niedziela, 27 maja 2012

Rozdział 9, Część 1.


NATALIE, TYDZIEŃ PÓŹNIEJ

- O ja pierdole, przecież opiekunki nas zabiją, powieszą nad kominkiem i Bóg wie co jeszcze- skrzywiłam się, patrząc w stronę chłopaka. Skinął głową i gestem ręki wskazał na szafę- Ty se chyba jaja robisz- prychnęłam krzyżując ręce. Posłał mi wrogie spojrzenie, na które tylko szeroko się uśmiechnęłam i szybkim krokiem weszłam do szafy. I tak to jest, kiedy oglądasz film z przyjacielem, z którym nie widziałaś się dłuższy czas. Zasypiasz i musisz włazić do szafy, żeby pilnujący nas dozorcy, nie złapali mnie w jego łóżku. Mimo tego, że nic niemoralnego czy niedozwolonego nie robiliśmy, to tak czy siak dostalibyśmy brutalną karę, przez którą ucierpiała by moja psychika i nie tylko. Nie ma to jak siedzieć w szafie, nie powiem. Zrezygnowana oparłam rękę na drzwiczkach i z hukiem wypadłam z szafy.
- Cóż my tu mamy..- odezwał się jeden ze sprawdzających nasze pokoje.
- Widzi pan, nie powinnam oglądać tych wszystkich horrorów. Lunatykowanie jest absolutnie niebezpieczne, w ogóle gdzie ja jestem?- w geście bezradności uniosłam ręce do góry, starając się wyglądać jak najbardziej naturalnie.
- Verne, zamknij się. Ty i Parker będziecie codziennie do wystawienia szkolnej sztuki pomagać w przygotowaniach. A teraz już do swojego pokoju- wkurzony, zatarł ręce i ze złowieszczą miną wskazał na drzwi wyjściowe.
- Co za sztywniak- mruknęłam, przechodząc obok zdenerwowanego mężczyzny. Posłałam Justinowi buziaka w powietrzu i wybuchając śmiechem opuściłam jego pokój. Energicznym krokiem wparowałam do własnego pokoju, starając się nie zwraca na siebie uwagi Savanny, która stała obrócona tyłem do drzwi i ze słuchawkami w uszach tańczyła jakiś dziwny taniec. Momentalnie wybuchnęłam śmiechem, widząc tańczącą dziewczynę. Jej taniec przypominał trochę zmieszanie makareny z spektakularnym tańcem LMFAO z teledysku do „I'm sexy and i know it”. Zaczynałam się powoli o nią martwić.
- O hej- powiedziała z wielkim uśmiechem, kiedy mnie zauważyła. Lekko się zarumieniła, i szybko odwróciła głowę do tyłu.
- Cześć Savannah, ładny stanik- zaśmiałam się, ruszając w stronę swojego łóżka. Potknęłam się i runęłam wprost pod nogi dziewczyny.
- Oh, nie musisz oddawać mi takiej czci. Ale to miłe- powiedziała przez śmiech, podając mi rękę.
- Jędza- mruknęłam i pociągnęłam dziewczynę za dłoń tak, że wylądowała obok mnie.
- Nie jesteś na mnie zła?- spytała, uśmiechając się trochę nieśmiało.
- Nie będę, jak masz ciastka. Jestem tak strasznie głodna, że chyba zaraz zwariuję. Wszystkie słodycze które miałam zostały we włosach twojego chłopaka, albo w szafkach i łóżku Justina- wytłumaczyłam, wstając z podłogi. Dziewczyna uśmiechnęła się promiennie, podeszła do szafki stojącej przy jej łóżku i wyciągając z niej opakowanie z czekoladowymi ciastkami, rzuciła je w moją stronę. Odetchnęłam z ulgą i otwierając paczkę, rzuciłam się na swoje łóżko.
- A co będzie z.. no wiesz, nimi?- spytała, patrząc uważnie w moją stronę.
- Po pierwsze tak wiem, jestem jędzą. Po drugie, oczywiście jestem na nich strasznie wściekła. Po trzecie, w sumie to ich rozumiem, już mi przeszło. Poza tym nawet Justin mówił mi, żebym trochę odpuściła, chyba się was posłucham- stwierdziłam po chwili, puszczając uśmiech dziewczynie. Widząc mój, dosyć szczery, wyraz twarzy rzuciła we mnie jakimś magazynem. Zaciekawiona utkwiłam wzrok na stronie, na której gazeta była otwarta.

„ One direction – nowy wywiad, nowe wiadomości.
- Zawiedliśmy naprawdę ważną dla nas osobę. Myślę, że wie że to właśnie o nią chodzi. Jest nam strasznie głupio- takimi słowami, rozmowę zaczął Louis. Nikt nawet nie domyśla się o kogo mogło chodzić chłopakom, ale jesteśmy wręcz pewni że niejeden członek zespołu, bardzo lubi ową osobę. Fanki całego zespołu są nieco zdezorientowane, chciałyby wiedzieć o co tak naprawdę chodzi.
- Dziewczyna, którą często widzicie w naszym towarzystwie to tylko i wyłącznie nasza przyjaciółka- tłumaczy Zayn, odpowiadając na pytanie o tajemnicza szatynkę, która nie raz znalazła się wraz z nimi na okładce magazynów dla nastolatków. Wszystkie fanki mogą odetchnąć z ulgą, jak widać chłopcy nadal są wolni. Całą piątka umiejętnie unikała wszelkich odpowiedzi na pytania o dziewczynie, widać że nie byli chętni do rozmowy na jej temat. Pokłócili się, czy może nie chcą naruszać jej prywatności? Tego nie wiemy, jednak postanowimy czegokolwiek się dowiedzieć.”

- Aha- to była bardzo inteligentna i konstruktywna odpowiedź na cały artykuł. Rudowłosa wybuchnęła śmiechem, jak mniemam zauważając moją bardzo zdezorientowana minę. Obdarowałam ją morderczym spojrzeniem, odrzuciłam jej kolorowe czasopismo i podniosłam się z miejsca. Podeszłam do swojej szafy w celu znalezienia swojej piżamy.


KOLEJNY DZIEŃ

- Musisz tak długo siedzieć w tej łazience?- krzyknęła zdenerwowana Savannah, waląc w drzwi wejściowe. Prychnęłam i kręcąc głową wróciłam do rozczesywania swoich włosów. Przed chwilą skończyłam prostować swoje pokręcone włosy. Ubrana w to, wyszłam z łazienki i stanęłam w drzwiach dziwnie patrząc na siedzących w pokoju chłopakach.
- Pójdziesz do kozy- stwierdziła rudowłosa, znacząco patrząc na moje buty.
- O to chodzi- odpowiedziałam jej, z wielkim uśmiechem.
- Żeby mieć karę i siedzieć z dziwnymi kolesiami w śliskich portkach i czarnych, skórzanych kurtkach w jednej ławce?- spytała zdezorientowana.
- Owszem. Jeśli pójdę do kozy wymigam się od przygotowań do sztuki szkolnej. Oh, nie wspomniałam ci że ten wredny, wąsaty sztywniak, potocznie zwany dozorcą złapał mnie wczoraj w nocy u Justina? Ups, zapomniałam- wzruszyłam ramionami, przerzucając swoje włosy na prawą stronę. Dziewczyna wybuchnęła śmiechem i kręcąc głową weszła w głąb łazienki. Odwróciłam się przodem, do lekko zdezorientowanych chłopaków- Przyznaję, trochę przegięłam z tym denerwowaniem się na was. No po prostu trochę tego nie ogarniałam, ale już to wszystko ogarnęłam- stwierdziłam, biorąc z biurka książkę od historii. Kątem oka zauważyłam, jak Liam i Louis przybijają piątkę, ale wolałam już w to nie wnikać. Ponownie odwróciłam się w ich stronę i poczułam, jak ktoś mnie do siebie przytula. Po perfumach, rozpoznałam Louis.
- Koszulkę mi pognieciesz- rzuciłam oburzona, na co chłopak tylko prychnął i wystawił mi język, nadal mnie nie puszczając- No weź, chociaż w kozie chcę wyglądać normalnie- wywróciłam oczami, na co i tak chłopak nie zareagował- A rób co chcesz- dodałam po chwili, opierając rękę o blat stolika.
- Natalie, mam pomysł!- do pokoju wparował Justin z wielkim uśmiechem. Widząc mnie, przytulającą się do Louisa tylko wzruszył ramionami, ponownie się uśmiechając. Zauważyłam nutkę zazdrości w jego oczach, jednak postanowiłam zostawić to dla własnej satysfakcji- Jak widzę już wpadłaś na to, jak trafić do kozy- zaśmiał się chłopak, uważnie przyglądając się mojej osobie. Faktycznie, mocny makijaż i szpilki to pierwszy krok do siedzenia po lekcjach- Ja nie mam tak łatwo, chyba że pożyczysz mi tusz do rzęs- dorzucił, zalotnie poruszając brwiami. Louis w końcu postanowił się ode mnie odsunąć i z wielkim westchnieniem oparł się o stolik, tym samym siadając bardzo blisko mnie.
- Już wiem o co ci chodzi. Aż tak bardzo chcesz mnie pocałować?- poruszyłam brwiami, wybuchając śmiechem. Spojrzał na mnie błagalnym wyrazem twarzy- Wisisz mi wielką pluszową pandę- przewróciłam oczami i udałam się w jego stronę- To na razie- powiedziałam w stronę chłopaków, wyciągając Justina za koniec koszuli z mojego pokoju.
- Nie tak brutalnie, kochanie- szepnął do mojego ucha, klepiąc mnie w tyłek. Walnęłam go w ramię i obdarzając go wkurzonym spojrzeniem, szybszym krokiem ruszyłam w stronę budynku szkoły.


SAVANNAH

- Nie przejmujcie się nią. Jutro jej się znudzi i znajdzie sobie innego- przekręciłam oczami, stając w progu pokoju. Chłopaki jednocześnie westchnęli, patrząc w moją stronę- znacie się ponad dwa miesiące i jeszcze się nie przyzwyczailiście?- spytałam kręcąc głową. Poprawiłam swoją koszulkę i dziwnie na nich spojrzałam.
- Nie ważne- mruknął Zayn, najwidoczniej niepocieszony poprzednią scenką. Musiało mu się coś przypomnieć, bo skrzywił się i pusto patrzył przed siebie. Zauważyłam, że zaczął się powoli w to wszystko wkręcać. Tylko, że ja go ostrzegałam. Natalie to nie ten typ. Ona jest.. po prostu inna niż większość. Nie powiem, żeby jej zachowanie mnie nie drażniło – bo drażni i to strasznie. Ale zawsze, kiedy zaczynam ten temat ona ucina go w połowie pierwsze wypowiedzianego przeze mnie słowa. Stwierdziłam, że jej i tak już kompletnie nic nie zmieni. Chyba nawet nie warto próbować. Nick się starał, ja się starałam, wiele osób chciało jakoś na nią wpłynąć ale koniec końców, ie zyskaliśmy nic oprócz roześmianego wyrazy twarzy szatynki. Ma gdzieś nasze zdanie i robi po swojemu. Fajnie, że ma swoje poglądy i się ich trzyma. Tylko szkoda, że przez jej poglądy cierpią inni ludzie. To zdecydowany minus.
Mimowolnie przeniosłam wzrok na Louisa, który również nie wyglądał jakby mu to wszystko odpowiadało. Rozmawiałam z nim na temat szatynki i przyznał się, że faktycznie coś go do niej ciągnie, tylko nie chce zranić tym swojego przyjaciela, który najwyraźniej coś czuje do szatynki. Wkurzyłam się, bo ona to wszystko ma gdzieś. Olewa uczucia wszystkich, którymi postanowi się zabawić. Robi to kosztem, nie tylko ich ale i również swoim. Może tego teraz nie wie, ale w przyszłości będzie tego żałować jak niczego innego.

Zamykając za sobą drzwi wyszłam z pokoju i w szybkim tempie, skierowałam się przed siebie. Mam pięć minut do pierwszej lekcji, a nawet nie wiem co mam na pierwszej lekcji. Nienawidzę tego, że nie znam planu i tego, że go zgubiłam. Obym tylko zdążyła, jeszcze jedno spóźnienie i zostanę pogrzebana żywcem.

Usiadłam na krześle, w gabinecie od fizyki czekając na przyjście nauczyciela. Na całe szczęście udało mi się jakoś przyjść jeszcze przed dzwonkiem, więc jak na razie telefonu do rodziców nie będzie i nie będę musiała przejmować się, że obetną mi kieszonkowe czy coś w tym stylu. I dobrze, chyba bym nie przeżyła mniejszego kieszonkowego.


NATALIE

Siedząc na lekcji matematyki, zaczynałam się już ostro nudzić. Karę oczywiście dostałam bez większych problemów, pozostało jeszcze załatwić odsiadkę dla Justina. Sam nie jest fanem przygotowań do sztuk teatralnych. Postanowiłam mu pomóc, poza tym strasznie wkurza mnie nauczyciel matematyki, więc z wielką chęcią zrobię mu na złość. Wymieniłam spojrzenia z chłopakiem, który z wielkim uśmiechem przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
- Verne, Parker! Co to ma być! To jest lekcja matematyki a nie Wychowania do życia w rodzinie! Zostajecie po lekcjach!- „pan profesor” aż poczerwieniał na twarzy. Przybiliśmy żółwika pod stołem i z ogromnym uśmiechem, przyjęliśmy karę. Wrzuciłam zieloną kartkę do kieszeni i znacząco kaszląc, położyłam głowę na ramieniu swojego sąsiada. Nauczyciel ponownie spojrzał na nas wściekłym spojrzeniem, jednak odwrócił się w stronę tablicy i nic już nie mówiąc wrócił do tematu lekcji.

- Spadaj- rzuciłam w stronę chłopaka, starającego się w jakikolwiek sposób do mnie dobrać. Ostatni raz zgadzam się na siedzenie w kozie z własnej woli. Jeszcze jeden „bad boy” zaprosi mnie na randkę, to obiecuję że komuś stanie się krzywda. Justin, spojrzał na wychodzącego z pomieszczenia nauczyciela i przysunął swoją ławkę do mojej- Jak chcesz zaprosić mnie na randkę, to sobie daruj- westchnęłam, jeżdżąc ręką po końcu ławki. Chłopak wybuchnął śmiechem i poklepał mnie po ramieniu. Rzucił w moją stronę mój telefon. Puściłam mu uśmiech i skupiłam swoja uwagę na ekranie urządzenia. Miałam na nim już kilka wiadomości, najczęściej od Louisa. Do mojej ławki podszedł, całkiem przystojny, brunet z hipnotyzującymi szaro – niebieskimi oczami. Spojrzałam na niego zaciekawionym spojrzeniem, usiadł na mojej ławce z flirciarskim uśmiechem uważnie mi się przyglądając.
- Co taka ładna dziewczyna robi po lekcjach?- spytał, patrząc prosto w moje oczy.
- Cóż, mówiąc krótko moja postawa nie pasuje panu od matematyki- wzruszyłam ramionami, obdarowując go uśmiechem mówiącym „to jak, gdzie idziemy?”. Nachylił się nade mną, z uśmiechem. W tym samym momencie zadzwonił mój telefon, chłopak z rozczarowaną miną usiadł na wprost wyczekująco patrząc w moją stronę. Przewracając oczami nacisnęłam zieloną słuchawkę, przykładając telefon do ucha.
- Wieczorem przychodzisz do chłopaków i mam gdzieś, że ci się nie chce albo że jesteś zajęta. Twoje stanowisko w tej sprawie wcale mnie nie interesuje, a jak się nie pojawisz to własnoręcznie ogłoszę całemu światu, że niejaka Natalie Anne Verne potajemnie kocha się w jakimś kujonie z twojej szkoły- usłyszałam głos Nicka, po czym od razu rozłączyło się połączenie. Westchnęłam ciężko i spojrzałam przepraszająco na bruneta, siedzącego przede mną. Wsunął do mojej ręki zgiętą w pół kartkę i „przypadkiem” przejeżdżając swoją ręką, po mojej dłoni udał się w stronę, z której przyszedł.

_______________________________________________________________________
No i hej. Napisałam, tak jak mówiłam. Podzieliłam na dwie części, bo mam dużo pomysłów jak na jeden rozdział. Pomysły są, ale brak czasu żeby je przerzucić na komputer. Jak ktoś umie czytać w myślach, to ma wielkie szczęście : )

Nie będę się rozpisywać, bo muszę iść się uczyć. Więc - Dziękuję za obserwacje, wejścia i komentarze. Jesteście wspaniali <3 

19 komentarzy:

  1. Czasami nie mogłam się połapać w perspektywie Natalie, ale rozdział świetny. Bardzo mi się podoba. x

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz talent! Rozdział genialny, jak i cała reszta. Muszę ci szczerze przyznać, że chyba wolę przygody Natalie od przygód Vivienne. Baaardzo ciekawie napisane : ) czekam na NN xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście, jestem związana z każdym swoim bohaterem. Powiem ci, że nie potrafiłabym wybrać. Chociaż gdybym musiała, to chyba jednak postawiłabym na Vivienne. Chyba właśnie w nią włożyłam trochę więcej serca. Z Natalie jeszcze tak bardzo się nie zżyłam, chociaż nie zaprzeczam że pisanie jej przygód sprawia mi trochę większą frajdę. Są bardziej pokręcone, niż życie Vivienne : D

      Usuń
  3. zajebiście ;*
    czekam z niecierpliwością na nn ;D
    ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Natalie ma charakter ! Czasami troche mnie wkurza bo mam wrażenie że uważa się za najlepszą taki pępek świata - ale wiadomo nie każdy jest idealny :)
    Mam wrażenie, że Lou się w niej podkochuje i oczekuje czegoś więcej niż chyba dziewczyna mogłaby mu dać nie pomijając faktu, że chłopaków raczej traktuje jak zabawki.
    Nie pozostaje mi nic innego jak czekanie na dalszą część :)

    second-chance-to-life.blogspot.com
    van-ill-op.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham to opowiadanie i Natalie :) Jest taka pokręcona :P
    Ogólnie genialny rozdział :]

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze mówiąc, trochę denerwuje mnie to, że Natalie bawi się chłopakami. Nie każdy jest idealny, ale ona robi to wszystko celowo, jakby uciekając od prawdziwych uczuć... Wyraźnie widać, że Zayn, Louis i Justin coś do niej czują, nie powiem, niezła konkurencja :) Ja osobiście najbardziej kibicuję Zaynowi, ten weekend w Paryżu był świetny i utwierdził mnie przy tym, że to z nim będzie jej najlepiej, zwłaszcza, że już przecież przekonała się, że może się przy nim otworzyć i pokazać prawdziwą siebie. Za to ten Justin strasznie mi się nie podoba. Nie wiem, co, ale w nim jest coś, co mnie do niego zraża. Może to, że zabrał Malikowi Natalie? Bo po części to zrobił, prawda? No i na koniec, Louis. On na pewno też jeszcze trochę wniesie do tej historii.
    To tyle ode mnie, ciekawi mnie jeszcze ten brunet z kozy, ale mniejsza z nim, mam jeszcze tylko jedno małe pytanie: kiedy następny?
    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, to nie mam pojęcia kiedy kolejny. Jeśli coś napiszę to obiecuję, że się tu ukaże.

      Usuń
    2. Ja też jestem za Zaynem , a rozdział the best z resztą jak każdy . :)

      1dloveandfriends.blogspot.com

      Usuń
  7. No po prostu uwielbiam wszystkich bohaterów! Ta akcja z wykręcenia się z pomocy genialna... Ciekawa jestem czego chce Nick... Czekam na kolejny ;**

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak tak ja też jestem ciekawa czego chce Nick. Bloga znalazłam wczoraj więc niedokońca jescze wszystko obczajam ale ta Nat to trochę jeste taka jak Zayn <3 Flirciaraa <;**

    OdpowiedzUsuń
  9. Ah, ten rozbieg akcji ! Kocham to . :)) Wszystko super się ukłądai w ogóle, fajny sposób na siedzenie po lekcjach . :D czekam na część 2 . :) wszystko jest zajebiste, pozdro i zapraszam do mnie . :*

    OdpowiedzUsuń
  10. wow, super, uwielbiam to <3 zapraszam do mnie http://without-my-air.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak, jesteś świetna. Jak to jest pisać takie piekielnie dobre rozdziały ?? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak szczerze mówiąc, to nie uważam żebym pisała jakoś tam wspaniale, więc raczej nie odpowiem ci na to pytanie. : D Chociaż cieszę się, że to co robię komuś się podoba. To świetne uczucie : )

      Usuń
  12. Bardzo mi się podoba ten rozdział, jak i poprzednie... Mam nadziję, że drugą część rozdziału dziewiątekgo dodasz już niedługo, co dopiero przeczytałam a już doczekać się nie mogę.


    Zapraszam również do czytania i obserwowania mojego nowego bloga, oczywiście jeżeli Ci się spodoba.
    fallinhappiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. świetne opowiadanie. już nie mogę się doczekać nasępnego rozdziału. jakbyś mogła mnie informowiać na tt o nowych rozdziałach (nie tylko tego opowiadania ale i także http://www.i-will-be-here-by-your-side.blogspot.com bo też jest świetne) to dzięki bardzo. xoxo
    tt : @_AlexxOfficial_

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak już wcześniej pisałam często nie rozumiem zachowania Natalii. Tak samo jest też teraz. Dlaczego ona się tak bawi chłopakami??? Widać wyraźnie, że Zayn, Louis i Justin (chyba też) coś do niej czują, a swoim zachowaniem tylko ich rani. Co nie zmienia faktu, że i tak ją lubię i mam nadzieję, że ona zrozumie że postępuje źle i wszystko będzie dobrze + jest moją imienniczką xD. Kto wie, może Natalie się w końcu zakocha lub zrozumie,że się zakochała???^^ Jednym słowem, no dobra dwoma GENIALNY rozdział.
    Jestem strasznie ciekawa co się wydarzy w kolejnej części rozdziału, ale tak jak widzę jak piszesz. To wiem,że napewno nie będzie nudno! ;)
    Pozdrawiam xx


    http://2op-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń