Masz rację, to jest jeszcze gorsze- westchnęła, opierając się plecami o siedzenie, tym samym odwracając ode mnie wzrok. 
- Skoro tak myślisz, to może pora na zmiany?- rzuciłem w jej kierunku, na co ona uniosła lekko głowę po czym się zaśmiała.
- Daj spokój. Po pierwsze to nie ma absolutnie sensu. Już nie raz miałam takie durne myśli, i nie raz się ich pozbyłam. Teraz też się ich pozbędę. To akurat nie stanowi problemu. Po prostu po tym telefonie od rodziców, już nie wytrzymałam. Nie powinnam o tym z nikim rozmawiać. To tylko i wyłącznie moja sprawa. Muszę sobie poradzić z tym sama.


NATALIE
- Właśnie nie musisz. Czy ty mogłabyś przestać myśleć, że jesteś jedyna osobą, która może ci pomóc? Jest wiele osób, które bardzo chętnie to zrobią. Nie jesteś z niczym sama- zwrócił się do mnie Zayn. Zapewne z dziwną miną odwróciłam się do niego przodem. Chłopak lekko złapał mnie za rękę, delikatnie się uśmiechając. 
- Nick mnie zabije- stwierdziłam po chwili, opierając głowę na szybie. Zayn zaśmiał się patrząc w moją stronę. 
- Może dajmy mu czas na uspokojenie? Co powiesz na weekend w Paryżu? Oczywiście, sama nigdzie nie pójdziesz. Inaczej Nick zabije również mnie. A wiesz ile pięknych młodych dam na świecie byłoby załamane, gdyby mnie już nie było?- stuknął się w głowę, z wielkim uśmiechem.
- Zapewne dużo. Zresztą, jeśli wróciłabym od razu to bym zginęła, więc zgodzę się na twoją wersję- uśmiechnęłam się w jego stronę, sięgając po swoją bluzę. 




Otworzyłam oczy i spojrzałam w górę. Błyskawicznie odsunęłam się od Zayna, na którym miałam okazję właśnie spać. Los chciał, że walnęłam głową w plastikowe coś i na dodatek obudziłam Zayna i jeszcze połowę samolotu. W całym samolocie, można było słyszeć rozczarowane jęki pasażerów. Lekko zsunęłam się w dół, żeby nie wyszło, że to ja byłam przyczyną ich pobudki. Skrzywiłam się i zaczęłam masować swoją głowę. Muszę powiedzieć, że lekko zabolało.
- Zawsze się rozbijasz- stwierdził ze śmiechem, podając mi rękę, żebym się podniosła. Westchnęłam, jednak łapiąc się jego dłoni ponownie usiadłam na wprost. 
- Nie zawsze, tylko bardzo często- wytłumaczyłam, szczelniej zapinając swoją bluzę. Sądzę, że w samolocie powinno być chociaż trochę ciepło. Jest tak straszliwie chłodno, że powoli zaczynam czuć się jak Eskimos. Jeszcze trochę i będę chodzić w futrach i zabijać foki.
- Tak, tak- zaśmiał się, patrząc na mnie z ukosa.
- A tak w ogóle, to po co wsiadłeś za mną do samolotu?- spytałam, poprawiając się tak, żeby siedzieć naprzeciwko niego. Zaciekawiona skrzyżowała ręce, czekając na jego, miejmy nadzieję, sensowną odpowiedź. Chłopak przez chwilę myślał nad tym co ma powiedzieć.
- Martwiłem się- odpowiedział krótko, wzruszając ramionami. Zmarszczyłam brwi, nie odrywając od niego swojego spojrzenia- Naprawdę. Wiesz, bałem się że coś ci się stanie- powiedział spokojnym, jednak bardzo cichym tonem głosu. Przez chwile przypominał mi głos Roberta Pattinsona, grającego Edwarda kiedy pierwszy raz rozmawiał z Bellą. Trochę dziwnie się z tym czułam. Uśmiechnęłam się pod nosem i przejechałam swoją ręką po jego dłoni, leżącej na poręczy. 
- Dziękuje- uśmiechnęłam się do niego. Zayn szeroko się do mnie uśmiechnął i już ponownie dzisiaj, wziął mnie za rękę. Westchnęłam i przytuliłam się do niego. W zasadzie, to mu się należało. Nie każdy byłby zdolny do tego, żeby martwić się o taką księżniczkę jak ja. Pozostaje mi klaskać z wrażenia. Muszę przyznać, że poczułam się trochę dziwnie ze świadomością, że jest tak strasznie blisko mnie. Że jakiś chłopak jest blisko mnie, a raczej że TAKI chłopak jest tak blisko mnie.
________________________________________________________________
Cześć.
Nie wiem co mi wyszło, ale coś takiego.. trochę dziwnego. Ale trudno. Musicie mnie zrozumieć. W końcu, jestem chora. Krótko mówiąc ropne zapalenie ucha i zmiany w płucach nie są pomocne w pisaniu, w ogóle.
Okej, więc jeszcze tylko krótko dodam, że nudziłam się i napisałam kilka rozdziałów w przód. Więc nowego możecie spodziewać się za dwa dni.

Prosiłabym też o zaznaczanie TAK w ankiecie :D

Jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach, pisz na moje GG: 23799456.

25 komentarzy:

  1. Aaaaaaaa... Zajebisty rozdział, po prostu nie wiem co napisać :P no i jeszcze do tego Zayn taki słodki i kochany i tak martwi się o Natalie, aww.... A teraz jeszcze są w Paryżu, nie no masz świetne pomysły :D uwielbiam to opowiadanie, już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału <33333
    zdrowia życzę :*
    Renia

    OdpowiedzUsuń
  2. " Zwariował. Ona też zwariowała. Ja też. Co ja robię" - Lou jak ja Cię kocham! Natalie jest szczęściarą, bo ma takiego przyjaciela jak Nick, który o nią dba. Właśnie gratuluję nowej parze! ^.^ Weekend w Paryżu? Jestem ciekawa, co tam się wydarzy ;* Życzę zdrówka ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Uu...biedaczka...ropne zapalenia ucha...brzmi okropnie..życzę szybkiego powrotu do zdrowia;]
    A rozdział genialny...Z tej Natalie to niezła wariatka jest;] Czy ona będzie z Zaynem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety tego zdradzić nie mogę. Powiem szczerze, że raczej szybko tej kwestii nie wyjaśnię. Uwielbiam komplikować innym życie :D

      Usuń
  4. Świetny rozdział, jak zwykle :)
    Podoba mi się wątek Natalie i Zayn :P

    OdpowiedzUsuń
  5. chce ją z Zaynem , po prostu muszą być razem :D rozdział świetny jak zawsze, aż czekam na więcej <3 zapraszam do siebie http://tears-stream-down-my-face.blogspot.com/ (:

    OdpowiedzUsuń
  6. Widać od razu, że postać Natalie jest zupełnie inna od tej na twoim poprzednim blogu tak samo jak przedstawiona historia, ale to dobrze bo przynajmniej nigdy nie zanudzasz i nie piszesz w kółko o tym samym.
    To co się od razu rzuca w oczy to to, że Natalie nie ma łatwego charakteru z pewnością przez tą całą sytuacje z rodzicami stała się taka chamska, oschła w stosunku do innych. Nie wiem czy dobrze sądzę, ale chyba pod tą całą maską skrywa prawdziwe uczucia - takie mam odczucie.
    Czekam na rozwój zdarzeń i na to co dalej wyniknie !


    second-chance-to-life.blogspot.com / mam nadzieje, że wpadniesz !

    OdpowiedzUsuń
  7. super ! <3
    to czekam na następny :*
    i zapraszam do siebie ;)
    http://xmorethanthis1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rozdział. Nie mogłam przestac się śmiac jak Nick rozmawiał z Natalie XD To było genialne! Życze szybkiego powrotu do zdrowia <3 Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Zakręcony rozdział, tak jak bohaterowie. :D Czyżby Natalie spodobał się Zayn? Jestem baaardzo, baaardzo ciekawa co się będzie działo w Paryżu. Czekam na kolejny rozdział! :)
    Życzę duuużo zdrowia!!;)


    http://one-direction-lifee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczerze mówiąc jestem chyba bardziej team Louis i wolałabym, by to on poleciał z Natalie do Paryża. Chociaż zobaczymy, jak to będzie z tą dwójką. Wiem, że to już mówiłam, ale cholernie lubię Natalie. 'Aj, mam taki kaprys, polecę sobie do Paryża'. Fajny był moment, w którym Zayn zarezerwował bilety, bo wtedy odbył się taki super dialog, który bardzo mi się spodobał.

    Naprawdę, genialny rozdział. Strasznie duże zamieszane, ale to mi się właśnie podoba :) Tak jak w Twoim poprzednim opowiadaniu już nie wiem, co myśleć. Zayn i Louis są tak samo potencjalnymi kandydatami do jej chłopaka. I jestem ciekawa, co wydarzy się w Paryżu, ale również,czy coś wydarzy się w internacie pod ich nieobecność. Xxx

    [reasons-to-be.blog.onet.pl]

    OdpowiedzUsuń
  11. cudny rozdział!!! strasznie jestem ciekawa co będzie dale..! zdrowiej szybko xD

    OdpowiedzUsuń
  12. cudowny rozdział ;D ja jestem team ZAYN <3333
    zdrowiej ;**

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciągle nie mogę wyjść z podziwu, jak ty genialnie piszesz. Po prostu dziewczyno, ja nie wiem skąd ty bierzesz te wszystkie pomysły? Są świetne i równie świetnie napisane. Zawsze potrafisz mnie rozśmieszyć i poprawić mi humor. To takie słowa ode mnie, prosto z serca, żebyś wiedziała, że ja kocham i zawsze będę kochać Twoją twórczość. A co do rozdziału to nie spodziewałam się po Natalie czegoś takiego. No, może wiedziałam, że jest trochę walnięta, ale jednak nie wiedziałam, że aż tak ;) Zayn wyraźnie coś do niej czuje, ciągnie go do niej. Myślę, że będzie jeszcze o nią walczył. Bardzo fajnie się zachował, wsiadając za nią do samolotu, podobnie jak Louis. Ten drugi z kolei też chyba ma jakieś ciągoty do bohaterki. Tylko co z tego wszystkiego wyniknie? Czekam z niecierpliwością na następny rozdział i oczywiście powrotu do zdrowia życzę!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. jastem zdecydowanie za Lou i to on powinien być z nią bo "wyciągąby z niej" tą jej dobrą stronę ;-) a Zayn jak wszystkim wiadomo to Badboy więc może zrobić z niej jeszcze bardziej szaloną ( o ile to możliwe ) dziewczynę ;p TEAM LOU hah ;p
    szypkiego powrotu do zdrowia ;p a tak na marginesie mówiąc to masz przesrane.. z tym ropnym zapaleniem ucha ;( ijaszcze płuca... ale poszukaj pozytywów wkońcu nie musisz chodzić do szkoły i masz więcej czasu żeby pisać nam rozdziały ;D
    i tak pewnie nie dobrniesz do końca ale w każdym razie pozdro xxx

    OdpowiedzUsuń
  15. Natalie jest bezbłędna tak jak Nick :D po prostu uwielbiam ich! <3 tak jak Ciebie ;)

    A xx

    OdpowiedzUsuń
  16. Kobietooo :D Dodaj rozdział bo nie wytrzymam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Super rozdział

    +Zapraszam do mnie - http://the-a-team-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. No oni są po prostu obłędni xd . pzdr

    OdpowiedzUsuń
  19. Nick jest chyba moim ulubionym bohaterem w Twoim opowiadaniu Kocha go:)to słodkie, że tak troszczy się o Natalie. Przepraszam, że nie skomentowałam ostatniego posta, ale kurde szlaban na kompa mam i muszę na komórce czytac i komentować. A to wcale takie łatwe nie jest. Pozdrawiam i czekam na kolejny. Całuski, Angie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Sorry ,że nie komentowałam wcześniej ,ale szlaban jednak robi dużo dla mojego pisania.Ciągoty do Natalie ze strony Zayna jak i Louisa są dość zrozumiałe dla czytelniczek.Mam nadzeję ,że jakoś nam to wyjaśnisz . Życzę powrotu do zdrowia i gdybyś mogła to spójrz na moją stronę i oceń to co piszę .
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział i obiecuję komentować jeżeli mi pozwoli na to czas .
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedy nowy..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za jakieś kilkanaście minut : D

      Usuń
  22. MA BYĆ Z ZAYNEM !!!!!!
    AAA to jest świetne ! <3

    OdpowiedzUsuń