poniedziałek, 4 czerwca 2012

Rozdział 10.


NATALIE, MIESIĄC PÓŹNIEJ

- Cześć- w progu pokoju zauważyłam uśmiechniętego od ucha do ucha Justin. Odstawiłam laptopa na szafkę i wyczekująco spojrzałam w jego stronę- Nudzę się. Ponudzimy się razem?- zaśmiałam się, i z wielkim uśmiechem skinęłam głową. Chłopak zamknął za sobą drzwi i rozsiadł się na moim łóżku, prawie mnie przy tym zwalając. Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem, chwyciłam poduszkę, która leżała na podłodze i uderzyłam nią zdezorientowanego chłopaka. Uśmiechnął się cwanie i wyrywając mi przedmiot, skierował go w moją stronę. Poderwałam się z miejsca i zaczęłam uciekać przed nim biegając po całym pokoju.
- Uwaga, uwaga. Szlachta pojawiła się w waszym otoczeniu, ewentualnie nie musicie się kłaniać- w pokoju, zauważyłam Harrego i uradowanego Louisa. Ten drugi, kiedy zobaczył osobę, ganiającą mnie od pewnego czasu po pokoju, lekko się skrzywił, jednak jakby chcąc to ukryć szeroko się uśmiechnął- Czy nasza kochana i zniewalająco piękna koleżanka, pamięta iż umówiła się z nami do kina?- podniosłam wzrok na Harrego, który nie odrywał wzroku od leżącego na szafce laptopa. Uderzyłam się w czoło i spojrzałam na nich niewinnym wzrokiem.
- Zapomniałam. Dajcie mi dziesięć minut- wyciągnęłam ze swojej szafy TO i od razu zniknęłam za drzwiami łazienki.

- Nie lubisz go, prawda?- pociągnęłam Louisa za rękaw kurtki, tak żebyśmy zostali trochę z tyłu niż reszta. Z jego wyrazu twarzy, nie potrafiłam wyczytać absolutnie nic.
- To nie to, że ja go nie lubię- zaczął, jeszcze bardziej zwalniając kroku. Przystanęłam i odwróciłam się przodem do niego- Po prostu mnie denerwuje- dorzucił z grymasem na twarzy. Pociągnął mnie za rękę w swoją stronę, jakby starając się wyrzucić jakiś obraz ze swojej głowy. Westchnęłam i podniosłam oczy na chłopaka, który lekko się do mnie uśmiechnął i objął mnie ramieniem- Mam do ciebie prośbę- podniosłam na niego wzrok, uważnie przyglądając się jego tajemniczej minie- Jak już zapewne wiesz, niedługo jest ślub mojej mamy i taty Savanny- przytaknęłam, chociaż nie miałam pojęcia do czego tak właściwie dąży- Chciałbym się zapytać, za raczej prosić.. to znaczy.. poszłabyś na ten ślub? Znaczy ze mną. Jako moja para- z lekkim niedowierzaniem, spojrzałam na twarz chłopaka. Widziałam przejęcie i taki jakby strach. Zgodziłabym się, może nawet powinnam się zgodzić i chyba to zrobię. Ale jakby nie patrzeć, może to coś zmienić w naszych relacjach. Chyba nie chcę niczego zmieniać, jest dobrze jak jest.
- Dobrze. Pójdę z tobą- jego twarz momentalnie rozpromieniała, mocno mnie do siebie przytulił, co nie uszło uwadze reszty naszych znajomych. Savannah, chowając rękę za plecami swojego chłopaka uniosła kciuk do góry. Chyba chciała to przede mną zatuszować, ale raczej kiepsko jej to wyszło. Harry momentalnie się uśmiechnął, obdarzając meni zazdrosnym spojrzeniem, na które jedynie wybuchnęłam śmiechem. Odsunęłam do siebie Louisa i pociągnęłam go za rękę w stronę idących z przodu, naszych znajomych.
- To nie są dla niego żarty- szepnęła w moim kierunku Savannah. Skinęłam głową, na co dziewczyna poklepała mnie po ramieniu i wróciła do swojego chłopaka. Poczułam wibrowanie telefonu, więc wyciągnęłam go z kieszeni. Dostałam wiadomość od rudowłosej. Pierwsze co pomyślałam, to „jakby nie mogła mi tego powiedzieć”. Z westchnieniem otworzyłam wiadomość, która mówiła „Zayn ma dziewczynę”. Moje oczy, najprawdopodobniej przypominały okrągłe pięć złotych. Wiadomość jednocześnie mnie zaskoczyła, a z drugiej strony powodowała jakiś nieokreślony ucisk w okolicach klatki piersiowej. Westchnęłam ciężko, ponownie wlepiając na swoją twarz przeogromny uśmiech. Stanęłam obok dziewczyny, która posłała mi pocieszające spojrzenie. Bezradnie wzruszyłam ramionami i odwróciłam się do niej bokiem. Naciągnęłam rękawy kurtki na dłonie i chowając nos w swoją chustę, dołączyłam do idącego z przodu Nialla. Chyba zauważył, moją nie do końca zadowoloną minę, bo wyciągnął w moim kierunku rękę z opakowaniem ciasteczek czekoladowych. Uśmiechnęłam się do niego, jednak pokręciłam przecząco głową i wbiłam wzrok w swoje buty. Blondyn najwidoczniej nie miał zamiaru odpuścić, bo przysunął się do mnie i objął mnie ramieniem. Właśnie on, jest według mnie najbardziej sympatyczną i wyrozumiałą osobą. Nigdy nie zdarzyło się, żeby wypomniał mi cokolwiek. Po prostu był. Był i starał się mnie wesprzeć, a nie krytykować. Powinnam być z siebie dumna, bo od miesiąca nie flirtowałam z ani jednym chłopakiem, którego kompletnie nie znam. I mówiąc szczerze, wcale za tym nie tęsknię. To jest coś w rodzaju odwyku. Skupiłam się na czymś, co właśnie teraz powinno mi przysłaniać większość innych spraw. Znacząco podniosłam swoje oceny, zgłosiłam się do koła literackiego i mam na oku dom dziecka, w którym kiedyś byłam. Te dzieci działają na mnie tak, że moje serce, które chyba wróciło z wakacji, łamie się w połowę. Chciałabym zgłosić się jako wolontariuszka. I tak mam aż za dużo wolnego czasu, którego będę miała jeszcze więcej kiedy wszyscy wyjadą na święta, a ja ewidentnie zostanę sama. Miałam jechać do Nicka, ale kiedy dowiedziałam się, że będzie tam Savannah grzecznie podziękowałam i postanowiłam zostać w Londynie. Może i będę sama, bo moja mama mnie olewa a ojciec wciągnął się w pracę, ale nie czuję potrzeby spędzania tych świąt z kimś innym, niż z samą sobą. Chyba przyda mi się trochę samotności.

- Dlaczego nie chcesz pojechać ze mną? Przecież cię nie zjem. Natalie, zgódź się- Niall jęczał od ponad godziny, nie chcąc dać spokoju starał się namówić mnie na pojechanie z nim do Irlandii. Po raz kolejny, pokręciłam przecząco głową, wpakowując do ust kolejną porcję sałatki warzywnej.
- Gdzie pojechać?- obok nas, pojawił się uradowany Louis, dorwał się do lodówki i zaczął ją przetrząsać w poszukiwaniu, jak mniemam, marchewek.
- Natalie nie chce jechać ze mną do Irlandii- burknął, jak małe dziecko krzyżując ręce. Zaśmiałam się, widząc jego totalnie naburmuszoną minę i posłałam mu buziaka w powietrzu.
- Ze mną też nie chciała jechać- odezwał się Louis, siadając obok mnie na krześle- Ale w Sylwestra, się mnie nie pozbędziesz- podrzucił, zrezygnowany opierając się o oparcie- Czy w tym domu, nie może być przyzwoitej ilości marchewek? Tradycyjnie, sam sobie muszę je kupić. Bo przecież to takie trudne i skomplikowane, na zakupach wpakować do koszyka marchewki. Jasne- prychnął chłopak i oparł łokcie o blat, opierając na swoich dłoniach głowę.
- Naprawdę chcesz tu siedzieć sama?- ponownie Niall rozpoczął ten sam temat.
- Tak, zostanę- zapewniłam, wpakowując pusty talerz do zmywarki. Chłopak burknął coś pod nosem i ciężko wzdychając, najwyraźniej się poddał.
- Tak poza tym, to właściwie i tak będziesz musiała do mnie zawitać na święta, bo przecież idziesz ze mną na ślub! A jakby nie patrzeć, ślub jest w drugi dzień świąt. I kto tu jest wspaniały?- stwierdził uradowany Louis, zacierając ręce z cwaną miną- To jak, pojedziesz ze mną na Wigilię?- spytał, nie ukrywając nadziei w głosie.
- Nie- ucięłam, przewracając oczami- Ale na ślub przyjadę.
- Ale ja mam urodziny. A moim życzeniem, jest to żebyś pojechała ze mną. Nie masz wyjścia.
- Louisa ma rację- poparł go blondyn, uśmiechając się szeroko.
- Koniec tematu- wzruszyłam ramionami.
- Ale dlaczego?
- Bo tak- odpowiedziałam, przewracając oczami. Podniosłam się z miejsca i wolnym krokiem, skierowałam się w stronę drzwi wyjściowych. Nie dość, że ta rozmowa zaczynała mnie powoli męczyć to za godzinę, muszę pójść na spotkanie z właścicielem Domu Dziecka, do którego się zgłosiłam. Mam tylko nadzieję, że te wszystkie zmiany nie zachodzą zbyt szybko. Żeby później nie było tak, że coś we mnie jednak pęknie i wrócę do tego co było. Chyba tego nie chcę.

Weszłam do sali, w której właśnie znajdowały się teraz wszystkie dzieci. Stanęłam w drzwiach w towarzystwie uśmiechniętego kierowcy, który ruchem ręki wskazał, żebym weszła do środka. Skinęłam głową i posłusznie stanęłam we wnętrzu sali. Kilkanaście par oczu, przeniosło swój wzrok na mnie. Szeroko się uśmiechnęłam, na co kilka dziewczynek podbiegło do mnie i przytuliło się do moich nóg.
- Chyba cię polubią- szepnął w moim kierunku pan Swift, wychodząc z pomieszczenia. Byłam właśni podpisać umowę, która zobowiązywała mnie do przychodzenia tutaj w każdy wtorek, środę i piątek na cztery godziny. Dogadałam się z kierownikiem, że jakbym czasem potrzebowała wolnego czasu, za każdym razem mam mu to powiedzieć.
- Jak się nazywasz?- spytała uśmiechnięta od ucha do ucha dziewczynka, która wyciągała ręce w moją stronę. Uśmiechnęłam się i chwytając dziewczynkę, wzięłam ją na ręce- Ja jestem Rose. I mam pięć latek. I już bardzo cię lubię. Zostaniesz moją siostrzyczką?
- Ja jestem Natalie. Masz bardzo ładne imię, może się pobawimy?- dziewczynce aż oczy się zaświeciły, zeskoczyła z moich ramion i energicznie pociągnęła mnie w kierunku roku pomieszczenia.

- To aż zadziwiające, że Rose sama do siebie podeszła. Zazwyczaj jest nieśmiała, chyba coś w sobie masz- powiedziała jedna z dziewczyn, przyglądająca się mojej osobie z ogromnym i szczerym uśmiechem. Odwzajemniłam gest, mieszając łyżeczką herbatę w kubku- Tak w ogóle, nazywam się Nina- wyciągnęła rękę w moją stronę.
- Natalie- uścisnęłam ją, przelotnie spoglądając na dziewczynę. Nie wyglądała na więcej niż osiemnaście lat. Miała miętowe włosy, które związane były w luźnego koka. Mogę się założyć, że ich kolor był jakiegoś rodzaju „aktem buntu”. Miała szczery uśmiech, mój wzrost i wyglądała bardzo sympatycznie. Zauważyłam niewielki tatuaż na jej nadgarstku. Dziewczyna zauważyła, że przyglądam się napisowi.
- Belive. To ma mi przypomnieć, że zawsze trzeba wierzyć, a wszystko będzie o wiele prostsze.
- Masz sporo racji. Dopiero ostatnio zaczęłam wierzyć- przyznałam, z delikatnym uśmiechem.
- Ja też dosyć niedawno. Ale to nic nie przeszkadza, zawsze jest czas na ogarnięcie samego siebie- poklepała mnie po ramieniu. Przez moment wydawało mi się, że kiedy mnie zobaczyła, od razu wiedziała, że coś było nie tak. Coś się stało, a w zasadzie działo przez dłuższy czas. Uśmiechnęła się do mnie w taki sposób, jakby znała moją sytuację. Wyszła z pokoju dla wolontariuszy, przy drzwiach jeszcze się odwracając i pomachała do mnie ręką- Do wtorku- uśmiechnęłam się do niej i zawiesiłam wzrok na siedzącym na dworze chłopaku. Wyglądał na mój wiek, usilnie patrzył przez okno. W moją stronę, mogłam się założyć. Zmarszczyłam brwi i starając się skupić na czymś innym, umyłam swój kubek i skierowałam się do pokoju, w którym były dzieci. Jego ciemnobrązowe oczy, nie potrafiły wyjść z moich myśli nawet na chwilę. Nie wiedziałam o co chodziło, ale jego smutne spojrzenie, po raz kolejny w ostatnim czasie, poruszyło coś w moim sercu.
- Cześć- przestraszona czyimś nagłym głosem, aż podskoczyłam i błyskawicznie odwróciłam się w jego kierunku. Przed sobą zobaczyłam chłopaka, którego właśnie przed chwila widziałam za oknem. Zdezorientowana spojrzałam z powrotem za szybę, ponownie widząc siedzącego szatyna na ławce. Zdezorientowana stuknęłam się w głowę dziwnie patrząc na stojącego przede mną osobnika- Nie jesteś wariatką. To mój brat bliźniak- zaśmiał się chłopak, wyciągając rękę w moją stronę- Jestem Fabian.
- Natalie- odetchnęłam z ulgą, że jednak nie mam jakiś dziwnych i niewyjaśnionych przewidzeń.
- Fajnie poznać osobę, która odważyła się żeby tu przyjść. Nie wszyscy byliby do tego zdolni. Tyle osób już się tu przewinęło, że wiem co mówię. Mieszkam tu już od czternastu lat, więc chyba jestem wiarygodny- zaśmiał się głośno, uśmiechając się do mnie.
- Chyba uwierzę ci na słowo- stwierdziłam, patrząc w jego kierunku.
- Mam nadzieję. A tak w ogóle, to może zajrzysz do starszej grupy? Właśnie mamy zamiary oglądać cholernie krwawy horror. Serdecznie zapraszam. Poza tym, jak mi się wydaje wszyscy wolontariusze kończą za pięć minut. To jak?- wystawił ramię w moim kierunku, nie przestając się uśmiechać.
- Nie mam nic przeciwko- uśmiechnęłam się i ruszyłam za nim. Wydawał się być miły i bardziej otwarty niż jego brat, który nie wiem jak, wytrzymywał na takim mrozie na zewnątrz.
____________________________________________________________
Witajcie w ten jakże pochmurny i ponury dzień. Postanowiłam wykorzystać wolną chwilę i coś dla was napisać. Za chwileczkę dodam nowe postaci do bohaterów, oczywiście te ważniejsze.

Zastanawiam się, nad założeniem całkiem nowej historii. Co wy na to? Tak, czy raczej nie? Mam zamiar zakończyć jednego bloga, i myślę nad rozpoczęciem czegoś nowego.



Mój blog, TEN, został nominowany do BLOGA MIESIĄCA na stronie ONEDIRECTION.PL Jeśli go czytacie, to zachęcam do głosowania.  http://i-will-be-here-by-your-side.blogspot.com/ To ten adres. 

To by było chyba już wszystko. Do kolejnego : *

14 komentarzy:

  1. Cudowny rozdział, jestem ciekawa pomocy Natalie w Domu dziecka. Czekam na efekty. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny rozdział :) Troszkę mało Zayna, w sumie to w ogóle ale nie musi być przecież w każdym rozdziale :P Super że wprowadziłaś nowe postacie.. Cały czas chce mi się czytać to opowiadanie. Nie moge się doczekać następnego rozdziału :))
    Myślę że rozpoczęcie nowej historii to bardzo dobry pomysł. Świetnie piszesz, szkoda żebyś się marnowała przy jednym, chociaż nie powiem, bo zajebistym opowiadaniu.
    A na opowiadanie o Vivienne juz zagłosowałam :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Taaaak. :) Nowa historia to jest genialny pomysł :) Jesteś zajebista, czekam na następny :P

    OdpowiedzUsuń
  4. coś czuję, że Natalie wreszcie kończy z łamaniem serc i ranieniem facetów. Chwała jej za to. :)
    Zaciekawiła mnie ta para bliźniaków, mam nadzieję, że szybko ich wątek się nie skończy :D
    I popieram pomysł założenia nowego bloga, jak najabardzej TAK :D
    Czekam na kolejny,
    Angie :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku jak ja kocham wszystkich bliźniaków!
    Kocham ten rozdział .. ;D
    Pewnie. załóż nowego bloga, na pewno bedzie taki świetny jak poprzednie . :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyżby Natalie się zmieniała? Tym rozdziałem wskazałaś, że tak, ale wiadomo wszytko się jeszcze może zmienić :)
    Jestem ciekawa co nowego wniesie temu opowiadaniu nowa postać :D
    I wgl. kim jest dziewczyna Zayna ?

    + co do twojego pytania z nowym opowiadaniem, ja myślę, że jeśli chcesz to możesz założyć - ale weź pod uwagę to czy będziesz miała czas i duuuuużo nowych pomysłów.

    second-chance-to-life.blogspot.com
    van-ill-op.blogspot.com

    ZAPRASZAM ! ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm...interesujące...a z kim w końcu będzie Natalie? Na początku myślałam że z Zaynem, ale teraz pojawia się Lou....no...zobaczymy
    http://together-forever-in-love-for-you.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. No i się wszystko pozmieniało.. :D Na początku myślałam, że to Lou będzie chodzić z Natalie, potem się zapowiadało na Zayna, trochę potem Louis, jeszcze inni dochodzili, a teraz z kolei coś Niall zaczyna.. Znowu poznała jakiegoś chłopaka z bratem bliźniakiem. No i jeszcze karotka zaprosił ją na wesele . Łaaał . :D Nie no , zobaczymy co się będzie działo. Ciekawa jestem . ;) Fajnie, że pracuje w domu dziecka . To mi zapowiada jakieś głębsze akcje . ;) Czekam na nn . : i TAK zakładaj nowego bloga ! :D pozdro . :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajebiście ;*
    Jeju Ty tak genialnie piszesz to opowiadanie, że nie mogę wyjść z podziwu ;*
    + jeżeli założysz następnego bloga - bo powinnaś (;
    to ja będę pierwszą osobą, która go przeczyta. :D

    P.S oczywiście czekam na nexta z niecierpliwością ;* <3

    A.

    OdpowiedzUsuń
  10. geniusz piania czytam dużo blogów i każdy jest wyjątkowy na swój sposób ale muszę przyznać że jakaś 2/6 tego co czytam jest denne i bezsensu . W twoich opowiadaniach mogę naprawdę poczuć się bohaterką . To co piszesz wywiera na mnie niesamowite wrażenie i działa jak narkotyk odrazu chce więcej a kiedy przez pewien okres czasu tego niedostane to się staczam.
    zapraszam do odwiedzania i komentowania mojego bloga o one direction - http://one-direction-mydream.blogspot.com/2012/06/rozdzia-3.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Ou.. Czyżby Natalie naprawdę przechodziła jakąś zmianę? Coś jakby jej się zaczynało mieszać i sama nie do końca wiedziała co robić.. Mam nadzieje, że coś wymyślisz na ten ślub.. Coś szokującego. Albo później.. E tam, ja w Ciebie wierze.. Na pewno nas zaskoczysz.; ) Zresztą jak cały czas do tej pory..; ))
    Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili do sb.;)
    [braterstwo1d.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  12. fajne fajne , Natalie się uczłowiecza hahahah zaglosowalam powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  13. Zajebiste ;* !
    Trafiłam tutaj dopiero dzisiaj czytając przy tym wszystkie rozdziały . I przyznam szczerze że niemal poczułam że po moim ciele przechadzają ciarki. Tak mnie jara xd.
    Natalie się zmienia , jee xd.
    Uwielbiam Cię za stworzenie tego bloga .
    Zapraszam także do mnie : i-shouldhavekissedyou.blogspot.com/
    oraz in-thearmsofanangel.blogspot.com/
    pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale i tak ma być z Zaynem ! Słyszysz !!! ;p
    Kocham ! <3 ;**

    OdpowiedzUsuń