wtorek, 29 maja 2012

Rozdział 9, Część 2.


Całkowicie zdenerwowana weszłam do domu zespołu, znacząco trzaskając drzwiami. Wzrokiem szukałam swojego przyjaciela, który miał teraz dosłownie w łeb, za zepsucie mi randki.
- Cześć słońce- za sobą usłyszałam głos Louis, który zagrodził mi drogę i pocałował mnie w policzek.
- Tak, tak. Nieważne. Gdzie jest Nick?- spytałam, patrząc na chłopaka. Pierwszy raz, widziałam w jego oczach coś naprawdę dziwnego. Mogę nawet powiedzieć, że niepokojącego. Patrzył na mnie trochę inaczej niż wcześniej. Nawet w dużym stopniu inaczej. Czy on się we mnie.. Nie no, coś ty Natalie chyba coś ci się pomieszało. To od słońca. Nie ma słońca. No to od chmur. Nie ważne.
- Widziałem go w kuchni z Liamem- skinęłam głową, uśmiechnęłam się w jego stronę i pędem ruszyłam we wskazaną stronę.
- Ty- złowrogo spojrzałam na chłopaka, tupiąc nogą.
- Nic ci nie zrobiłem!- od razu się obronił, machając rękoma.
- Przez ciebie nie mogłam iść na randkę. Jestem na ciebie ewidentnie obrażona- stwierdziłam, na co chłopak wybuchnął śmiechem- Co się cieszysz jak palant?- spytałam przesłodkim tonem głosu, przewracając oczami.
- Kolejny naiwny?- spytał, kręcąc głową.
- Zamknij się, przystojny był- wytknęłam język w jego stronę, wzruszając ramionami.
- Co ja się z tobą mam..
- Goń się. Tak w ogóle, to twój Justin też na mnie leci. A tak się bronił, że nie- pokręciłam głową. Nick spojrzał na mnie zdziwiony.
- To chyba.. no ten, ma tu zaraz przyjść- powiedział, drapiąc się po głowie.
- Będzie zabawa- uśmiechnęłam się, chyba trochę tajemniczo, bo chłopak kompletnie nie wiedział o co mi chodzi.
- Natalie nie rób następnej głupoty- jęknął i pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia z kuchni- Rozmawialiśmy już o tym, możesz dać sobie spokój? To, że jakiś jeden facet cię zranił nie oznacza, że musisz wykorzystywać innych w odwecie za tamto. To było dawno, poz tym jego już nigdy nie zobaczysz- na samo wspomnienie o TAMTYM odepchnęłam od siebie chłopaka, spojrzałam na niego ledwo powstrzymując chęć uderzenia go w twarzy, odwróciłam się na pięcie i skierowałam się w stronę ogrodu. Miał już nigdy więcej o NIM nie mówić, obiecał że ten temat zostanie zamknięty i nigdy więcej go nie poruszy. Poruszył. Wcale nie było dawno, kiedy? Rok temu? Półtorej? Czas leczy razy? Chrzanić jakieś ludowe farmazony wyssane z palca.

Wyszłam na zewnątrz szukając czegoś na czym mogłabym usiąść. Przypomniałam sobie o huśtawce, na którą zwiałam żeby odizolować się od tych wszystkich nierozumnych świrów. Usiadłam na niej, opierając głowę o drzewo będące podporą dla niewielkiej huśtawki. Prosiłam, żeby więcej nie wyciągał tego jako argumentu. Mieliśmy już o tym nie rozmawiać, to moje życie i mam prawo robić to na co mam ochotę. Może i mają trochę racji, nie wyjdę na tym dobrze, ale przecież.. wszyscy są tacy sami. A ja, zachowuję się jak ten pieprzony dupek, który zabrał moje serce ze sobą. Za szybko to wszystko się teraz toczy. Sama już się w tym zgubiłam. To wszystko jest jakieś pogmatwane, nic nie potrafię przemyśleć w stu procentach. Wydaje mi się, że przez kilka słów wypowiedzianych przez NIEGO moje życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni. Na samo wspomnienie o wieczorze, który zniszczył całe moje życie do moich oczu napłynęły łzy. Nawet nie starałam się ich ścierać, wiedziałam że teraz się ich nie pozbędę. „Od zawsze byłaś nikim. Po prostu chciałem zobaczyć, czy łatwo podrywa się takie dziewczyny jak ty. I wiesz? Bardzo łatwo. Zakład mogę uznać za zakończony. Żegnaj Natalie.” Ponownie JEGO słowa zaczęły odbijać się echem w mojej głowie. Nie było w niej nic prócz nich i ogromnej pustki, przemieszanej z bólem. Sama nie wiem, czy mają racje. Możliwe, że tak. Ale nie wiem, czy jestem w stanie to wszystko zmienić.

- Natalie, to ty?- westchnęłam ciężko, starając się jakoś uregulować własny oddech, który teraz niemiłosiernie przyspieszył. Ktoś stanął przede mną. W celu uniknięcia pytań typu „co się stało” nawet nie podniosłam oczu, co i tak mi się nie udało ze względu na to, że owa osoba przysunęła się i chwytając mnie za podbródek, podniosła moją głowę do góry. Moim oczom ukazał się Louis, który na mój widok momentalnie spoważniał. Popatrzył na mnie trochę zdziwionym wzrokiem- Wszystko w porządku?
- Nie- odpowiedziałam, wierzchem dłoni ścierając łzy z policzka.
- Chcesz o tym pogadać?- spytał, patrząc na mnie z troską w oczach.
- Nie- odpowiedziałam dokładnie tak samo jak wcześniej, spuszczając wzrok na swoje buty. Chłopak przesunął mnie do prawego boku huśtawki, sam siadając obok mnie- Powiedziałam, że nie- przetarłam oczy, tępo patrząc przed siebie.
- Wmawiasz to sobie. Możesz przestać?- spytał, na co ja tylko zmrużyłam oczy.
- Przestać co?- zapytałam, nawet się do niego nie odwracając.
- Udawać.
- Nic o mnie nie wiesz- wstałam z miejsca, w celu pójścia do środka, powiedzenia że źle się czuję i wrócenia do internatu, gdzie będę miała święty i nieograniczony spokój. Niestety, moje plany najwidoczniej nie miały prawa się zrealizować, bo chłopak nawet nie zwracając uwagi na moje protesty, pociągnął mnie za rękę w swoją stronę- Daj mi spokój- westchnęłam, odwracając się do niego przodem.
- Natalie, po prostu bądź cicho- westchnął i przytulił mnie do siebie. Skarcę siebie za takie myśli, ale chyba było mi to potrzebne. Zaczyna mnie powoli wkurzać ta cała potrzeba bycia z ludźmi. Tęsknię za swoją wcześniejszą aspołecznością, chociaż miałam spokój. Lekko go od siebie odepchnęłam i szybkim krokiem ruszyłam w stronę wnętrza domu.
- Cześć kochanie!- krzyknął Justin, kiedy zobaczył mnie w progu pokoju. Machnęłam ręką i nikomu nic nie tłumacząc wyszłam z domu chłopaków, wyciągnęłam komórę żeby zadzwonić po taksówkę. Głównie dlatego, że nie miałam najmniejszej ochoty iść piechotą do internatu. To byłoby nudne, poza tym po co, skoro mogę się tam dostać bez większego używania dolnych kończyn?
- Natalie zaczekaj- za sobą usłyszałam głos Nicka, dość skruszony głos Nicka- przepraszam. Miałem o nim nie mówić, tylko.. kurcze, wkurza mnie twoje podejście. Po prostu. Ranisz wiele ludzi. Rozumiem dlaczego to robisz, ale powinnaś przestać. Mimo wszystko możesz na mnie liczyć, nie zapominaj o tym. Ale przemyśl to wszystko, to tylko dla twojego dobra- dopiero w tym momencie odwróciłam się w jego stronę. W jego oczach nie widziałam nic poza troską i nutą czegoś, czego nie mogłam rozgryźć.
- No chodź- westchnęłam i przytuliłam się do chłopaka- Masz racje. Wszyscy macie racje.
- Mówisz poważnie?- spytał, odsuwając mnie od siebie na odległość ramion.
- Nie, ostatnio zjadłam zepsutą szyję żyrafy i coś mi się pomieszało w głowie- przewróciłam oczami, na co mój przyjaciel najwidoczniej się rozpromienił i mocno mnie do siebie przytulił.
- Nie wierzę, Natalie się nawróciła!
- Ty się tak nie ciesz- zaśmiałam się, pstrykając go w nos. Przerzucił mnie sobie przez ramię i skierował w stronę domu- Weź mnie postaw ty debilu jeden. Co za bałwan, idiota, cymbał, imbecyl, dureń, świrnięty nie ogar. W ogóle mógłbyś umyć zęby jak już musisz na mnie chuchać. Co za osioł, normalnie matoł. Postaw mnie, albo cię ugryzę i będziesz zmuszony przeszczepić sobie ramię, bo nic z niego nie zostanie. Ja nie mogę normalnie naślę na ciebie jakieś śmierdzące zombie, które wyżre ci ten twój mózg, o ile jakiś masz- moja litania ciągnęłaby się dalej, gdyby nie śmiech który ją przerwał. Mogłam się domyślić, że wszystkie śmiechy które słyszałam należały do wszystkich siedzących w salonie. Mój przyjaciel kręcąc głowa postawił mnie na podłodze- No w końcu. Jak będą wystawiać sztukę „Shrek” to startuj na osła. Chociaż nie, jest dla ciebie zbyt charyzmatyczny. Polecam jakiś kamień- wzruszyłam ramionami, poprawiając swoją koszulkę.
- Już nie żyjesz- stwierdził, zaciskając zęby. Momentalnie pobiegłam przed siebie, starając się nie zabić przez swoje szpilki. Blondyn stanął przede mną, znacząco poruszając brwiami.
- I co tak majtasz tymi brwiami?- prychnęłam, jednocześnie trafiając na ścianę- Wiesz jak bardzo cię kocham? Jesteś najseksowniejszą osoba jaką znam, twoje oczy przypominają głębię oceanu a styl powinny naśladować hollywoodzkie gwiazdy- rozpoczęłam swój monolog, szukając jakiegoś sensownego wyjścia z tej sytuacji.
- Nie podrywaj mi chłopaka!- krzyknęła Savannah z oburzeniem. Posłałam jej rozbawione spojrzenie, po czym puknęłam się w głowę.
- Dobra, masz farta- stwierdził odsuwając się kawałek ode mnie. Posłałam mu buziaka w powietrzu i w błyskawicznym tempie, znalazłam się na kanapie, siadając obok Nialla, który śmiał się i jadł hamburgera jednocześnie.
- Co robimy?- spytałam energicznie, na co wszyscy momentalnie wybuchnęli śmiechem- I weź staraj się być przyjazny dla otoczenia. Okej, sami tego chcieliście- wzruszyłam ramionami- A ty, to mnie wkurzasz- wskazałam głową na siedzącego naprzeciwko mnie Nicka, który nie odrywał ode mnie wzroku.
- Przed chwilą wyznałaś mi miłość- stwierdził przez śmiech, widząc zazdrosne spojrzenie swojej dziewczyny.
- Przed chwilą, chciałeś mnie zabić- stwierdziłam po chwili ciszy. Savannah nie chciała odpuścić, więc chłopak przysunął się do niej i pocałował ją- Matko, musicie przy ludziach? Boże, ja mam dopiero szesnaście lat! Nie chcę mieć traumy do końca życia, więc błagam, skończcie te swoje czułości gdzie indziej- przewróciłam oczami, ze skrzywieniem na twarzy patrząc w stronę parki.
- Jesteś zazdrosna- stwierdził Nick.
- Tak, jestem zazdrosna o wszystkich ludzi, którzy nie muszą tego oglądać. A tak w ogóle, to gdzie jest Zayn?- spytałam, lustrując wszystkich wzrokiem.
- U siebie- podrzucił mi Liam, który jako jedyny był w stanie mówić i śmiać się jednocześnie.
- Nikt mnie tu nie lubi. Jestem obrażona i sobie idę- skrzyżowałam ręce i ruszyłam w stronę pokoju Zayna. Nie wiem co mną kierowało, najwidoczniej byłam strasznie ciekawa dlaczego nie zszedł na dół. Bez pukania wparowałam do jego pokoju. Widząc jego smętną minę, ciężko westchnęłam, podeszłam bliżej i wyciągnęłam słuchawki z jego uszu. Spojrzał na mnie oburzonym spojrzeniem, jednak zauważając mnie trochę złagodniał i przesunął się na bok łóżka. Zanim usiadłam, szybkim ruchem ściągnęłam swoje szpilki, które już zaczęły ostro mnie wkurzać. Zajęłam miejsce obok niego, uważnie mu się przyglądając- Coś nie tak?- spytałam, patrząc na chłopaka. Podniósł się i usiadł naprzeciwko mnie.
- Serio cie to interesuje?- spytał, nie spuszczając ze mnie wzroku.
- No dobra, jestem jędzą to fakt. Ale jakby się uprzeć to potrafię też powiedzieć coś całkiem sensownego- wzruszyłam ramionami, poprawiając pozycję w której siedziałam.
- Skoro tak.. Jest taka dziewczyna- odezwał się po chwili, spuszczając wzrok na swoje ręce.
- O boże, randki nastolatków są zazwyczaj strasznie nudne. Poza tym mam już ich za sobą tyle, że równie dobrze mogłabym napisać o tym książkę, albo poradnik. Przepraszam, już nie przerywam- przewróciłam oczami, podnosząc wzrok na chłopaka, który momentalnie się zarumienił i usilnie wpatrywał w swoje dłonie- Kontynuuj.
- Jesteś dziewczyną, więc raczej byś wiedziała co mam zrobić.. Czyli, jest dziewczyna która mi się podoba. Tylko, że ona mnie totalnie olewa i chce się tylko przyjaźnić. Chociaż ja, wolałbym chyba coś więcej- spojrzał na mnie kątem oka, lekko się uśmiechając.
- Gdybym była typową dziewczyną, to bym ci powiedziała żebyś ją gdzieś zaprosił. Większość dziewczyn na to leci- odpowiedziałam, ze skupioną miną lustrując go wzrokiem.
- A na co lecą nietypowe dziewczyny?- spytał, ściszonym tonem głosu patrząc prosto w moje oczy.
- Raczej na nic- obojętnie wzruszyłam ramionami- Jak się „nietypowa dziewczyna” sama nie postara, to szczerze mówiąc sam nic nie zdziałasz. Radziłabym jak na razie czekać, to nie znaczy że masz odpuścić. Wiesz, nie daj o sobie zapomnieć. Tylko nic na szybko, bo jak ją wkurzysz to zapewne oberwiesz- dorzuciłam, starając się dać mu do zrozumienia że może sobie po prostu zaszkodzić. Powiem jedynie, że trochę mnie zabolała ta jego „nietypowa dziewczyna”. Nawet nie wiem dlaczego, za każdym razem staram się wyprzeć myśl, że mogłoby być z tego coś więcej. Więc.. dlaczego mam takie dziwne uczucie w żołądku? Zostawię to. To wszystko jest chore. Moje życie, moja psychika, moi znajomi też. Chrzanić to.

- Przymnij swoją piękną buźkę, albo twoje wszystkie „preparaty” do twoich przepięknych włosów wylądują w przepięknym koszu na śmieci- mruknęłam, skupiając całą swoją uwagę na oglądanym horrorze. Zayn obdarował mnie morderczym spojrzeniem i krzyżując ręce, odwrócił się do mnie bokiem. Pogłaskałam go po policzku, wybuchając śmiechem i ponownie wróciłam do oglądania. Nie rozumiem, z jakiego powodu Savannah właśnie chowa się pod kocem z przerażonym spojrzeniem. Nie widzę nic strasznego w tak zwanym chowaniu żywcem. Albo ja jestem inna, albo moja czerwonowłosa koleżanka świruje. W momencie, w którym na ekranie pokazała się ogromna mumio – nie wiem co, wszyscy momentalnie poskoczyli a ja wybuchnęłam gromkim śmiechem rozsypując przy tym miskę z popcornem na wystraszonego Louisa, tulące Loczka.
- I co cię tak śmieszy?- huknął na mnie wystraszony Harry.
- Bo to coś wyglądało jak moja pani od chemii- ponownie wybuchnęłam śmiechem, na co rudowłosa już trochę rozluźniona, mi zawtórowała. Reszta jedynie przewróciła oczami, po czym oberwałam, jak mniemam marchewką Louisa prosto w głowę- Burak- prychnęłam. Chłopak słysząc to słowo, oburzony dosłownie się na mnie rzucił i trzymając moje ręce, obdarzył mnie zdenerwowanym spojrzeniem- Mam szpilki i nie zawaham się ich użyć- powiedziałam, znacząco poruszając brwiami. Chłopak przekręcił oczami, nie odrywając wzroku od moich oczu- Mógłbyś ze mnie zejść? Jakby nie patrzeć, jestem delikatna- stwierdziłam, czym doprowadziłam wszystkich zgromadzonych do śmiechu- Dobra, kiepski przykład- westchnęłam, uważnie mu się przyglądając.
W jego oczach zauważyłam dziwna iskierkę, po chwili wystawił w moją stronę policzek- No przestań, nie uderzę cię- stwierdziłam z powagą, jednak widząc jego zawziętą minę przewróciłam oczami i zwaliłam go z siebie. Wylądował na kanapce Nialla, co chyba nie było najlepszym rozwiązaniem.
- Nie żyjesz!- krzyknął wkurzony blondyn, wstając z podłogi.
- To ona!- obronił się Louis, wskazując na mnie przestraszony. Zrobiłam niewinną minę i pomachałam w stronę Nialla, który najwidoczniej się obraził, bo odwrócił się do mnie tyłem. Zabrałam Zaynowi poduszkę i wycelowałam nią w tyłek blondyna, który poskoczył jak oparzony.
- Dobra, ale idziesz zrobić mi kolację- wskazał ręka na kuchnię.
- Chyba cię coś boli. Poza tym jedyna potrawa jaką umiem przygotować to odgrzanie zrobionego przez kucharkę obiadu- wzruszyłam ramionami. Harry odetchnął ciężko i rozglądając się, czy czasem nic za nim nie idzie powędrował do kuchni. W progu odwrócił się w naszą stronę i wskazał na mnie i Louisa, że mamy pójść z nim. Wymieniłam porozumiewawcze spojrzenie z chłopakiem, po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Louis ogarnął się jako pierwszy i pociągnął mnie za rękę w stronę nieźle zniecierpliwionego Hazzy.

- One śpią- dobitnie stwierdził Nick, machając mi przed oczami. Postanowiłam pobawić się w „śpię więc mnie zostawcie”, więc nadal z zamkniętymi oczami przysłuchiwałam się rozwojowi sytuacji- Zadzwonię do opiekunów i powiem, że zostają ze mną. Mam pozwolenie od rodziców Natalie, że może u mnie nocować. Ale co z Savanną?
- Ja to załatwię- wydaje mi się, że te słowa wypowiedział Louis. Poczułam, jakby ktoś podnosił mnie do góry. Później, wyczułam perfumy Zayna, więc najwyraźniej miał za zadanie zanieść mnie gdzieś, gdzie niby miałabym spać. Interesująco, nie powiem. Jakby nie patrzeć to wcale nie narzekam na to, że mnie niesie, bo w końcu jest przy.. już nic nie mówię. Powinnam się już zamknąć, bo nawet w myślach gadam totalne bzdury.
_______________________________________________________________
To znowu ja. Napisałam to, żeby wam powiedzieć że NIE WIEM KIEDY NASTĘPNY. Mam mega dużo sprawdzianów, a od 12 do bodajże 14 mam wycieczkę, więc 
rozdziałów nie będzie. Ale to jeszcze trochę czasu. W najgorszym wypadku zawieszę bloga, ale to na razie jeszcze nic pewnego. Poczekamy - zobaczymy. 

DZIĘKUJĘ ZA OBSERWATORÓW, WEJŚCIA I KOMENTARZE. PONOWNIE WYZNAJE WAM MIŁOŚĆ <3


17 komentarzy:

  1. Świetne, kurcze chciałabym tak fajnie pisać jak Ty ;<
    http://stories-about-1-direction.blogspot.com/
    Nowy rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieee. Poczekamy ile będzie trzeba ma następny, tylko nie zawieszaj bloga :P
    Jesteś geniuszem dziewczyno ! Kolejny zajebisty rozdział.. To najlepsze opowiadanie jakie istnieje. Chciałabym wymyślać takie świetne teksty jak Ty :) Jesteś po prostu genialna :DD

    OdpowiedzUsuń
  3. YEAH! Jak dobrze, że Natalie zrozumiała, że wcześniej postępowała nienajlepiej i ma zamiar to zmienić.
    Jestem strasznie ciekawa jak to wszystko się dalej potoczy. Co Louis i Zayn zrobią w związku ze swoimi uczuciami którymi darzą Natalie, no i jaką rolę w tym wszystkim odgrywa Justin? Może wyniknie z tego jakaś tego sprzeczka? Oby nie...
    Ech... Chciałabym umieć pisać tak dobrze i ciekawie jak ty^^ ;)
    Cóź pozostaje mi jeszcze tylko czekać cierpliwie na następny rozdział i życzyć Ci MIŁEJ WYCIECZKI :)
    Pozdrawiam
    Harriet xx



    2op-onedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam... jeszcze jedno... Rozdział jak zawsze cudowny, świetny, genialny, boski... i wszystko co najlepsze :)

      Usuń
  4. No i na reszcie Natalie wyluzowała co do chłopaków . :D Pokazała swoją wrażliwą stronę, no i dobrze, i teraz wszyscy wiemy, że każdy ma uczucia . ;) Rozwaliła mnie wiązanka, jak została podniesiona i przerzucona przez ramię . Wypróbuję kiedyś . :D Nie wiem o co chodzi, ale Twoje odpowiadania przyciągają jak magnez .. :D Codziennie wchodzę na bloga ( o Vivienne też ) i patrzę , czy jest new rozdział . :P Strasznie fajne, po prostu, no, jesteś dla mnie wzorcem, jak pisać opowiadanie . ;D Nie zrozum mnie źle, że niby kopiuję, ja po prostu Cię podziwiam ! . :D Twoje blogi są zajebiste, opowiadania są zajebiste i Ty jesteś zajebista , wszystko się zgadza . :DD zapraszam do mnie w piątek, jak będziesz mieć wolną chwilę, chyba będzie nowy rozdział . :P Powodzenia na sprawdzianach i miłej wycieczki życzę . ;) Rozumiem, bo z tą nauką u nas też tępią, jak cholera . :// Pozdro . :*

    OdpowiedzUsuń
  5. ZAJEBISTEEEE ;*
    czekam z niecierpliwością na nn ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny! Natalie powoli zaczyna czuć coś do Zayna... co mnie ogromnie cieszy, ale z drugiej strony, widać, że Louisa ciągnie do niej, więc łatwo może go zranić. Jednak mimo to ja i tak jestem fanką momentów Malika i dziewczyny. Są tacy słodcy, że ojeju :) Ciekawi mnie postać Justina, on też coś czuje do Natalie, myślę, że może jeszcze nieźle namieszać. No i co to za dziewczyna, o której mówił Zayn? Mam pewne przeczucia co do jej tożsamości, ale na razie zostawię je dla siebie ;)
    Szkoda, że rozdziały nie będą pojawiały się tak często, ale rozumiem, nauka i tak dalej. Życzę udanej wycieczki :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze gdybym poznała Natalie w realu to chyba bym ją zabiła albo starała się trzymać od niej z daleka, ma charakterek dość ostry i pewny siebie. Jestem ciekawa czy zostanie jej tak na zawsze .
    Czyżby Zayn kochał ją a ona się w nim powoli zakochiwała ? Choć pewnie jeszcze długa droga do ich szczęścia i wiecznej miłości. Ale nic nie szkodzi bo lubie o nich czytać :)
    Czekam na kolejny i życzę powodzenia w szkole i w znajdywaniu czasu :)

    van-ill-op.blogspot.com
    second-chance-to-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Sorki że dopiero teraz, ale na wycieczce byłam i nie miałam za bardzo czasu na czytanie i komentowanie waszych blogów, które są zajebiste.
    Co do rozdziałów, Natalie mnie wkurza kurde jak mało kto. Normalnie bym jej przywaliła, gdyby tylko istniała naprawdę. Dlaczego tak strasznie lubi bawić się uczuciami innych ludzi? Zwłaszcza Zayn'a, ale jak już mówiłam kiedyś, wolałabym żeby była z Lou.
    Czekam na kolejny,
    Całuski, Angie. :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Brak mi słów....Zajebiście

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialny rozdział. Coś czuję, że Natalie powoli zakochuje się w Zaynie. Natalie wydaje się pewną siebie dziewczyną,ale coś czuję, że potrafi być też wrażliwa. Mam nadzieję, że coś wyjdzie ze znajomości Zayna i Natalie. ;)

    http://one-direction-lov.blogspot.com/
    http://love-with-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak zwykle bosko. Masz zarąbisty styl pisania. Te teksty są genialne. Mam nadzieję, że wpadniesz do mnie i zostawisz po sobie ślad ;]
    Łejtam na nexta ;3

    OdpowiedzUsuń
  12. O ja cię, o ją cię !!! Uwielbiam ten rozdział :P już kolejnego się nie mogę doczekać

    OdpowiedzUsuń
  13. Kuźwa ja chce już nastepny, kocham tego bloga zreszta tak jak tego pietwszego strasznie czekam na scenke Natalie i Zayna bo chcę zeby byli razem slodcy są xD fajnie tez ze Natalie sje zmienila ;) czekam na nn ;**

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy możemy się spodziewać następnego..? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. nie zawieszaj bloga, nie rób nam tego!
    rozdział jak zawsze zajeeb*sty :D

    A xx

    OdpowiedzUsuń
  16. OMG ja tu się już leję ze śmiechu !!!
    To jest świetne !
    Kocham Cię ! <3
    Pisz dalej ! ;***

    OdpowiedzUsuń