niedziela, 8 lipca 2012

Rozdział 16.


NATALIE, POCZĄTEK LUTEGO

Powrót do internatu i wrócenie do nauki wcale mi teraz nie odpowiadało. Nie dość, że musiałam znowu zacząć się uczyć to jeszcze mój ojciec postanowił, że od następnego półrocza przeniesie mnie do szkoły w Paryżu. Jego nowa dziewczyna, przekabaciła go, żeby wyprowadził się z Londynu, bo jak twierdzi we Francji będą mieli lepsze warunki. Nawet jej nie poznałam, a już jej nie cierpię. Wydaje się być jędzą i to okropna jędzą. Półrocze kończy się za już niedługo, wraz z ostatnim dniem lutego i w pierwszy dzień zimowych ferii będę zmuszona wyjechać razem z nimi. Stwierdził, że nie zostawi mnie tutaj samej sobie i muszę jechać razem z nim i jego walniętą dziewczyną. Moje argumenty, jak zostawienie wszystkich znajomych i zmiana miejsca pobytu wcale na niego nie działają. Uparł się, że chce mieć pełną rodzinę. Nie sądzę, żeby mu ta wariatka w jakikolwiek sposób przybliżyła rodzinne klimaty, ale wolę z nim o tym nie dyskutować. I tak nic to nie da. Chyba straciłam jakąkolwiek szansę, na zostanie w Londynie.

- Natalie, w porządku?- w drzwiach od łazienki stanęła Savannah, nie spuszczając ze mnie wzroku. Obojętnie wzruszyłam ramionami, odłożyłam książkę od historii na stolik i udałam się w stronę wyjścia z pokoju. Nie miałam ochoty tego wszystkiego jej opowiadać, poza tym muszę zastanowić się, jak to wszystko wytłumaczyć Louisowi. To właśnie on, jest jedną z najważniejszych osób w moim całym życiu. Jutro minie miesiąc, odkąd jesteśmy razem. A ja muszę mu powiedzieć, że z końcem miesiąca zapewne skończy się nasz związek. Nie chciałabym podcinać mu skrzydeł. Zapewnieniami, że wszystko się ułoży i będę mogła tu wrócić do niczego nie dojdę. Sprawa jest jasna. Wyprowadzam się do innego kraju. Będziemy w dwóch różnych miejscach na całej ziemi, nie ma nawet szans żeby to przetrwało. Zresztą uważam, że utrzymaniem tego mogłabym mu tylko zaszkodzić. Bo tu już nawet nie chodzi o mnie. Osoba, która jako pierwsza w taki sposób była dla mnie ważna zasługuje na szczęście. I jeśli ja tego szczęścia dać jej nie mogę, to muszę się postarać żeby ktoś inny mu je zapewnił.
- Cześć słońce, gzie zachodzisz?- kiedy tylko otworzyłam drzwi wyjściowe, zobaczyłam w nich uśmiechniętego Louisa. Momentalnie przytulił mnie do siebie i pocałował w policzek. Podniosłam na niego wzrok i nic nie mówiąc wtuliłam głowę w jego tors- Chyba coś się stało- odsunęłam się do niego kawałek i niepewnie skinęłam głową- Savannah my wychodzimy!- krzyknął chłopak w głąb pokoju, chwycił moją kurtkę z wieszaka i pociągnął mnie za sobą- Bardzo straszne, czy średnio straszne?- spytał chłopak, starając się utrzymać swój radosny ton głosu. Skrzywiłam się nic nie odpowiadając- Mogłabyś się do mnie odezwać?- westchnął, narzucając na mnie moją kurtkę. Westchnęłam ciężko, zapięłam ją i spojrzałam na chłopaka.
- Przepraszam, chyba nie wiem co powiedzieć- mruknęłam spuszczając głowę.
- O co chodzi?- spytał łapiąc mnie za obie ręce i splatając nasze dłonie. Pociągnął mnie za nie i przytulił do siebie.
- Mój ojciec stwierdził, że chce mieć normalną rodzinę- zaczęłam, odsuwając się do chłopaka, butem rysując jakiś wzorek na ziemi.
- To chyba dobrze- wtrącił chłopak, starając się do mnie przysunąć. Ponownie się odsunęłam i pokręciłam przecząco głową.
- Nie do końca- mruknęłam momentalnie się krzywiąc- sądzi, że nie powinnam mieszkać tutaj sama i stwierdził, że mam przeprowadzić się z nim i jego nową panną do Paryża- bałam się podnieść na niego wzroku, byłam tak cholernie przygnębiona, że mogłam być pewna, że jeśli tylko na niego spojrzę to się rozpłaczę. Chłopak przez dłuższą chwilę milczał, po czym nic nie mówiąc wziął mnie za rękę.
- Spójrz na mnie- lekko przymrużyłam oczy, jednak podniosłam swoje spojrzenie na Louisa. Patrzył na mnie tak jak zawsze, z ogromną czułością. Chociaż teraz wyczułam nutę powątpiewania i smutku, który tylko potwierdziły łzy czające się w jego oczach- Po pierwsze, to i tak nie zmieni moich uczuć do ciebie- zaczął, odgarniając moje włosy, które miały zasłonić moją twarz- Po drugie, porozmawiam z twoim ojcem. A jeśli mi się to nie uda, to będę do ciebie przyjeżdżał kiedy tylko będę mógł. Nie pozwolę ci odejść.
- Louis, to nie będzie miało sensu. Ja tam ty tu. To się nie uda- zaczęłam delikatnie, na co chłopak tylko spojrzał na mnie, nie kryjąc przerażenia w oczach.
- Nie, nie i jeszcze raz nie. Nawet o tym nie myśl, nie możesz ze mną zerwać!
- Louis, spokojnie- westchnęłam, łapiąc go za rękę.
- Jak ja mam być spokojny, kiedy moja dziewczyna chce ze mną zerwać?!
- Nie chcę z tobą zerwać- jeszcze nie, dopowiedziałam w myślach delikatnie uśmiechając się do chłopaka- Będę tu do końca semestru, postaram się jakoś pogadać z tatą, ale jeśli to nic nie da, będę musiała wyjechać. Związki na odległość zawsze się kończą, zrozum. Będzie tylko gorzej.
- Nie myśl tak. A tym bardziej tak nie myśl. Nie pozwolę ci- nie pomaga. W ogóle nie pomaga. Jeszcze mi to utrudnia.
- Zostawmy to na razie, dobrze?- chłopak skinął głową i uśmiechnął się niepewnie. Przysunęłam się do niego i złapałam jego rękę.


SAVANNAH

- Zayn daj spokój- westchnął Liam, pukając Mulata w głowę. Ten cały zdenerwowany, samotnym spacerem naszych gołąbeczków posłał mu wkurzone spojrzenie i skrzyżował ręce. Przewróciłam oczami i postanowiłam się nie odzywać. Moje kłótnie z Zaynem i tak nie wnoszą nic nowego, jeszcze bardziej go nakręcam. Szkoda, że nie potrafię jakoś go uspokoić, bo jego wszechobecna zazdrość zaczyna działać mi na nerwy. Mógł nie schrzanić swoich relacji z Natalie. A nie, teraz będzie udawał wielce zranionego i smutnego, bo szatynka postanowiła być z moim bratem. I dobrze, widać że to właśnie ona daje mu szczęście a ja jako jego młodsza, ale za to mądrzejsza siostra powinnam go wspierać a nie podkładać kłody pod nogi. Zresztą Natalie się zmieniła, widać że nie traktuje go jak kolejnego trofeum, tylko naprawdę jej na nim zależy. Więc, nikomu nic do tego. Tym bardziej Zaynowi, który ma zamiar zaprzepaścić ich związek na własną korzyść. Chyba nie jest mi dane zrozumieć facetów.

- Niall przestań wyżerać Natalie ciastka, jak się skapnie to cię zabije. Zayn przestań straszyć Liama łyżką, Harry nie obmacuj Louisa na moich oczach. Jasna cholera, gdzie jest Natalie?- jęknęłam zirytowana, masując sobie czoło. Rozejrzałam się dookoła absolutnie zdołowana widokiem dookoła. Z mojego pokoju w internacie robił się powoli jakiś burdel, albo nawet gorzej. Zawiesiłam wzrok na Louisie, który zapewniał lokowatego o jego dozgonnej miłości. Momentalnie przekręciłam oczami, starając się wyrzucić ze swojej głowy homoseksualistką scenkę z Larrym w roli głównej. Chyba umrę. W drzwiach stanęła Natalie z bardzo skwaszoną miną, z nienawiścią spoglądającą na drzwi wejściowe- Natalie, słoneczko!- krzyknęłam jednak dziewczyna tylko machnęła ręką i udała się do łazienki, zatrzaskując za sobą drzwi. Louis od razu podniósł się z miejsca i ruszył w kierunku drzwi łazienki, doszedł do mnie tylko rozczarowany jęk Harolda i jego tradycyjne narzekanie.
- Co jej jest?- spytał Niall, zaprzestając opróżniania czekoladowych ciastek Natalie. Wzruszyłam ramionami, dając mu do zrozumienia że moja przyjaciółka nie wtajemniczyła mnie w swoje pokręcone życie.
- Może skończyła jej się maść na pryszcze- podrzucił Harry, bawiąc się moją poduszką. Przewróciłam oczami i wbiłam wzrok w siedzącego naprzeciwko mnie Nialla.
- Muszę wam coś powiedzieć- z łazienki wyszła szatynka, wygląda jakby przed chwilą wylała z siebie dość sporą ilość łez. Louis westchnął, pociągnął ją tak żeby usiadła na jego kolanach i przytulił dziewczynę do siebie- z końcem semestru, wyjeżdżam- rzuciła, mocniej ściskając rękę chłopaka. Spojrzałam na nią z niedowierzaniem, delikatnie kręcąc głową. Przeniosłam swój wzrok na resztę siedzącą w pokoju. Louis starała się zachować nutę spokoju, odważnie przytulając do siebie jednocześnie wkurzoną i roztrzęsioną dziewczynę. Niall zmarszczył brwi i uśmiechnął się pocieszająco w stronę dziewczyny, która kilkakrotnie zamrugała i mocniej wtuliła się w tors chłopaka. Zayn mimo wszystko wyglądał, jakby coś go poruszyło. Nawet nie wiem co, jednak coś na pewno. Liam ze względu na to, że siedział blisko nich przyjacielsko poklepał ją po ramieniu. Harry pomimo ciągłego dogryzania Natalie, momentalnie się skrzywił po czym bardzo szybko zmienił wyraz twarzy, na zatroskany i bez uśmiechu. Chyba mimo wszystko ją polubił.
- Dlaczego?- to było jedyne pytanie, które mogło mi w tej chwili cokolwiek wyjaśnić. Dziewczyna pociągnęła nosem i wzięła głęboki oddech.
- Mój ojciec jest ewidentnym egoistą i postanowił, że razem z jego nową narzeczoną stworzy mi prawdziwą rodzinę. Powodzenia- mruknęła już nieźle wkurzona. Louis nic nie mówiąc pocałował dziewczynę w głowę, sam powstrzymując łzy. Znam go już dość długo i wiem, kiedy ma ogromną ochotę się rozpłakać. To właśnie była taka chwila.
- Gdzie się wyprowadzasz?- tym razem głos zabrał Harry, zaciekawiony marszcząc brwi. Chciał ukryć swój przypływ smutku, co jakoś mu nie wyszło bo głos lekko mu się załamał.
- Do Paryża- dorzuciła, bawiąc się swoją dłonią.
- A co jeśli cię porwiemy i zamkniemy w naszym domu? Jak cię nie znajdą, to się nie wyprowadzisz! Proste- powiedział Harry z miną znawcy. Wszyscy posłali mu zdziwione spojrzenie, nikt nie sądził że to właśnie on się tym jakoś szczególnie przejmie- No co? Nie moja wina, że Natalie jest trochę jak Gemma. Nic nie poradzę na to, że uwielbiam się z nią kłócić, prawda?- wszyscy przekręcili oczami, jedynie Natalie wybuchnęła głośnym śmiechem.
- Goń się, Styles- mruknęła pod nosem, przewracając oczami.
- O tym mówiłem!- stwierdził Harry- sama się goń. Poza tym ja planuję tutaj twoje uprowadzenie, więc mnie Verne nie wkurzaj, bo będzie brutalnie- wystawił jej język i rzucił moją ulubioną, różową poduszką w kierunku szatynki.
- Styles, jesteś debilem- dorzuciła po chwili Natalie, odrzucając poduszkę w jego stronę.
- Nikt nikogo nie będzie porywał, Harry- westchnął Liam, z kpiącym spojrzeniem patrząc na loczka.
- No a macie lepszy pomysł?- rzucił oburzony, krzyżując ręce.
- Nie udzielaj się- westchnął Louis, wystawiając język w jego kierunku.



NATALIE

- Możesz dzisiaj zostać? Jest piątek, nie będą sprawdzać czy jesteście w pokojach- spojrzałam na Louisa. Kiedy robił takie oczy, zdecydowanie nie potrafiłam mu odmówić. Skinęłam głową i położyłam głowę na ramieniu chłopaka. Uśmiechnął się do mnie szeroko i wziął mnie na ręce, jak mniemam miał zamiar zanieść mnie do swojego pokoju.
- Mogę iść sama- zaśmiałam się, dyskretnie obciągając w dół swoją spódnicę.
- Tak mi nie zwiejesz- zaśmiał się chłopak i położył mnie na łóżku w swoim pokoju. Błyskawicznie znalazł się obok mnie i z wielkim uśmiechem, przysunął mnie do siebie- Mógłbym ci w sumie powiedzieć, że bardzo cie kocham i tak dalej, ale to jest takie strasznie przechodzone, że dam sobie spokój. Zresztą wydaje mi się, że już to wiesz- stwierdził chłopak, kręcąc pasmo moich włosów na swoim palcu. Uśmiechnęłam się trochę nieporadnie i westchnęłam ciężko- Ej, słońce będzie dobrze. Musi być dobrze- skinęłam głową i podniosłam głowę do góry. Nie czekając na nic więcej pocałowałam go w kącik ust i posłałam mu uśmiech- Tak o wiele lepiej- zaśmiałam się cicho i ponownie przytuliłam do chłopaka. Louis złapał mnie w talii i przesunął tak, żebym leżała na nim.
- Co robisz, świrze?- zaśmiałam się i złapałam jego rękę.
- Poza pokazywaniem ci, że nie mam zamiaru pozwolić ci odejść? Nic takiego- chłopak zbliżył się do mnie i pocałował. Przejechał ręką po jego policzku i uśmiechnęłam się, w sumie sama do siebie.
- Będę za tym tęsknić- uśmiechnęłam się w jego stronę kładąc się obok, na co chłopak błyskawicznie złapał moją rękę i pochylił się nade mną.
- Nie będziesz, bo nigdzie nie pojedziesz. Jeszcze nie wiem jak, ale na pewno cię tu zatrzymam- zaśmiałam się pod nosem, słysząc pewny siebie ton głosu mojego chłopaka. Nie chcąc mu podcinać skrzydeł, złapałam go za koszulkę i przyciągnęłam do siebie.
- Niech ci będzie. I tak cię kocham, Louis- chłopak uśmiechnął się szeroko i spojrzał na mnie z iskierkami w oczach.
- Mogłabyś powtórzyć? Albo poczekaj, nagram cię i ustawię na dzwonek- chłopak już miał zamiar się podnieść, jednak w dobrym momencie przyciągnęłam go do siebie i złożyłam na jego ustach pocałunek- Albo nie wstaję- szepnął do mojego ucha i patrząc w moje oczy. Zaśmiałam się i uśmiechnęłam się w jego stronę- Nie, nie, nie. Nie przerywaj- wybuchnęłam śmiechem i po raz kolejny pocałowałam Louisa. W tym samym momencie ktoś otworzył drzwi do jego pokoju- Kimkolwiek jesteś, wyjdź- machnął ręką, powracając do poprzedniej czynności. Usłyszeliśmy tylko dźwięk zamykanych drzwi.
- Nie mam do ciebie siły.
- Ja do siebie też- zakończył Louis i zamknął mi usta kolejnym pocałunkiem.
______________________________________________________________
PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKIE BŁĘDY.

Dopiero teraz, bo wcześniej brakowało mi natchnienia. Ogólnie, to rozdział mi się nie podoba, ale ocenę tego czegoś na górze pozostawię wam. Dziękuję za 71 obserwatorów, 16343 wejścia i wszystkie komentarze. Wszystko razem, daje mi naprawdę bardzo dużo. Dziękuję.
Przypominam o zakładkach, które pojawiły się po zmianie wyglądu bloga. SPAM UMIESZCZAĆ TAM. JESZCZE JEDEN KOMENTARZ ZE SPAMEM POD ROZDZIAŁEM, TO ZA SIEBIE NIE RĘCZĘ. TAK MNIE TO WKURZA, ŻE TO PO PROSTU POEZJA.
Jeśli macie jakieś pytania, bądź chcecie być informowani o nowych rozdziałach piszcie na moje GG- 23799456.

Czy tylko ja kocham piosenkę Adele - Someone like you? : D
Do następnego ♥


13 komentarzy:

  1. Ale ona nie może wyjechać , proszę nie rób tego ;*
    Rozdział jak zawsze genialny ;) po prostu Cie uwielbiam ;P
    Czekam już na następny i mam nadziej że szybko go dodasz :D
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, nie tylko Ty ją kochasz ! ;D ja też ;)
    Adele najlepsza ! xD
    + dlaczego jak oni są w końcu razem to coś musi im przeszkodzić ?!
    Mam nadzieję, że Louis coś wymyśli, żeby Natalie została z nimi, a nie do tego Paryża. (;
    + czekam na nn z niecierpliwością ;D
    + rozdział ZAJEISTY ! - jak całe Twoje opowiadanie ;* <3
    A.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podczas czytania rozdziału przyszła mi do głowy bardzo tragiczna i brutalna myśl, że zakończysz opowiadanie, wraz z wyjazdem Natalie.. Mam ogrooomną nadzieję, że tak to się nie skończy. W ogóle chciałabym żeby w ogóle się nie skończyło. Muszę Ci powiedzieć, że to moje ulubione opowiadanie o 1D i w ogóle najlepsze, piszesz genialnie, świetnie się to czyta, do tego masz zajebiste pomysły i genialne teksty i jeszcze poczucie humoru.
    Z niecierpliwością czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio nie komentowałam, za co bardzo przepraszam, więc pozwól, że teraz wypowiem się na temat ostatnich rozdziałów. No więc nawet nie wiesz jak ja się cieszę, że Louis i Natalie są razem. Czekałam na to od dawna. Są razem strasznie słodcy, ale fajnie byłoby gdyby w ich związku coś się wydarzyło. Sama nie wiem, co, po prostu coś. A co do wyjazdu Natalie, to myślę, że ona albo nie wyjedzie (bo przecież nie może!) albo wyjedzie na krótki okres czasu. Ona i Lou nie mogą zerwać, muszą być razem. Ale odnoszę takie dziwne wrażenie, że miłość Natalie nie jest do końca szczera. Nie wiem, może to tylko takie moje niepotrzebne dopowiedzenie, albo Zayn jeszcze będzie miał w tym swój udział. Bo pewnie będzie. Czekam z niecierpliwością na następny!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku on jest swietny!! :)
    Juz sie nie moge doczekac nn:)
    I zapraszam takze do mnie:)

    http://one-thing-onedirection.blogspot.com/
    http://moments-in-times-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. JA CIE PIERDZIELE. ♥
    Cappy,kocham Cię. Uwielbiam, jesteś cudowna i po prostu nieziemsko potrafisz oddać uczucia poprzez pisanie.
    Prawie się popłakałam, ten Louis jest taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaki słodki, że nie mogę. Po prostu brak mi słów, cały rozdział czytałam tak powoli, żeby nie przegapić żadnej linijki, żadnego słowa.
    Zazdroszczę Ci talentu, wszystko tu jest takie realne, takie prawdziwe ♥
    Cieszę się, że Natalie się zmieniła, słodko się zachowuje ( nie licząc tych kłótni z Haroldem ) i w ogóle, uwielbiam ją.
    Dawaj mi tu następny, bo nie wytrzymam. Tak strasznie chcę, by Nat została z One Direction, żeby jej ojciec się rozmyślił, żeby wszystko wróciło do normy, żeby mogła być szczęśliwa z Tomlinsonem ♥
    Ale znając Ciebie, tak łatwo nie będzie. Tym bardziej czekam na nowy rozdział.
    Kocham i pozdrawiam
    Angie


    + TEŻ KOCHAM SOMEONE LIKE YOU. THE BEST SONG EVER. Super się przy niej pisze właśnie takie smutne rozdziały, moim zdaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie chce mi się włączać screenshootera na którym uwieczniłam moment 15,900 wejścia. Wiem, len ze mnie. Ale tu tak słodko, ze nie da się ruszyć. <3
    Ps : Już mam nowe nazwisko dla bohaterki : Natalie Anne Tomlinson ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. czy to Zayn wlazł do pokoju Louisa? haha :D rozdział jak zawsze genialny <3 i nie rozumiem jak może ci się nie podobać?1 :D

    A xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam nadzieję że Natali i Louis będą razem i że mimo wszystko ojciec Nat pozwoli jej zostać




    Julie xx

    OdpowiedzUsuń
  10. nie niech Natalie nie wyjeżdża nie może O.o
    niech ją porwą ! ale by była akcja ! < 3

    OdpowiedzUsuń
  11. WOW!!! Genialny rozdział. Ona nie może wyjechać!!! Nie! Oni muszą coś wymyślić. Niech ją nawet porwą. Tylko niech ona nie wyjeżdża ;/
    Za dużo mogłaby stracić począwszy od przyjaciół, przez cudownych bliźniaków po chłopaka, którego kocha. A Louis? Już nie wspomnę jak on by to przeżył. Louis i Natalia są tacy słodcy. Uwielbiam ich, ale coś mi się wydaję, że ty jeszcze nieźle namieszasz w tym związku.
    Piszesz niesamowicie, nigdy nie jest nudno. Zawsze wprowadzasz niesamowitą atmosferę, jeśli chodzi o opowiadanie. Nigdy nie jest nudno. Po prostu masz talent. I to wielki. Możesz się sprzeciwiać, ale ja i tak wiem swoje ;)
    Przepraszam, przepraszam, przepraszam, że ostatnio przestałam komentować twoje blogi, ale mam małe problemy ze... zdrowiem i ledwo co mogę pisać :)
    Pozdrawiam
    Harriet xx

    OdpowiedzUsuń