wtorek, 3 lipca 2012

Rozdział 14.


NATALIE, SYLWESTER


- Nie mogę uwierzyć, że zgodziłam się z wami zamieszkać. Savannah, to twoja wina- skierowałam wzrok na roześmianą rudowłosa dziewczynę, która tylko kręciła głową Mieszkanie z piątką chłopaków pod jednym dachem to najgorsza rzeczy jaką mogłam zrobić, wiesz dzięki- prychnęłam, wkładając do ust kolejna porcję płatek- I jeszcze muszę jeść płatki widelcem- mruknęłam, kręcąc głową. Dziewczyna wybuchnęła niepohamowanym śmiechem, mówiąc coś pod nosem. Naprawdę, nie wiem dlaczego zgodziłam się zatrzymać się u nich wtedy, kiedy internat jest zamknięty. Mogłam wynająć sobie pokój w hotelu, albo zatrzymać się w jakimś całodobowym barze. Wszystko byłoby lepsze niż mieszkanie z tą bandą świrów, robiących sobie kawały na każdym kroku. Jeszcze trochę i ja zwyczajnie zwariuję. Przeniosłam wzrok na dziewczynę nie mogącą powstrzymać się do śmiechu, położyła rękę na swoim brzuchu starając się jakoś się uspokoić. Chyba moje napady złości i rozgoryczenia ja bawiły.
- Zostajesz tu jeszcze całe trzy dni- wybuchnęła śmiechem dziewczyna, puszczając mi buziaka w powietrzu. Wystawiłam jej język, niczym rozzłoszczona trzylatka, włożyłam miskę do zmywarki i krzyżując ręce opuściłam kuchnię.
- Cześć kochanie!- krzyknął Harry, stając mi na drodze. Spojrzałam na niego spod byka i przecisnęłam się między nim a ścianą, pędem ruszając schodami na górę. Kto jak kto, ale Loczek najbardziej zalazł mi wczoraj na górę. Mi nie zabiera się mojej lokówki, jej się nawet nie dotyka- Oh, no nie gniewaj się- chłopak ruszył na mną, starając się jakoś zwrócić na siebie uwagę. Nie słuchając jego tłumaczeń, weszłam do swojego tymczasowego pokoju i zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem. Na fotelu przy oknie zauważyłam Louisa, widząc mnie szeroko się uśmiechnął.
- Nie ważne- mruknęłam, wyprzedzając jego jakiekolwiek słowo. Chłopak spojrzał na mnie badawczo, na co ja nawet na niego nie patrząc położyłam się na łóżku, głowę chowając w poduszkach. 
- Natalie, wszystko w porządku?- spytał chłopak, rzucając we mnie jakimś przedmiotem.
- Louis, wyjdź- mruknęłam nieusatysfakcjonowana faktem braku samotności. Chłopak spojrzał na mnie z rozbawieniem i usiadł obok mnie. Jęknęłam, dając mu do zrozumienia że w tej chwili ma opuścić to pomieszczenie. Najwidoczniej nie zadziałało, bo chłopak ani myślał opuścić pokój.
- Powiesz mi sama co się stało, czy mam to z ciebie wyciągnąć siłą?- spytał, rzucając piłeczką która zabrał z szafki w ścianę. Prychnęłam i rzucając mnóstwo niecenzuralnych słów pod nosem, znudzona usiadłam po turecku przed nim.
- Daj mi spokój- przewróciłam oczami, wracając do leżenia głową w poduszce. 
- Natalie..- zaczął spokojnie, głaszcząc swoją dłonią moje plecy.
- Chcesz wiedzieć? Okej, proszę bardzo! Moja własna matka mnie olewa, bo znalazła sobie nową rodzinę i wspaniałego syna chcącego pójść w jej ślady i iść na studia prawnicze, mój ojciec znalazł sobie jakąś młodą dziewczynę, która równie dobrze mogłaby być moją siostrą, Nina się do mnie nie odzywa a Rose jest w szpitalu, mówić dalej?- spytałam, ciężko wzdychając. 
- Kto to Rose?- spytał chłopak, marszcząc brwi.
- Dziewczynka, która jest w Domu Dziecka. Faktycznie, nie wspominałam wam że jestem tam wolontariuszką. Ale to teraz nie ważne- westchnęłam, spuszczając wzrok na swoje dłonie.
- Natalie, posłuchaj chwilę- niechętnie podniosłam wzrok, skupiając całą swoja uwagę na hipnotyzujących oczach swojego przyjaciela- Obiecuję ci, że jeszcze dzisiaj pójdziemy do szpitala i zobaczysz się z tą dziewczynką, naprawdę. A co do twoich rodziców, to na razie się tym nie przejmuj. Zostaw to sobie na nowy rok, co? No chodź do mnie- zakończył chłopak i przytulił mnie do siebie.
- Dziękuję- chłopak tylko się zaśmiał i podniósł się z miejsca. Spojrzałam na niego rozczarowana, ciężko westchnęłam i przyglądałam mu się przez dłuższą chwilę.
- A teraz chodź, idziemy na dół.




WIECZOREM

- Mamy mało czasu!- z dołu doszedł mnie krzyk Liama, obwieszczający że mamy się pospieszyć. Spojrzałam na malującą się Savannę, która tylko obojętnie wzruszyła ramionami nie przerywając poprzedniej czynności. Rudowłosa ubrana była w krótką kremową sukienkę, której góra podobna była trochę do gorsetu i obszyta była koronką. Postawiła na jaśniejsze barwy, co w jej przypadku wyszło jej na dobre, do twarzy jej w jasnych kolorach. Miała delikatny makijaż i trochę brokatu we włosach. Wyglądała naprawdę wspaniale, zresztą jak zawsze. Ja postawiłam ubrać pudrową sukienkę do kolan. Sukienka bardzo mi się podoba, ze względu na swoja prostotę i nie przesadzanie z żadnymi mało istotnymi dodatkami. Wyprostowałam włosy, ze względu na rozwaloną lokówkę. Zrobiłam trochę mocniejszy makijaż i założyłam czarne, błyszczące kolczyki. Chwyciłam torebkę i wyszłam z pokoju, kierując się schodami na dół. Najważniejsze to utrzymać równowagę. Chyba jeszcze nigdy nie miałam butów na aż tak wysokiej szpilce.
- Natalie- usłyszałam za sobą, na co aż podskoczyłam i prawie się wywróciłam.
- Styles, ty idioto!- fuknęłam na niego, krzyżując ręce. Chłopak wybuchnął śmiechem i dał mi buziaka w policzek. Skrzywiłam się i przewróciłam oczami, patrząc na niego morderczym spojrzeniem.
- Zanim mnie zamordujesz pamiętaj, że Louis mnie kocha i byłoby mu beze mnie smutno- stwierdził widząc, że mam ochotę go walnąć. Przeklęłam, po raz kolejny dzisiejszego dnia, pod nosem.
- Masz farta- mruknęłam, wyminęłam go i zeszłam schodami na dół.




Weszliśmy do wnętrza budynku, w którym mieliśmy spędzić całą dzisiejszą noc. Do sali prowadził niewielki, wąski korytarz na których wypisane były rożnego rodzaju postanowienia noworoczne przyozdabiane różnokolorowymi balonikami. Stanęłam na chwilę, przyglądając się błyszczącej ścianie. Na sali nie oszczędzano, chociaż nie ma się co dziwić skoro cała impreza była przygotowana dla największych gwiazd angielskiej sceny. Wszystko można powiedzieć było idealnie, omijając całą masę fotografów czekających przed wejściem jak i w środku sali. Wszystko było ogólnie dostępne, więc każdy musi trzymać się na baczności, bo inaczej źle skończy się ich większe balowanie. Chłopaki widząc to, natychmiastowo westchnęli zdając sobie sprawę, że nie mogą upić się w trupa. Całe szczęście dla mnie, w końcu to ja z Liamem musielibyśmy zajmować się skacowaną częścią zespołu. Louis przysunął się do mnie i złapał mnie za rękę, ciągnąc w stronę naszego stolika. Uśmiechnęłam się w jego stronę, dopiero w tej chwili przypominając sobie o stadzie paparazzich. Szybko, z przepraszającą miną wysunęłam rękę z uścisku chłopaka. Nie chciałam, żebyśmy wyglądali jak para, już raz byłam na okładce gazet z jednym z członków One Direction i dobrze wiadomo jak to się skończyło. Louis kiwnął głową i uśmiechając się do mnie trochę smutno zajął miejsce przy stoliku. Z westchnieniem usiadłam obok niego, delikatnie się do mnie uśmiechając. Niall przechodząc obok, lekko poklepał mnie po ramieniu puszczając mi szeroki uśmiech. 
- Miłe zabawy!- na całe szczęście przemówienie organizatora przyjęcia się skończyło i mogłam spokojnie skupić się na swoim kieliszku z szampanem. Jeszcze wszystko do końca się nie zaczęło, a Harry z Zaynem już zdążyli co nieco wypić i delikatnie mówiąc, zaczęło im lekko odwalać. Harry postanowił zająć się jakąś nową koleżanką, nieustannie z nią flirtując, a Zayn nie szczędził sobie uczuć ze swoją dziewczyną, której nie do końca podobało się obmacywanie w miejscach publicznych. Starała się jakoś dosadnie dać chłopakowi do zrozumienia, że trochę sobie odpuścił. Po dłuższej chwili zaciągnęła go na parkiet. 
- Można?- nade mną stanął Louis, wyciągając do mnie rękę. Skinęłam głową i odstawiając kieliszek, złapałam jego dłoń. Chłopak pociągnął mnie w stronę parkietu.


- Natalie, naprawdę się w tobie zakochałem- po raz kolejny powtórzył chłopak, obejmując mnie ramieniem.
- Zayn, jesteś kompletnie pijany i masz dziewczynę- mruknęłam, ściągając rękę chłopaka.
- Co nie zmienia faktu, że cię kocham- postanowił nadal drążyć ten temat, przysuwając się do mnie na niebezpieczną odległość. Lekko odepchnęłam go do tyłu i szybkim krokiem weszłam z powrotem na salę. Zajęłam swoje stałe miejsce, usilnie wpatrując się w jeden punkt na ścianie. Ponoć po alkohol mówi się prawdę. Natalie, nie utrudniaj sobie tego! O weź się zamknij, nie wiesz lepiej ode mnie. Jestem tobą! Weź się zamknij! Nie zamknę się, bo on nie wie co mówi! Przestań o nim myśleć! Jestem idiotką. Zdecydowaną, ogromną i masakryczną idiotką kłócącą się z własnymi myślami. Był pijany, nie wiedział co mówi i tak mu się powiedziało. To wszystko. Koniec tematu. Spojrzałam w jeden z rogów sali, w których zauważyłam siedzącego samotnie Louisa. Podniosłam się z miejsca i ruszyłam w jego kierunku. Chłopak spojrzał na mnie trochę smutny, jednak zauważając moją osobę od razu się rozpromienił. Zabrałam mu kieliszek, odstawiłam go na jakąś półkę i pociągnęłam chłopaka za sobą. Najwidoczniej trochę go zaskoczyłam, jednak przysunął mnie do siebie i objął w talii.




SAVANNAH


- Ty chyba żartujesz!- zaśmiałam się, szturchając blondyna w ramię. Pokręcił przecząco głową, po raz kolejny wybuchając śmiechem. Spojrzałam na niego z wielkim uśmiechem, popijając swojego drinka. Przeniosłam wzrok na parkiet, moją uwagę zwróciła Natalie tańcząca z Louisem. Od dawna sądzę, że tych dwoje powinno być razem. Może mnie trochę poniosło ostatnimi czasy, jeśli chodzi o ich relacje. Po prostu bardzo zależy mi na szczęściu Lou, a Natalie.. cóż, po jej przeszłości trochę mnie do siebie zraziła. Ale teraz widzę, że może wyjść z tego coś naprawdę ciekawego. Gołym okiem widać, że mój przyrodni brat czuje coś do brunetki. Stara się to ukryć, ale ja wszystko widzę.
- Myślisz, żeby ich zeswatać?- Niall również przyglądał się parce, z wielkim uśmiechem na ustach. Spojrzałam na niego zdziwiona- No co? Myślisz, że nie widzę jak Louis na nią patrzy? Przestań, nie jestem ślepy- machnął ręką uśmiechając się sam do siebie.
- To jak, pomożesz mi coś w tym kierunku zrobić? Nie mogę patrzeć, jak on się z tym wszystkim męczy.
- Nowy rok, nowe przygody?- zaśmiał się chłopak- Wchodzę. Trzeba im pomóc.




NATALIE


Po przetańczeniu kilku piosenek z rzędu, wróciliśmy na swoje miejsce. Udało mi się trochę poprawić humor Louisowi, chociaż nie ukrywając nadal coś go gryzło. Nie chciałam z nim teraz o tym rozmawiać, wyciągnę to z niego kiedy indziej. Najlepiej wtedy, kiedy nie będzie miał procentów we krwi i nie będzie miał kaca. Czyli na pewno nie w najbliższym czasie.
- Dziesięć!- na wielkim ekranie przy scenie, widniała ogromna i kolorowa dwucyfrowa liczba. Wszyscy przyglądali się sobie nawzajem, bądź uśmiechali do aparatów.
- Dziewięć!- wszystkie obecne na sali pary, ścisnęły mocniej swoje ręce wpatrując się w swoje oczy. 
- Osiem!- Mimowolnie się uśmiechnęłam i wstałam z miejsca, mój gest powtórzył Louis, stając obok mnie.
- Siedem!- wszyscy wzięli w ręce swoje kieliszki, stukając się nimi nawzajem.
- Sześć!- obok nas znalazła się Savannah, jednak widząc błagalne spojrzenie Louisa, tylko kawałek się od nas odsunęła.
- Pięć!- w oczy rzucił mi się Niall, który zauważając że na niego spojrzałam szybko odwrócił wzrok i udawał, że gwiżdże.
- Cztery!- wybuchnęłam śmiechem na widok jednej z dziewczynek, biegającej ze swoją lalką i życzącej wszystkim udanego roku.
- Trzy!- już w tej chwili dało się słyszeć krzyki i życzenia, wypływające z ust wszystkich zgromadzonych.
- Dwa!- w tym momencie poczułam, jak ktoś przyciąga mnie do siebie za rękę. Zdezorientowana spojrzałam w górę, po czym napotkałam oczy Louisa, które świeciły jakąś dziwną iskierką.
- Jeden!- fajerwerki wybiły w powietrze, a wszyscy zaczęli krzyczeć. Louis w jednym momencie przyciągnął mnie do siebie i złożył na moich ustach pocałunek, którego nie będę mogła zapomnieć do końca życia. Poczułam w nim czułość, jakiej jeszcze nigdy wcześniej nie miałam okazji zaznać. Wszystko zeszło na drugi plan, liczył się on, ta chwila i milion motylków fruwających po moim brzuchu.
____________________________________________________________
Witajcie niewiasty, zaiste wakacje już mamy ♥
No więc przepraszam, że dopiero teraz ale jakoś tak się złożyło. Obiecuję poprawę.
Tego bloga nie zawieszam, o to martwić się nie musicie.
Rozdział jakiś taki romantyczny mi wyszedł, prawda? Mam nadzieję, bo starałam się trochę tego romantyzmu tam wpleść. Kolejny jak najdzie mnie wena.
TRZYMAJCIE SIĘ I MIŁYCH WAKACJI! <3

22 komentarze:

  1. kurwa , kurwa , kurwa , kurwa ..
    zajebiste ..
    dalej pisz dalej i szybko bo ty zajebista jesteś
    jak nie wiem ..
    ale fajnie by było jak by

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurwa,kurwa,kurwa,masz racje

      Usuń
  2. Rozdział jak zwykle świetny :D Faktycznie długo nie dodawałaś ;< Niech Cię ta wena nachodzi jak najszybciej :P <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ku*wa ! Ale mega ZAJEBISTY rozdział ;D
    Dziewczyno, normalnie pokłony Ci teraz oddaję :D
    + czekam na nexta z megaśną niecierpliwością ;* <3
    A.

    OdpowiedzUsuń
  4. asnbhtgfdjsngtjdhbydsrjyjhdf * __________ *
    Na to czekałam całe 13 rozdziałów * ___ *
    Dawaj szybko następny, bo chyba umre * _ *
    Pozdrawiam Wiki. <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest romantyczny , jest! :D Świetny rozdział ;]

    OdpowiedzUsuń
  6. ja nie moge...
    ten rozdział jest mega
    czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaaaa. Zajebisty :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Romantyczny ♥
    Mam nadzieję, że Natalie nie zareaguje nerwowo, bo ten pocałunek to rzecz, na którą czekałam ja, czekał Louis i pewnie Natalie, w głebi serca też :)
    uwielbiam tego bloga, świetnie wszystko opisujesz. Kocham Cię za humor , którego naprawdę tu pełno. ♥
    Pozdrawiam i czekam na kolejny, jakoś udało mi sie ubłagać mamusię, bym weszła trochę dłużej na kompa :)
    Angie ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. no w końcu Lou i Natalia!!
    czekam na nn
    +zapraszam do mnie
    http://onedirectoin-hehe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. jaki świetny rozdział, no przeszłaś samą siebie! strasznie mi się podoba. <3
    i w końcu rozwinęłaś wątek Natalie i Lou! suuuper. ;>
    pozdrawiam. x

    OdpowiedzUsuń
  11. ło żesz ty kurwa!! ;O
    OMG jaki zajebisty!! ;P
    po długim i dogłębnym procesie ten tegowanie w głowie, który zajął mi zaledwie 30 sekund, stwierdzam iż Natalie będzie z Lou... chyba
    ale kij.. ;O

    OdpowiedzUsuń
  12. Ło żesz kuźdesz . o.O !!!
    Zajebista zajebistoć, jaśnie Milordzie. *.*
    Jaki wyjebisty w kosmos pocałunek !!! . <333
    Ajajajaj !! :DD
    Też tak chcę ! :D
    Matko jedyna, to było piękne ! :D Jesteś jakąś czarodziejką, co czaruje takie romantyczne rozdziały... <33 Aż chce mi sie tęczą wymiotować ! :D
    Matuchno droga, na reszcie . <3 . <3
    A no i po za tym, rozdział ideanalny . :DD
    Świetnie wszystko opisane i tak ciekawie interpretowane, jak w realnym życiu . :))
    Ale to wiesz, bo chyba Ci to piszę pod każdym rozdziałem, na każdym blogu. .. . :D
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału, na prawdę . :D
    Znów napiszę, że genialne i zajebiste i oczywiście pozdrawiam jak zawsze . :D :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie opisane!!!
      I ♥ U Cappy :***

      Usuń
  13. Kocham cie, Kocham cie, Kocham cie, Kocham cie, Kocham cie, Kocham cie.
    Ale także nie zniosę tego, że przerwałaś w takim momencie :'c Dlaczego mi to robisz?!
    Czyli tak. Natalie i Lou maja być razem, bo jak nie, to na stosie marnie skończysz!
    Dalej. Jest świetnie, z reszta niczego innego po tobie się nie można spodziewać.
    Taki ze mnie leniuch, że nigdy nie chce mi się pisać komentarzy.. Ale teraz to co innego. Pisze, bo te opowiadanie jest mistrzowskie, piękne, zajebiste. Wszystkie trzy razem wzięte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie ujęte!!! Nie mogę tego skopiować, więc się pod tym podpisuję!!!
      I ♥ u Cappy :***

      Usuń
  14. super rozdział mam nadzieje Louis i Natalie będą razem

    OdpowiedzUsuń
  15. Brawo!!! Piękny rozdział!!!
    No w końcu!!! Nie mogłam się doczekać tego pocałunku!!!
    Niech Lou i Nat będą razem!!! Proooszę!!!
    Życzę powodzenia!!! Pozdrawiam Myszko!!!
    I ♥ U Cappy :***

    OdpowiedzUsuń
  16. rozdział świetny, ale szczerze, to miałam nadzieję, że będzie z Zaynem :C

    OdpowiedzUsuń
  17. Lou i Natalie <3 oni są genialni <3 tak jak Ty! kocham, kocham Twoje opowiadanie! <3

    A xx

    OdpowiedzUsuń
  18. świetny rozdział Magdo. :*
    tak znając Ciebie, akacja obróci się o 180 stopni. :D
    czekam na kolejny. x

    OdpowiedzUsuń