czwartek, 12 lipca 2012

Rozdział 17.


NATALIE, NASTĘPNY DZIEŃ

Otworzyłam prawe oko i spojrzałam na śpiącego obok mnie Louisa. Mimowolnie na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Nie poznałam jeszcze chłopaka, który zrobiłby tak ogromną rozróbę w moim sercu. Z jednej strony byłam mu za to wdzięczna, chociaż czułam się trochę skrępowana ciągłymi wędrówkami motylków w moim brzuchu, które wydaje mi się robiły sobie wycieczki moimi jelitami. Mogę szczerze stwierdzić, że zakochałam się w tym świrze do szaleństwa. Nawet nie sądziłam, że ktoś w tak krótkim czasie będzie zdolny przewrócić cały mój świat do góry nogami. Wszystko, co kiedyś miało jakiekolwiek znaczenie teraz zeszło na drugi plan. Jego radosna osobowość, bardzo dziwnie na mnie działa. Co by nie zrobił, wiem że znalazłabym w tym nawet niewielką część troski. Nawet w najmniejszym stopniu, może mało zauważalnej – ale jednak na pewno by tam była. Na początku dałam mu szansę bo sądziłam, że może być fajnie. Teraz jestem wściekła na siebie za takie myślenie. Nie wiem dlaczego tak lekko do tego podchodziłam, bo nie powinnam. Jakbym miała podświadomie chęć zagrania na jego uczuciach. A teraz? Teraz wolałabym wziąć wszystkie jego problemy na siebie, żeby tylko jemu było dobrze. Nie chcę go zostawić, nawet nie chcę myśleć o tym, że mogłabym się rano obudzić ze świadomością, że nas już nie ma i że to wszystko się skończyło. Coraz bardziej się tego boję.
- Witam przepiękną niewiastę, cóż niewiasta mi się tak przygląda?- usłyszałam obok swojego ucha, uradowany ton głosu Louisa.
- A co, nie mogę patrzeć na swojego chłopaka?- zaśmiałam się, dając mu buziaka w policzek. Chłopak poszerzył uśmiech i zalotnie poruszył brwiami.
- Oczywiście, że możesz. Cóż.. jestem najbardziej pociągającym mężczyzną jakiego spotkałaś, prawda?- spojrzał na mnie znacząco, opierając głowę na swojej dłoni.
- Nie ma co do tego żadnych wątpliwości- powiedziałam poważnym tonem głosu, za wszelką cenę tłumiąc ogromny wybuch śmiechu.
- Jakby nie patrzeć też jesteś najładniejsza. Pomijając oczywiście Megan Fox- spojrzałam na niego oburzona, wyciągnęłam poduszkę spod jego głowy po czym walnęłam nią prosto w głowę Louisowi- No przepraszam za szczerość!- zwrócił się do mnie z niewinną miną, na którą postanowiłam nie zwracać uwagi i po raz kolejny przywaliłam chłopakowi prosto w głowę- Kopnęłaś mnie w nogę!- krzyknął, krzyżując ręce.
- Zaraz kopnę cię w coś innego- mruknęłam pod nosem, odstawiając poduszkę z powrotem na łóżko.
- Zaczyna robić się coraz bardziej namiętnie. Kontynuuj- stwierdził, przysuwając twarz do mojej głowy i robiąc dzióbek z ust. Odsunęłam go od siebie i wstałam z łóżka.
- Pomarzyć możesz- odwróciłam się przodem do niego i posłałam mu buziaka w powietrzu. Wzięłam swoją spódnicę, która zapewne prześlicznie będzie wyglądała z koszulką Louisa i ruszyłam w stronę łazienki.

- Cześć rudzielcu- mruknął Harry, kiedy wyszłam z łazienki.
- Nie jestem ruda, debilu- przekręciłam oczami i odsunęłam chłopaka od swojej osoby. Prychnął pod nosem, tradycyjnie wystawił mi język i zniknął za drzwiami łazienki. Puknęłam się w głowę, dziwnie patrząc na drzwi.
- Natalie, wszystko okej?- spytał Liam, machając mi ręką przed twarzą.
- Styles to idiota- mruknęłam pod nosem.
- Nie prawda!- krzyknął Harry zza drzwi. Po raz kolejny przewróciłam oczami i nie zwracając uwagi na bardzo dziwny wyraz twarzy Liama, udałam się w stronę pokoju Louisa. Zamknęłam za sobą drzwi i podejrzliwym wzrokiem spojrzałam na jeszcze bardziej radowanego chłopaka.
- Czy wiesz, co dzisiaj jest?- spytał podchodząc bliżej mnie. Przekręcił zamek w drzwiach nie spuszczając ze mnie wzroku.
- Sobota- odpowiedziałam, wzruszając ramionami.
- Puknij się w głowę- skwitował chłopak, bezradnie wzruszając ramionami- Dzisiaj jest miesiąc, odkąd jesteśmy parą- westchnął zrezygnowany, na co ja tylko wybuchnęłam śmiechem.
- Przecież wiem. I sam się puknij- przewróciłam oczami i skrzyżowałam ręce. Chłopak uśmiechnął się szeroko i przyciągnął mnie do siebie, niestety ani ja ani on nie utrzymaliśmy równowagi i oboje runęliśmy na podłogę. Jak na komendę wybuchnęliśmy śmiechem.
- Wiesz Natalie.. chciałbym powiedzieć o tobie, to znaczy o nas w najbliższym wywiadzie- momentalnie odwróciłam się w jego stronę, delikatnie się krzywiąc- I tak się dowiedzą- westchnął, siadając po turecku na podłodze- Mam ochotę podzielić się z całym światem faktem, że jesteśmy razem- tym razem to ja westchnęłam i usiadłam obok niego, opierając się plecami o łóżko.
- Śniadanie już jest!- zza drzwi usłyszeliśmy krzyk Harrego.
- To smacznego- mruknął Louis, wracając do usilnego wpatrywania się w moją osobę- Jak to ukryjemy, to później może się jeszcze gorzej skończyć. Poza tym i tak już coś sugerują, spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu i to po prostu widać- to jest druga chwila, w której Louis wydawał się być poważny. Pierwsza, była w momencie w którym zdobył się na odwagę i postanowił wyznać mi całą prawdę o swoich uczuciach, później już mu się taka powaga nie zdarzyła. Może jeszcze wczoraj, kiedy dowiedział się o mojej wyprowadzce, ale to była inna odmiana powagi, jakby to nazwać. Jęknęłam cicho i przysunęłam się do chłopaka, który objął mnie ramieniem.
- Przecież wasze fanki mnie zjedzą- mruknęłam, przekręcając oczami.
- Wiedziałaś, że związanie się ze mną może nieść za sobą takie konsekwencje- stwierdził chłopak, całując mnie w głowę. Oparłam swoja głowę na jego ramieniu i wbiłam wzrok w stojące przede mną biurko- Myślałem, że warto- mruknął, trochę smutny.
- Pewnie, że warto. Co nie zmienia faktu, że to był szantaż emocjonalny- przekręciłam oczami i podniosłam głowę, patrząc w jego stronę- Ale jak mnie zabiją, to masz za zadanie załatwić mi różową trumnę z jednorożcem, jasne?- spytałam po chwili, co spowodowało wybuch śmiechu chłopaka. Energicznie pokiwał głową i szeroko się uśmiechnął.
- Nic ci się nie stanie, obiecuję- zaśmiał się Louis, podniósł się z miejsca i wyciągnął w moim kierunku rękę- Jestem głodny, chodź- skinęłam głową i chwyciłam jego dłoń, po czym podniosłam się z podłogi. Chłopak uradowany ruszył w stronę drzwi, chwycił za klamkę najwidoczniej zapominając, że zamknął je na klucz. Nawet tego nie zauważył i przywalił całym swoim ciałem w zamknięte drzwi. Wybuchnęłam śmiechem i usiadłam na łóżku, nie przestając się śmiać- Mogłaś mi powiedzieć!- burknął oburzony, krzywiąc się i trąc bolące miejsce na swojej głowie. Nadal się śmiejąc, podeszłam do stojącego tyłem do mnie chłopaka z założonymi rękoma i objęłam go od tyłu.
- Przepraszam?- powiedziałam pytającym tonem, stanęłam na palcach i pocałowałam go w szyję.
- Już się nie gniewam- odpowiedział szczęśliwy i odwrócił głowę w moją stronę- Ale lepiej już zejdźmy na dół, bo zaraz cię zgwałcę- mruknął, drugą część zdania praktyczne nie słyszalnie. Zaśmiałam się, walnęłam go w ramię i otworzyłam zamek w drzwiach. Chłopak przerzucił mnie sobie przez ramię i niosąc mnie, skierował się schodami na dół.

- Kochanie!- krzyknęła Savannah, kiedy w drzwiach domu chłopaków pojawił się Nick. Przekręciłam oczami, nie zwracając na nich uwagi. Jeśli ja tak samo reaguję na Louisa, to zdecydowanie wszystkim współczuję tego, że muszą przebywać z nami w jednym pomieszczeniu- Ale się stęskniłam!
- Ja bardziej się stęskniłem- odpowiedział jej chłopak, obejmując ją w talii.
- Kocham cię!
- Ja ciebie też.
- O boże, rzygam- mruknął Harold przewracając oczami, z bardzo zniesmaczoną miną. Dla pozorów odwróciłam się do niego i walnęłam w ramię, jednak z mojej miny bardzo łatwo mógł wywnioskować, że tak naprawdę się z nim zgadzam. Loczek tylko ze zrozumieniem skinął głową i zabrał Louisowi pilota.
- Oddawaj to matole!- krzyknął Louis, piorunując spojrzeniem chłopaka. Ten tylko wzruszył ramionami i zabrał się za przełączanie kanałów. Louis z oburzoną miną, rzucił się na niego chcąc wyrwać mu pilota. Przewróciłam oczami i znudzona zaczęłam stukać ręką w oparcie kanapy. Ze wszystkich stron dało się słyszeć krzyki, wrzaski, wyznania miłosne – i wcale nie mówię tu o naszej parce, tylko o Niallu który był w trakcie okazywania swoich uczuć kanapce z szynką. Nie miałam się na czymś skupić, więc wstałam z kanapy zostawiając całe towarzystwo w salonie i udałam się do kuchni. Miałam ogromną ochotę na chwilę ciszy.

Mogę się założyć, że stąd wyjadę. Rozmawiałam już niejednokrotnie na temat wyprowadzki z moim tatą, ale on nawet nie chce słyszeć że miałabym tutaj zostać. Kategorycznie mi tego zabrania i nawet nie bierze takiej opcji pod uwagę. Powiedział mi jasno, jadę z nimi bez żadnej dyskusji. Wolałabym się z nim spotkać i porozmawiać w cztery oczy, a nie gadać z nim o tym przez telefon, gdzie ta wredna zołza wszystko podsłuchuje i podrzuca mojemu ojcu swoje zdanie. Wydaje mi się, że w tej kwestii nikt już nic nie zdziała i tak czy siak, będę zmuszona do przeprowadzki do Paryża. Miasta miłości. Zostawiając najważniejszą osobę w moim życiu w Londynie. Daleko ode mnie. Zmiana otoczenia, zostawienie przyjaciół.. to wszystko chyba nie jest na moje nerwy. A ta nowa narzeczona mojego ojca, jeszcze go do tego wszystkiego namawia. Z tego co opowiadała mi kucharka, która pracuje w domu mojego ojca kiedy ostatnio z nią rozmawiałam, ta cała durna Camille ma ogromny wpływ na mojego tatę i mogłaby spokojnie być moją starszą siostrą. Może i jestem przewrażliwiona, ale taka miłość nie istnieje. Spójrzmy prawdzie w oczy, mój ojciec jest bogaty, ma tyle pieniędzy ile połowa Londynu zarabia wspólnie przez cztery miesiące, on ma to w tylko jeden. Chyba ewidentnie widać, że leci na jego pieniądze. Mogę się założyć, że wcale go nie kocha. To nie ma sensu, żadnego.

Nalałam sobie soku do szklanki i usiadłam na jednym z krzeseł przy stole. Nie mogłam powiedzieć teraz Louisowi, że i tak wyjadę. Bałam się tego jak niczego wcześniej. Bałam się, że przez tą wyprowadzkę mogę go stracić. Co ja gadam. Na pewno go stracę. Znajdzie sobie jakąś piękność, która będzie na miejscu i będzie go kochać. Chyba by mnie to zraniło. No właśnie, chyba. Bo jeśli on byłby przy niej szczęśliwy i nie zamartwiał się mną, to z drugiej strony skłaniałabym się do tego, że jeśli on jest szczęśliwy to i ja powinnam. Tylko się tego bałam. Kocham go. Powiem to samej sobie - jestem zakochana i nie potrafię przyjąć do wiadomości, że mój ojciec może to zniszczyć.
- Chodź, musimy pogadać- w drzwiach kuchni stanął Nick, delikatnie się do mnie uśmiechając. Skinęłam głowa, bo chyba właśnie potrzebowałam jego obiektywizmu, który zawsze jakoś dziwnie wyciągał mnie z doła. Narzuciłam kurtkę i wyszłam za chłopakiem.
- Jak po tych wszystkich wyjazdach?- spytałam, delikatnie się niego uśmiechając.
- O tym, to pogadamy kiedy indziej- westchnął, obejmując mnie ramieniem- Dlaczego kiedy dzwoniłem nie powiedziałaś, że masz zamiar się wyprowadzić?
- Bo to nie jest moja decyzja, tylko decyzja mojego ojca i tej popieprzonej Camille, która wpierdziela się w nie swoje zakichane sprawy- mruknęłam z przekąsem i skrzyżowałam ręce.
- Rozumiem, że nowa dziewczyna twojego ojca ma na celu zniszczenie ci życia?- spytał z powątpiewaniem, przekręcając oczami.
- Tak. Dokładnie tak- odpowiedziałam z miną znawcy, po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Wiesz.. znam twojego ojca dokładnie tak dobrze jak ty i nie chciałbym cie załamać, ale jeśli on coś postanowi to jest praktycznie niemożliwe, żeby go od tego odwieść- westchnęłam, jednak skinęłam głową- Może coś wymyślimy- dodał na pocieszenie, delikatnie się do mnie uśmiechając.
- Nic nie wymyślimy- zapewniłam, wrzucając na swoją twarz spokojny uśmiech- Dobrze wiem, że na niego już nic nie zadziała. Nawet nie wie jak bardzo mnie tym wyjazdem zniszczy. Starałam się z nim porozmawiać, ale mnie nie słucha. Uparł się na tę swoją, pełną kochająca się rodzinę. Nic nie poradzę. To koniec.

- Co sobie tak poszliście? Mogliście chociaż powiedzieć!- w progu przywitał nas rozzłoszczony Louis, patrząc na nas wkurzonym wzrokiem.
- Musiałam pójść do internatu i wziąć sobie ciuchy- powiedziałam, głową wskazując torbę którą trzymał Nick.
- Poszedłbym przecież z tobą- od razu powiedział Louis, biorąc moją torbę od Nicka. Zaśmiałam się cicho i posłałam uśmiech w stronę swojego przyjaciela, który tylko machnął ręką i wszedł w głąb pokoju- Czyli zostajesz?- spytał uśmiechnięty Louis.
- Tak, Nick powiedział moim opiekunom, że wrócę w poniedziałek rano- chłopak słysząc „Nick” delikatnie się skrzywił, jednak skinął głową i pociągnął mnie za rękę. Zamknęłam drzwi do pokoju Louisa i odwróciłam się do niego przodem, obdarzając go badawczym spojrzeniem.
- Tylko mi nie mów, że jesteś zazdrosny- chłopak obojętnie wzruszył ramionami i usiadł na łóżku, opierając się plecami o ścianę. Uśmiechnęłam się pod nosem i usiadłam przodem do niego- Louis- zaczęłam, łapiąc go za rękę. Chłopak nie zareagował, tylko patrzył przed siebie- Nick to mój przyjaciel, znam go praktycznie od podstawówki i dlatego jestem z nim blisko. Ale nie masz żadnych powodów, żeby czuć się zazdrosnym. Poza tym, traktuję go jak starszego.. wkurzającego brata- wytłumaczyłam, bawiąc się ręką chłopaka.
- Spędzałaś z nim nasza miesięcznicę- powiedział z wyrzutem, krzyżując ręce.
- Nie było mnie z tobą godzinę- westchnęłam zrezygnowana, na co ten podniósł na mnie wzrok i spojrzał w moje oczy. Dopiero teraz mogę stwierdzić, że jego spojrzenie jest zdecydowanie za bardzo przeszywające.
- To żaden argument- obronił się Louis, przekręcając oczami. Spojrzałam na niego, na co ten tylko ciężko westchnął- Po prostu znasz go tak w cholerę długo, że.. no kurde. Dobra, jestem zazdrosny- mruknął pod nosem, spuszczając głowę.
- A dałam ci jakieś powód?
- No niby nie. Ale z nim rozmawiasz.
- Bo to mój przyjaciel. Kocham go- stwierdziłam, na co Louis błyskawicznie spojrzał na mnie przerażony- jak brata, albo złotą rybkę- dodałam szybko, widząc jego przestraszony wyraz twarzy- To ciebie kocham, zrozumiesz to w końcu?- westchnęłam, zrezygnowana opadając na łóżko.
- Chyba to chciałem usłyszeć- dorzucił po chwili i nachylił się nade mną- Już nie będę zazdrosny. Dobra, będę. Ale będę to ukrywał- nie zdążyłam nic odpowiedzieć, bo chłopak w błyskawicznym tempie złapał moją rękę i pocałował mnie.

__________________________________________________________________
No. Siedemnastka za nami. So.. właściwie to... Wiem, że mnie zabijecie i tak dalej, ale niedługo koniec historii Natalie. To znaczy, jeszcze trochę rozdziałów przed nami - o to się nie martwcie, ale przecież nie będę ciągnęła tej historii nie wiadomo ile. Moje opowiadania zazwyczaj szybko się kończą, jednego bloga skończyłam już po szesnastym rozdziale, więc jakby nie patrzeć i tak długo wytrzymuję. Na tym blogu będzie około 23 do 25 rozdziałów, jeszcze nie wiem dokładnie.
Plus, mam pomysł na całkiem nową historię i strasznie mnie ciągnie, żeby zacząć ją pisać. Ale to dopiero w momencie, kiedy ten blog będzie zakończony. No, to chyba wszystko.
Nie zabijajcie mnie.


16 komentarzy:

  1. Boski <3 No no,Lou zazdrosny ;D Czekam na następny <3
    Jak to niedługo koniec tej historii? Kurczę,a już się w nią wciągnęłam. Ale i tak uwielbiam twoje opowiadania :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Koobieto. Nie rób tego ;P Masz rację, zabijemy Cię :D A ja miałam jeszcze nadzieję że Natalie będzie z Zaynem..
    Chcociaż mam nadzieję, że w nowym opowiadaniu będzie jakiś wątek miłosny własnie z Nim.:)
    Genialny rozdział : ))

    OdpowiedzUsuń
  3. kurde dziewczyno ja cie kocham.. piszesz świetnie x d
    weź nie rób mi tego i nie kończ go tak szybko.
    zrób coś żeby Natalie nie wyjechała :D
    + zapraszam na bloga mojej przyjaciółki która dopiero zaczyna
    http://mystoryondirection.blogspot.com/
    jesteś świetna !
    dodaj coś szybko !!! < 3

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudo ;)
    Ale proszę po raz drugi aby Ona nie wyjeżdżała :P
    Lou jako zazdrośnik, dobre :D
    Nie kończ tego bloga tak szybko, proszę ;**
    Czekam na następny ;))
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  5. *Zabija wzrokiem i nie tylko*
    Echh.. Natalie Ma zostać. Harold, Worek piwnica i do dzieła. xd Proszę, nie rób mi tego... Ona NIE-MA-PRA-WA wyjechać. :(
    Nie będę Ci spamowała, wiem, ze tego nie lubisz :) Czekam na nn...
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hey, hi, hello, od niedawna piszę opowiadanie http://www.myownwaytofame.blogspot.com/ byłoby mi miło gdybyś zajrzała i wyraziła swoją opinię na jego temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. C O J A K U R N A M Ó W I Ł A M O S P A M I E. OBIECUJĘ. PRZESTANIE BYĆ PRZYJEMNIE. SPECJALNE MIEJSCE NA SPAM W ZAKŁADKACH, NIE ZAPIEPRZAĆ MI KOMENTARZY.

      Usuń
  7. Boże ten rozdział jest boski.
    Kocham to jak piszesz i pierwsze co zrobiłam po powrocie to odwiedzenie twojego bloga.
    Wgl. jak ona wyjedzie to po tobie ;) - hahha nie no żartuję ale wiedz, że chcę aby została.
    Nie mogę doczekać się kolejnego, ponieważ chcę wrócić do twojego świata

    OdpowiedzUsuń
  8. ZAJEBISTY rozdział !
    Kocham naszą parkę - Natalie i Louis'a
    + czekam na nn z niecierpliwością ! ;* <3
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na 1oo % będę czytać Twoje następne opowiadanie ;*
      A.

      Usuń
  9. No jakby to ... Zajebisty ten rozdział. <33
    teraz nadrobiłam stracone 3 rozdziały, bo jak wspominałam wcześniej, nie miałam dostępu do twych blogów, Bóg wie dlaczego.
    Jaram się, ze są razem, ale smucę, że Natalie ma wyjechać. :((
    Niech się stanie jakiś cud !!! :DD
    Hej, miało być 30 rozdziałów, hellołłł... :DD
    I tyle by pasowało. <33
    Ale rób jak chcesz, zrozumiem to . :)
    Nie mogę się doczekać nowej historii ! Ciekawe o czym będzie. <33
    Pozdrawiam i czekam na rozdział ! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. nie możesz spieprzyć jakiegoś rozdziału, żebym nie musiała już powtarzać się? :D chciałabym się do czegoś przyczepić (bo bardzo lubię się czepiać) ale tu się nie da! bo wszystko jest genialne... Natalie i Lou awwwww <3

    A xx

    OdpowiedzUsuń
  11. zapraszam na nowy rozdział na http://closedindreams.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę NIE INFORMOWAĆ mnie o nowych rozdziałach na jakichkolwiek blogach pod rozdziałami na moim blogu. Na pewno o to nie prosiłam, NIGDY nie proszę. POWTARZAM TO, CHOLERA, PO RAZ SETNY. -,-

      Usuń
  12. Proszę....niech Natalie nie wyjeżdża! Niech nie zostawia Louisa! Niech cos wykombinują aby została i żyła szczęśliwie z Lou! Proszę....zrób to dla mnie.....
    http://together-forever-in-love-for-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurde cały czas miałam nadzieję że będzie z Zaynem !! ;(..

    OdpowiedzUsuń