sobota, 23 czerwca 2012

Rozdział 13.


NATALIE, PIERWSZY DZIEŃ ŚWIĄT

- Zabieram cię na spacer- stwierdził Louis, ochoczo wstając z miejsca.
- Nie, żebym marudziła, ale jest ciemno, zimno i przed dwudziestą drugą. Dalej podtrzymujesz spacer?- spytałam, trochę zaspana przecierając oczy. Chłopak energicznie pokiwał głową i wyciągnął rękę w moim kierunku. Spojrzałam na niego trochę zdezorientowanym wzrokiem, jednak z jego pomocą podniosłam się z łóżka. Narzuciłam na siebie jeszcze sweter i wyszłam za chłopakiem.
- A wy gdzie?- przechodząc koło salonu, w którym siedziała cała rodzina chłopaka, pytanie skierowała w naszą stronę jego mama.
- Na randkę pewnie- stwierdziła Lottie, patrząc na swojego brata i robiąc przysłowiowy dzióbek. Chłopak jedynie przewrócił oczami i wystawiając język pociągnął mnie za rękę w swoją stronę. Robiąc swojej siostrze na złość, pocałował mnie w policzek i przytulił do siebie.
- Louis, nudzisz się?- mruknęłam, odsuwając się do niego. Lottie momentalnie wybuchnęła głośnym śmiechem i zaczęła zaśmiewać się z brata.
- To gdzie idziecie?- powtórzyła pytanie kobieta, nie spuszczając przenikliwego spojrzenia ze swojego syna.
- Żebym to ja wiedziała- szepnęłam pod nosem, za co oberwałam od Louisa w tył głowy.
- Idziemy się przejść, jak wrócimy to będziemy- zakończył i pociągnął mnie za rękę w stronę wieszaków. Ubrałam buty, ubrałam płaszcz i zabrałam się za zapinanie guzików. Louis przewrócił oczami, widząc moje ociągające się ruchy i pociągnął mnie za koniec płaszcza w swoją stronę. Szybkim ruchem dopiął wszystkie guziki moje płaszcza i otworzył drzwi wyjściowe. Powolnym krokiem skierowałam się w ich stronę, na co Louis znacząco odchrząknął i spojrzał na mnie oburzony. Wzruszyłam ramionami, posłałam mu buziaka w powietrzu i przyspieszając kroku, opuściłam dom. Chłopak wyszedł tuż za mną, zamknął za sobą drzwi i rękę wskazał, żebym poszła za nim. Ze względu na fakt, iż kompletnie nie znałam tej okolicy posłusznie szłam obok niego- Savannah mówiła, że nie mogła się do ciebie dodzwonić. Prosiła, żebyś jej odpisała.
- I dobrze, że nie mogła- mruknęłam cicho pod nosem, przewracając oczami.
- Coś się stało?- spytał, momentalnie się zatrzymując. Zagrodził mi drogę swoją ręką i spojrzał na mnie przenikliwym spojrzeniem.
- Pokłóciłam się z nią ostatnio- obojętnie wzruszyłam ramionami i chcąc ruszyć do przodu, wyminęłam chłopaka.
- A mogę wiedzieć z jakiego konkretnie powodu?- zapytał, dorównując mi kroku.
- Zwyczajnie. Nic specjalnego- odpowiedziałam, wymijająco. Oczywiście, trochę naciągnęłam fakty, bo w zasadzie poszło głównie o niego. Rudowłosa sądzi, że mam zamiar wykorzystać Louisa jako pocieszenie za Zaynem. Nie ma co do tego żadnych powodów, bo to jak jeszcze niedawno traktowałam całą płeć przeciwną, aktualnie nie ma dla mnie większego znaczenia. Dałam sobie z tym spokój. Nick miał rację mówiąc, że w ten sposób chcę wynagrodzić sobie wcześniejsze złamane serce, postanowiłam coś z tym zrobić. I właśnie robię, więc powinna darować sobie takie teksty.
- Skoro tak uważasz- westchnął, wzruszając ramionami. Chłopak uniósł głowę i spojrzał na mnie z wielkim uśmiechem. Błyskawicznie się do mnie przysunął i przytulił mnie do siebie.
- Tak zmieniając temat, to coś ty nagadał swojej siostrze- spytałam, podnosząc głowę na chłopaka. Chyba chciał ukryć rumieniec, który pojawił się na jego twarzy, bo momentalnie spuścił głowę w dół. Zaśmiałam się i delikatnie pokręciłam głową, po czym uśmiechnęłam się sama do siebie. Klepnęłam chłopaka w ramię i pędem pognałam przed siebie, krzycząc krótkie „berek”. Dłużej nie trzeba było mu powtarzać, bo błyskawicznie pobiegł za mną. Po dłuższej chwili ganiania się po całym parku, Louis klepnął mnie w rękę, po czym pchnął w, wydaje mi się, największą zaspę jaka znajduje się aktualnie w parku. Wcześniej rozgryzłam jego zamiary i pociągnęłam go za rękaw kurtki, co spowodowało tym, że chłopak wylądował prosto na mnie. Momentalnie wybuchnęłam śmiechem, widząc lekko zdezorientowaną minę Louisa. Zorientował się dopiero po chwili o tym, co się naprawdę stało i spojrzał na mnie oburzony. Z cwanym uśmiechem, wzięłam w ręce trochę śniegu i wrzuciłam go, za koszulkę chłopaka. W szybkim tempie wstał i zaczął biegać w kółko krzycząc, że mam zamiar go zabić. Usiadłam po turecku z rozbawieniem przyglądając się tej scence. Widząc moją roześmiana buzię, chłopak w ułamku sekundy znalazł się nade mną. Schylił się, kręcąc głową z dezaprobatą.
- I cóż ja mam z tobą zrobić- westchnął, patrząc zadziornie w moją stronę. Wystawiłam mu język i pchnęłam go do tyłu tak, że był zmuszony się ode mnie odsunąć- Jeszcze zobaczymy- mruknął, podnosząc się do pionu. Posłałam mu buziaka w powietrzu, za plecami lepiąc kulkę ze śniegu. Chłopak odwrócił się do mnie tyłem z założonymi rękoma. Rzuciłam śnieżkę w jego stronę, trafiając prosto w jego tyłek- Kiepski podryw- dorzucił, bardzo szybko znajdując się obok mnie i obejmując mnie od tyłu- Nagrabiłaś sobie, skarbie- stwierdził, splatając ręce na moim brzuchu- Masz coś na swoja obronę?
- Jesteś tak przystojna osobą, że kiedy cię widzę moje serce zaczyna bić szybciej- powiedziałam od razu, powstrzymując śmiech. Chłopakowi najwidoczniej spodobał się komplement, bo odwrócił mnie do siebie przodem i uniemożliwiając mi wszystkie ruchy, złapał moje obie ręce w swoje.
- Mówisz?- przyciągnął mnie do siebie, kierując słowa cichym tonem prosto do mojego ucha. Uśmiechnęłam się zwycięsko i spojrzałam w jego stronę, na co on przyglądając się mojej twarzy przez dłuższą chwilę, jakby analizował coś, co właśnie chodziło po jego głowie. Po chwili potrząsnął nią, jakby coś z niej wyrzucając i delikatnie się odsunął. Pociągnął mnie za rękę w swoją stronę, objął ramieniem i skierował się, chyba w drogę powrotną. Jego reakcja była co najmniej dziwna, podniosłam na niego wzrok. Nawet nie zauważył, że na niego patrzę tylko usilnie wpatrywał się w punkt przed siebie, co chwilę ciężko wzdychając. Stanęłam, wyswobodziłam się z jego uścisku i stanęłam przed nim.
- Wszystko okej?- spytałam niepewnie kierując wzrok na niego. Spojrzał na mnie marszcząc brwi, jednak szybko uśmiechnął się szeroko. Tym razem to ja westchnęłam, jednak skinęłam głową i dorównałam kroku Louisowi, idącemu trochę z przodu.


NASTĘPNEGO DNIA

Przetarłam oczy, kiedy dotarło do mnie jakieś dziwne i nieokreślone światło. Delikatnie się podniosłam, zauważając że leżałam na klatce piersiowej nadal śpiącego Louisa. Spojrzałam w stronę, z której dobiegało światło a moim oczom ukazała się postać siostry Louisa – Lottie. Miała w ręki latarkę, co miało najwyraźniej mnie obudzić. Popatrzyła w moją stronę i skinęła ręką, żebym wyszła za nią. Podniosłam się z łóżka i bez większych pytań, ruszyłam za nią.
- Kiepski moment sobie wybrałam, żeby z tobą porozmawiać bo jest ósma rano, ale kiedy indziej nie będę miała okazji- stwierdziła, siadając na łóżku w swoim pokoju. Posłałam jej bardzo dziwne i zaspane spojrzenie, po czym usiadłam w fotelu czekając na dalszą część jej wypowiedzi- Otóż, postanowiłam, że lepiej będzie jeśli się tego dowiesz. Mam bardzo dziwne przeczucie, że mój brat się w tobie zakochał. Chciałam z nim o tym porozmawiać, ale zawsze sprytnie tego tematu unika. Nie znam twoich uczuć, ale jestem pewna, że ci na nim zwyczajnie zależy. W sumie, jeśli on ci nic nie powie to mało co możesz zrobić, tylko.. nawet nie o to chodzi. Chodzi mi jedynie o to, że mój brat ostatnio miał trudny okres, jeśli chodzi o związki. Pewnie nic ci nie powiedział, ale jego poprzednia dziewczyna bardzo go zraniła. Nie będę się w to zagłębiać, po prostu proszę cię o jedno. Nie zrań go, jeśli już z tobą porozmawia. Nie zrań go tak, że nie kochasz go a z nim jesteś. Drugi raz, byłoby mu jeszcze ciężej. Zwyczajnie, bądź z nim szczera- na początku jej słowa jakby do mnie nie dotarły. Wyłapałam jedynie, że Louis może coś do mnie czuć. I właśnie tego bałam się najbardziej. Nie sądzę, żebym była gotowa na poważny związek, który tak naprawdę może doszczętnie zniszczyć to, co starałam się naprawić. Chyba nie jestem n to gotowa. Nawet nie potrafię powiedzieć sobie czy coś więcej do niego czuję. Rzadko spędzaliśmy czas sami, żebym mogła coś więcej an ten temat stwierdzić. Żadnych wniosków.
- Louis, to mój przyjaciel. Nie wiesz o mnie wszystkiego i na pewno związek z taką osoba jak ja, nie byłby dla niego w żaden sposób budujący. Nie wydaje mi się żebyśmy.. zwyczajnie, nie ten typ. Poza tym, za bardzo bałabym się, że go zranię. Po raz kolejny zranię kogoś, na kim mi zależy. To wszystko jest kompletnie skomplikowane, nie umiem sobie na żadne postawione sobie pytanie odpowiedzieć.


Przebrałam się w kremową bluzkę i ciemne rurki, po czym wróciłam do pokoju w którym aktualnie ukrywał się Louis. Wszyscy krzątali się po całym domu, biegając i szukając poszczególnych rzeczy. Pan młody, już wybył z domu. Większość pań w całym domu postanowiła go wygonić, bo przecież nie może zobaczyć sukni ślubnej przed ślubem. Dziwny przesąd, jak dla mnie. Ślub, zaczyna się dokładnie za pięć godzin, więc wszyscy latają jak wściekli. Osobiście, ogarnę się dopiero przed wyjazdem do kościoła, żeby nie pobrudzić sobie sukienki, na którą wydalam zdecydowanie za dużo.
- Czarny czy szary?- spytał chłopak, kiedy tylko przeszłam przez próg jego pokoju.
- Czarny- odpowiedziałam, ręką wskazując na czarny garnitur, wiszący na wieszaku. Chłopak skinął głową, jakby sam do siebie i odwrócił się do mnie przodem. Przez dłuższą chwilę, uważnie mi się przyglądał. Przekręciłam oczami i podałam mu kubek z kawą, o której mówił od ponad trzydziestu minut. Uśmiechnął się szeroko i wziął ode mnie przedmiot, po czym usiadł na łóżku. Odstawił kubek na szafkę i zajął się swoim laptopem. Rozwaliłam się obok niego, zawieszając wzrok na widoku za oknem.
- Możesz częściej robić mi kawę- stwierdził podnosząc głowę znad urządzenia. Zaśmiałam się i nie odpowiadając, wystawiłam mu język.
- O, hej Natalie- do pomieszczenia wpadł roześmiany Niall, przybił piątkę z Lou, po czym usiadł obok mnie i przytulił mnie do siebie.
- Cześć ludzie i Louis- do pokoju wszedł roześmiany Harold, rzucając się na łóżko obok swojego przyjaciela, który na słowa lokowatego tylko prychnął pod nosem i kopnął go w nogę. Takim sposobem zaczęła się wojna na poduszki, dwójki wkurzonych na siebie przyjaciół. Jakby nie patrzeć, widok był całkiem zabawny. Na szczęście w dobrym momencie do pokoju wpadł Liam, któremu udało się uspokoić dwójkę.

Wyszłam z pokoju w towarzystwie Lottie, która pomogła mi jakoś ogarnąć moje włosy. Byłyśmy już przyszykowane ( sukienka Natalie. dop. aut. na zdjęciu chodzi tylko i wyłącznie o sukienkę. ) na ślub, który miał zacząć się za jakieś czterdzieści minut, więc trzeba było się jakoś ogarnąć. Pierwsze co poczułam widząc Zayna z jego nową dziewczyną? Nic. Najwidoczniej zwyczajnie wszystko mi przeszło, bo nie poczułam kompletnie nic. Zwyczajna pusta. Nawet polubiłam dziewczynę Mulata. Wydawała się być bardzo sympatyczna i widziałam, że jej na nim zależy. To najważniejsze. Ja, miałam pojechać na ceremonię razem z Niallem. Louis za wszelką cenę chciał namówić mnie, żebym pojechała razem z nim i jego mamą, ale kategorycznie odmówiłam. Nie przepadam za mnóstwem kamer wokół swojej osoby, to raczej nie dla mnie. Poszłam na kompromis i zgodziłam się usiąść z nim w pierwszej ławce, powinien się z tego cieszyć, a nie marudzić dalej. Zwariuje z nim kiedyś.

- Muszę ci powiedzieć, że bardzo ładnie wyglądasz- stwierdził Niall, lustrując mnie wzrokiem.
- Wiem- stwierdziłam z powagą- Znaczy, dziękuję i ty również- dopowiedziałam, szturchając go w rękę. Chłopak zaśmiał się i ręką wskazał, żebym poszła za nim.

Kątem oka spojrzałam na Louisa, który z zaszklonymi oczami wpatrywał się w stojącą za amboną jego babcią, która właśnie wygłaszała swoje przemówienie. Mimowolnie się uśmiechnęłam, delikatnie się do niego przysunęłam i złapałam go za rękę. Chłopak odwrócił się w moją stronę, jakby starając się zatrzymać cisnące się do jego oczu łzy. Mocniej ścisnął moją rękę i odwrócił wzrok. Odkąd pamiętam, jakoś nie poruszali mnie trochę nieśmiali i bardziej delikatni faceci. Ale wydaje mi się, że coś się zmieniło, bo widząc Louisa, prawie płaczącego, wsłuchującego się w wiązankę słów o miłości, trochę mnie to tknęło. Jakby coś uderzyło we mnie ze dwojoną siłą. Bardziej imponowali mi typowi bad boye, ale mogę się założyć że właśnie w tej chwili, taka postawa Lou pokazała mi chyba coś innego. Nawet nie wiem co poczułam i czy w ogóle coś poczułam, ale na pewno coś się stało. Nie wiem co. Po prostu coś.
- Poryczałem się jak baba- szepnął w moim kierunku Louis, kiedy wyszliśmy z kościoła. Zaśmiałam się i spojrzałam w jego stronę, na co on ewidentnie unikając mojego spojrzenie błądził wzrokiem po wszystkich możliwych miejscach w zasięgu jego wzroku.
- Za to byłeś niezaprzeczalnie słodki- uśmiechnęłam się w jego stronę, klepiąc go po ramieniu. Od razu się rozpromienił i pociągnął mnie za rękę.

Wyszłam z zatłoczonej sali na jej tyły. Musiałam odpocząć od wszystkich wujków, kuzynów i innych tego typu ludzi. Mimo że nie byli moją rodziną ciągle ktoś podchodził i prosił mnie do tańca, co kończyło się tym, że nie miałam zbyt dużo czasu na oddychanie czy inne tego typu błahe sprawy. Atmosfera, była naprawdę wspaniała. Nigdy nie miałam okazji być w miejscu, gdzie na kilometr można wyczuć, że jest się rodziną. Co prawda nie czułam się jako jej część, ale mimo wszystko świetnie było popatrzeć jak ktoś tak genialnie się bawi. I cieszy ze szczęścia osób, którym na sobie zależy. Nie widziałam czegoś takiego. W mojej rodzinie odkąd pamiętam liczyła się praca i pieniądze. Nikt nie zwracał uwagi na przyjazną atmosferę czy wysilanie się na uśmiech. Tym bardziej kierując go do kogoś innego. To jest dla mnie całkiem nowe, może nawet aż za bardzo nowe.

- Natalie, ja chciałam cię przeprosić- obok mnie usiadła Savannah, skruszona spuszczając głowę w dół- Ja wiem, że cię swoimi słowami zraniłam. Po prostu bardzo martwię się o Louisa. Wydaje mi się, że mogłoby źle się skończyć jego kolejne zawody miłosne. Zwyczajnie, jest mi przykro że go to wszystko dotyka. Jestem świadoma, że przestałaś.. no wiesz, robić to co wcześniej. Tylko zależy mi na nim, na tobie też mi zależy i chyba nie dość, że nie potrafię tego pokazać to jeszcze nie umiem was obu pogodzić. Przepraszam- zakończyła rudowłosa, nawet nie podnosząc głowy. Mimowolnie na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech spowodowany jej słowami. Przytuliłam do siebie dziewczynę, na co ona odetchnęła z ulgą.
- Jakie to miłe widzieć, że się pogodziłyście- przed nami zobaczyłyśmy Louisa, w towarzystwie Nicka. Savannah od razu się uśmiechnęła i rzuciła na swojego chłopaka, który miał jednak nie przyjeżdżać, ale najwidoczniej się wyrobił. Pomachałam do niego ręką i ruchem głowy wskazałam, żeby z nią poszedł. Chłopak puścił mi uśmiech, skinął głową i pociągnął za rękę swoją dziewczynę- Powiesz mi o co wam poszło?- spytał chłopak, przysiadając się do mnie.
- Nie- odpowiedziałam wzruszając ramionami. Louis spojrzał na mnie uważnie, jednak po chwili westchnął ciężko, wstał i wyciągnął rękę w moją stronę.
- Tańczyłaś już chyba z całą moją rodziną, a ze mną nie- powiedział oburzony. Zaśmiałam się, podniosłam się z ławki i chwyciłam jego rękę. Na jego twarzy od razu pojawić się ogromny uśmiech, który chyba nie miał zamiaru zejść z niej przez najbliższy czas. Mi to pasowało, uwielbiam jego uśmiech. Weszliśmy na salę. Nawet nie zdążyliśmy dobrze przekroczyć progu sali, a chłopak już energicznie pociągnął mnie za sobą i okręcił wokół siebie. Nie mam pojęcia ile piosenek przetańczyłam z Louisem, muszę przyznać że po czwartej straciłam rachubę. Kiedy orkiestra postanowiła zagrać trochę wolniejszą piosenkę, na mojej twarzy momentalnie pojawił się grymas. Delikatnie wysunęłam się z uścisku Lou i powolnym krokiem skierowałam się w stronę swojego stałego miejsca. Chłopak widząc moje zniechęcenie, mimo wszystko szybko znalazł się obok mnie, przyciągnął mnie do siebie i objął w talii- Nigdzie nie idziesz- szepnął mi do ucha, nie przestając mnie obejmować.
- Louis, daj spokój- jęknęłam, spoglądając na niego spod ukosa. Chłopak zaśmiał się delikatnie i nie zważając na moje sprzeciwy, nie przestawał mnie obejmować. Obok nas pojawił się pan młody, spojrzał na Louisa poruszając brwiami i powiedział krótkie „odbijany”. Momentalnie wybuchnęłam śmiechem, widząc rozczarowaną minę Louisa. Westchnął ciężko i kawałek się ode mnie odsunął. Zawrócił w stronę swojej mamy, obdarzając mnie spojrzeniem pod tytułem – jeszcze tu wrócę.
- Mój nowy syn stracił głowę- stwierdził mężczyzna, w połowie piosenki. Zaciekawiona uniosłam głowę, na co on tylko cicho się zaśmiał- Dziewczyno, odkąd wrócił opowiadał tylko o tobie. N ie wydaje mi się, że to z czystej sympatii- i w tym momencie mogłam elokwentnie stwierdzić, że słowa z ust jego taty wydały się bardziej rzeczywiste i prawdziwe, niż podobne słowa z ust jego siostry. Kolejna osoba powiedziała mi to samo. Byłam w okropnej kropce, która powoli zaczynała mnie dołować. Mężczyzna widząc moją, nie do końca zadowoloną minę, uśmiechnął się szeroko i głową wskazał, że jeśli chcę mogę wyjść.
- Dziękuję- to było jedyne, co byłam zdolna powiedzieć. Spokojnym, ale zdecydowanym krokiem ruszyłam przed siebie. Musiałam właśnie teraz pobyć sama, bo najwidoczniej nic teraz nie jest pewne. Wyszłam na zewnątrz i ruszyłam, zdecydowanie zbyt wolnym krokiem, ścieżką którą widziałam już z okna.

Zgubiłam się w tym wszystkim. Ostatnio nie miałam czasu nawet pomyśleć o sobie, co z jednej strony bardzo mi się przydało, a z drugiej wprowadziło w moje życie totalny zamęt. Sama nie jestem pewna co czuję. Czuję jedynie, że bardzo mi na nim zależy. Ale nie wiem, czy jak na przyjacielu czy kimś więcej. Jest jedną z ważniejszych osób w moim życiu, ale.. właśnie to jest problemem. Jest zbyt ważny, żebym przez mój zdrowy umysł, którego mi szczerze brakuje, mogła go zranić. Podobnym myśleniem, postępowałam z Zaynem i wszystko wyszło dobrze. Znalazł sobie dziewczynę, która idealnie do niego pasuje. Są różni, ale świetnie się dogadują i to właśnie widać. Zayn przyznał, że miałam rację dając mu przysłowiowego kosza. Zwyczajne zauroczenie inną postawą, którą prezentowałam ja. Z początku byłam trochę zazdrosna, ale kiedy zobaczyłam ich szczęście wszystko zdecydowanie minęło. Może i go w jakimś stopniu zraniłam, ale właśnie to dało mu do myślenia. Tak czy siak, skończyło się to dobrze. Zawsze byłam, jestem i będę kiepska w uczuciach. Jedyne co mogę zrobić, to zwyczajnie chronić innych przed samą sobą.

- A ciebie co aż tu przywiało?- zaśmiał się Louis, zauważając mnie na prawie samym końcu ścieżki.
- Ciebie mogę zapytać o to samo- uśmiechnęłam się w jego stronę, robiąc mu miejsce na niewielkiej ławeczce.
- Szukałem cię- odpowiedział, usadawiając się obok mnie. Narzucił na mnie mój płaszcz. Nawet nie zauważyłam, że go nie wzięłam co było dziwne, bo dzisiejszy wieczór był bardzo chłodny. Ławeczka była bardzo malutka, więc można powiedzieć że praktycznie siedziałam na kolanach Louisa, co najwyraźniej wcale mu nie przeszkadzało.
- Jak widzę, mieliśmy taki sam cel- szepnęłam, wbijając wzrok w zaśnieżone drzewa.
- Natalie, wiesz że możesz mi powiedzieć o wszystkim- stwierdził chłopak, przysuwając się jeszcze bardziej.
- Wiem, ale sama nie wiem o czym miałabym ci powiedzieć, bo sama się zgubiłam. Nie ważne, wracajmy już- dorzuciłam i z uśmiechem podniosłam się z ławki.
- Nigdzie stąd nie pójdę, dopóki nie powiesz mi co się dzieje- powiedział, krzyżując ręce.
- Jak chcesz, możesz tu zostać- wzruszyłam ramionami, odwróciłam się i ruszyłam do przodu.
- Jesteś strasznie uparta- stwierdził z wyrzutem, obejmując mnie ramieniem.
- To też wiem- zaśmiałam się, lekko dźgając chłopaka w bok.
- No wiesz- burknął obrażony, odwracając głowę w drugą stronę.
- Louis, mam rozumieć że się obraziłeś?- spytałam, na co on skinął głową- A wiesz, że dalej się do mnie przytulasz?- spytałam rozbawiona, na co chłopak odwrócił się do mnie przodem i spojrzał na mnie z zawziętą miną- Kocham się z tobą drażnić- westchnęłam ze śmiechem, przyspieszając kroku. Nic mi to nie dało, bo już po chwili chłopak znalazł się obok mnie.
- Następnym razem obrażę się na dłużej- zaśmiał się i pociągnął mnie za rękę. Wystawiłam mu język i dałam się prowadzić, ze względu na to iż kompletnie nie wiedziałam, jak wrócić z powrotem na salę.

- Dobranoc słońce ty moje- stwierdził Lou, kiedy wróciliśmy już do jego domu. Walnęłam go w ramię, co spowodowało tym, że chłopak momentalnie zleciał na podłogę. Wybuchnęłam śmiechem widząc jego zirytowaną minę- Natalie Anne Verne!
- Przymknij się, bo wszystkich obudzisz- mruknęłam, po czym walnęłam go poduszką w głowę. Chłopak usiadł na łóżku i odwrócił się do mnie tyłem. Westchnęłam ciężko, powstrzymując ziewanie. Przysunęłam się do chłopaka i pociągnęłam go za rękę. Nie spodziewając się takiego ruchu z mojej strony był zmuszony się położyć- Dobranoc, Louis- dorzuciłam odwracając się do niego plecami. Nie czekałam długo, aż poczułam oddech chłopaka na swojej szyi. Przysunął się i przyciągnął mnie do siebie, łapiąc w talii, po czym delikatnie przytulił mnie do siebie.
- Dobranoc, Natalie.
_______________________________________________________________
Cześć, cześć. I jak tydzień przed wakacjami?
Co do rozdziału, to starałam się jak mogłam żeby jakoś o opisać. Jak wyszło, to już powiedzcie sami. Więc, następny zapewne jakoś za tydzień. Na pewno nie w piątek, bo od razu po zakończeniu roku wybywam, na całe szczęście wracam w sobotę. Ale już w niedzielę przyjeżdża mój tato, więc w najbliższym czasie czasu nie będę zbytnio miała. Postaram się coś napisać w między czasie.
Przestałam was szantażować - mało komentarzy. Ale to nic, już więcej was nie zaszantażuje. : D


22 komentarze:

  1. wow... Louis nich tego nie spieprzy

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty piszesz świetnie ! Uwielbiam czytać Twoje blogi i z utęsknieniem zawsze czekam na nowe rozdziały ; )

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny rozdział, chociaż przyznam szczerze, że brakuje mi choćby rozmowy Natalie z Zaynem.. Jeśli wiesz co mam na myśli.

    Jak egzamin? Zadowolona z wyników..? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Egzamin, na całe szczęście, czeka mnie dopiero za rok. : D

      Usuń
    2. Co mi się pojeb**o że Ty 3 gim..? :D Ale schizy :P

      Usuń
  4. śietnie, naprawdę :). na pewno będę tu zaglądać . zapraszm do siebie ;))
    http://rosaline-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest cudownie! Doskonale to opisałaś.....ta walka uczuć Natalie to było genialne! Kocham to jak nie wiem co! Jak ty to kurde robisz? Mam nadzieję, że Natalie będzie z Lou i w końcu przekona się do swoich uczuć i pozna prawdziwą siebie....
    ps. zapraszam do mnie...nowy rozdział. już 9! --->http://my-love-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku ♥
    To jest takie świetne, Cappy ;)
    Obawiam się, że Louisio na serio się zakochał, ale Natalie chyba nie jest przekonana do swoich uczuć i nie wiem co z Tego będzie :D
    Czekam na kolejny ♥
    Angie

    OdpowiedzUsuń
  7. OMG, it's lovely ! :D
    Serio, coś pięknego, co piszesz. :)
    Mało kto mnie wciąga tak jak Ty - szacunek . ;)
    Co to będzie, co to będzie ?
    Niech Natalie zmądrzeje i się przekona do Lou ... Kurczę, wszystko idzie ku dobremu ! Oby ! :D
    I tak juz zmądrzała. .. :)
    jak się nudzisz to wpadnij na mojego bloga na Found The Destination . Mam trzeci rozdział . ;)
    A u mnie na tydzień przed wakacjami zarypiście. :)
    pozdro ! i czekam na nn . :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały rozdział ;)
    Chyba jednak ten nasz Lou coś czuje do Natalie.
    Prawdę mówiąc życzę im szczęścia :D
    Czekam na kolejny ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow O.O
    Oooo
    Lou i Natalie, czekam co się będzie dalej działo i nie mogę się doczekać.
    Wciągasz czytelnika w opowiadanie i za to Ci dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest extra, jak zawszę :)
    Ciekawa jestem co postanowi Natali. . .
    Czekam na następny:D

    OdpowiedzUsuń
  11. aww jak zawsze twoje rozdzialy sa czadowe :) xxx swietnie piszesz naprawde:) czasem mam wrazenie jakbym czytała jakaś ksiazke psychologiczna:) jest super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie moge się doczekać następnego rozdzialu :) xxxxx

      Usuń
  12. awwww ta końcówka była słodka <3

    Niech szybko coś się wydarzy po między Lou a Nat!
    Oni do sb pasują i widać, że Nat dla Louisa nie jest obojętna.

    Rozdział był boski, zakochałam się w nim. Kocham twoje opowiadanie!
    czekam na nn! xxx

    OdpowiedzUsuń
  13. Widać od razu, że Lou coś czuje do Natalie, także mam nadzieję, że niedługo będą razem. A niech ona przekona się do niego. Rozdział bardzo mi się podoba i jak zwykle dobrze wszystko opisałaś.
    Przepraszam, ale dziś się nie rozpisuję, bo nie mam już siły x)
    Czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam wszystkie blogi które pisałaś i ten jest zdecydowanie najlepszy!
    http://przypadkionedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. jestem zaskoczona, ale pozytywnie :D wiesz, na początku myślałam, że Natalie będzie z Zaynem a tu Louis... ;) rozdział jest świetny <3 czekam na następny :)
    a tak na marginesie, ile masz lat? :D

    A xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aktualnie mam piętnaście lat pięć miesięcy i cztery dni. Jeśli dobrze policzyłam. Jakby co, zostańmy przy tym, że mam piętnaście lat. <3 X D

      Usuń
    2. :o po stylu pisania dałabym ci więcej :D czytałam już kilka opowiadań dziewczyn w twoim wieku i przestałam, bo pisały jak 12latki (bez urazy dla 12latek :D) a Twoje opowiadanie jest na prawdę genialne :D rozwijaj dalej swój talent :D <3

      A xx

      Usuń
  16. Szczelam focha ! xd
    Myślałam, że Natalie będzie z Zaynem ! ;'(
    No trudno .. ;(
    Ale i tak cię kocham ! <3
    ;********

    OdpowiedzUsuń