niedziela, 22 lipca 2012

Rozdział 20. OSTATNI

Od razu przepraszam! Myślałam, że jeszcze to jakoś rozwinę, ale to chyba już nie miało sensu. Dodaję ostatni rozdział. Dziękuję za wszystko, kocham was. : *


PROSIŁABYM, ABY KAŻDY KTO PRZECZYTA TEN ROZDZIAŁ ZOSTAWIŁ KOMENTARZ. NAWET KROPKĘ. CHCIAŁABYM ZOBACZYĆ, ILE WAS TU TAK NAPRAWDĘ BYŁO.

NATALIE

Spojrzałam zawiedzionym wzrokiem na zapakowane walizki i usiadłam na łóżku. Mimo tego, że wiedziałam jak to się skończy miałam nadzieję, że mój ojciec jednak zmieni zdanie i pozwoli mi zostać w Londynie. Nie zmienił. Po raz kolejny wziął pod uwagę swoje szczęście i olał moje zdanie. Myślałam, że po odejściu mojej mamy wszystko zacznie się układać. Prawda jest taka, że wszystko się jeszcze bardziej skomplikowało. Mój ojciec, kompletnie zaślepiony swoją nową narzeczoną, z każdym dniem coraz bardziej mnie od siebie odsuwa. Widać, że źle znosi odejście swojej byłej żony. Zaczął spotykać się z tą wredną tapeciarą, która chce tylko zabrać jego pieniądze. Kiedy się do nich dobierze, mogę się założyć, że odejdzie. A on znowu zostanie sam. W międzyczasie jeszcze zniechęci mnie samą do niego i mogę się założyć, że to wszystko źle się skończy.

Do kartonu schowałam już ostatnie zdjęcie, które do tej pory leżało na szafce. Byłam na nim ja, razem z Nickiem i Louisem. Byliśmy wtedy w kawiarni i Lou chciał udowodnić wszystkim, że jest zdolny wypić sześć kaw i dwie gorące czekolady. Co prawda mu się to udało, jednak później sporo czasu poświęcił wymiotom. Byliśmy wtedy.. szczęśliwi. A teraz? Teraz, każdy jest smutny, zły i nie wie co powiedzieć. Kilkakrotnie starłam się ich jakoś pocieszyć, ale kiedy byłam sama nie byłam wcale taka silna. Płakałam jak dziecko, które straciło swoją ulubioną zabawkę. Jak ja teraz. Tracę ludzi, na których mi zależy. Można sobie obiecywać, że będzie tak jak dawniej, że nie zapomnimy. Nic nie będzie jak dawniej, jak byśmy się o to starali, wszystko będzie skomplikowane z każdym dniem coraz bardziej. Nie chcę ich zostawiać, ale prawdę mówiąc nie pozostało mi już nic innego. 

I co z tego, że starałam się być dla wszystkich miła, zrobić coś dobrego? Moje życie jeszcze we wrześniu, wcale nie było takie złe. Miałam to czego chciałam i nie musiałam przejmować się tym, że stanie się coś takiego jak teraz. Nie dopuszczałam do siebie miłości, ani bliskości. To było dobre rozwiązanie. Nie przywiązywałam się, nie kochałam, nie potrzebowałam. Może i nie byłam szczęśliwa, ale nie raniłam w aż takim stopniu. Danie komuś kosza, a rozstanie z ukochaną osobą to duża różnica. Może i zrobię źle, ale wolałam starą siebie. Bez uczuć, która ma wszystko i wszystkich gdzieś. Nie będę taka dla osób, które kocham. Ale od razu współczuję ludziom, którzy będą chcieli nawiązać ze mną znajomość. Nie chcę się z nikim wiązać, ani do niego przyzwyczajać. Potem co? Kolejne rany, których już nie da się naprawić. Kolejna dawka bólu, tęsknoty i smutku. Nie chcę tego. Wcześniej, się na nic takiego nie narażałam. Szkoda, że wtedy tak nie zostało. Było lepiej. Dużo lepiej.

Usłyszałam pukanie do drzwi. Odwróciłam się i ruszyłam w ich stronę, żeby je otworzyć. W progu zobaczyłam Louisa, trzymającego w ręku czerwoną różę. Ręką wskazałam, żeby wszedł. Skinął głową i posłusznie usiadł na łóżku Savanny, które było nie zapakowane jako jedna z nielicznych rzeczy w tym pokoju.
- Mam ci coś do powiedzenia. Naprawdę ważnego- zaczął chłopak, kiedy usiadłam obok niego. Wyciągnął w moim kierunku różę, która jak dopiero teraz zauważyłam, była sztuczna- Kiedy uschnie zapomnę i przestanę cię kochać- wzięłam od niego różę i kilkakrotnie obróciłam ją w dłoniach- Jesteś naprawdę wspaniała, twoja obecność jest dla mnie czymś wyjątkowym. Z każdym dniem czułem, jakbym zakochiwał się w tobie od nowa. Byliśmy razem ponad miesiąc, a ja i tak czuję, że jesteś tą, z którą chciałbym być do końca życia. Trochę się sprawy pogmatwały, ale wiem.. wiem, że mimo wszystko jeszcze będziemy mieli okazję być razem. I wiem, że zrobię wszystko żeby znów mieć cię przy sobie. Po prostu cię kocham- nie wytrzymałam, po raz pierwszy w jego towarzystwie, rozpłakałam się. Nie wiedziałam, jakie słowa mogłabym wypowiedzieć. Czułam się zagubiona i.. kompletnie bezradna- Hej, nie płacz. Chodź do mnie- posłuchałam i wtuliłam się w jego tors. Chłopak, chcąc mnie uspokoić, głaskał mnie po plecach i nie wypuszczał ze swoich objęć. Po dłuższej chwili odsunęłam się od niego i spojrzałam na różę, którą trzymałam w rękach.
- Tylko ustalmy jedno- zaczęłam, przecierając oczy lewą ręką- Jeśli spotkasz osobę, którą pokochasz bardziej niż mnie...- zaczęłam jednak chłopak mi przerwał.
- Nie znajdę- zaprzeczył z taką pewnością w głosie, która z jednej strony mnie ucieszyła, a z drugiej strasznie przestraszyła.
- Jeśli jednak.. obiecaj mi, że dasz sobie szansę. Że dasz szansę wam. Nie chcę żebyś czekał na mnie w nieskończoność. Louis, ja wyjeżdżam. Nie wiem czy wrócę. Jeśli kogoś kochasz, daj mu wolność. Co wiąże się z cierpieniem, ale.. nie chcę żebyś musiał sobie czegoś odmawiać. Obiecaj- chłopak westchnął ciężko, wziął moją rękę i przyłożył ją sobie w miejsce, gdzie znajduje się serce.
- Nie zabije dla nikogo tak mocno, jak dla ciebie- szepnął mi do ucha, zakładając kosmyk moich włosów za ucho- Ale jeśli to cię uspokoi i tego właśnie chcesz, to w porządku. Obiecuję. I oczekuję tego samego od ciebie. Musisz się jakoś odnaleźć. Zawsze będę czekał- skinęłam głową i uśmiechnęłam się do chłopaka- Nie zapominaj o mnie.
- O tobie nie da się zapomnieć, uwierz- zaśmiałam się cicho, na co chłopak przysunął się jeszcze bliżej mnie i podniósł moją spuszczoną głowę za podbródek. 
- I nie zapominaj, że zawsze będę cię kochał- przez chwilę patrzył w moje oczy, po czym złączył nasze usta w pocałunku. Ten, był inny niż wszystkie poprzednie. Miał w sobie tyle czułości i namiętności, że od samego myślenia o tym kręciło mi się w głowie. Nie potrafiłam wydusić z siebie słowa, nie potrafiłam nawet racjonalnie myśleć. Jedyne co przychodziło mi do głowy, to oddawanie pocałunków. Nic więcej.

- To już wszystko. Natalie, jedziemy- za sobą usłyszałam głos swojego ojca. Machnęłam ręką, żeby jeszcze chwilę poczekał i odwróciłam się przodem do wszystkich zgromadzonych. Pierwszy podszedł do mnie Nick i mocno mnie do siebie przytulił.
- W wakacje, jesteś moja- stwierdził z uśmiechem, na co momentalnie wybuchnęłam śmiechem.
- Jak nie zdasz egzaminów, nawiedzę cię we śnie i uduszę cię twoją własną poduszką, jasne?- szturchnęłam go w ramię i wystawiłam w jego kierunku język. Chłopak oburzony tym, że w niego nie wierzę skrzyżował ręce, jednak po kilku sekundach pocałował mnie w policzek- Savannah, mniej oko na tego debila. Zawsze pakuje się w kłopoty. Poza tym, je za dużo czekolady. Zajmij się tym- westchnęłam, kręcąc głową. Dziewczyna uśmiechnęła się przez płacz i przytuliła mnie do siebie- Nie rycz, głupia. Makijaż rozmażesz- poklepałam ją po ramieniu, na co ona tylko zaśmiała się i schowała twarz w bluzie Nicka. W tym samym momencie podszedł do mnie Niall i mocno mnie do siebie przytulił- Dusisz- jęknęłam, klepiąc go w plecy. Chłopak odsunął się kawałek i kilkakrotnie zamrugał oczami- Nie płacz. Tylko wiesz, nie zatrać się czasem w jedzeniu. Jeśli o mnie zapomnisz na rzecz twojego ukochanego żarcia, to zlecę żeby ktoś ci o mnie przypomniał. Nie będzie miło- skrzyżowałam ręce, na co chłopak walnął mnie w głowę i dał buziaka w policzek.
- Natalie, Natalie, Natalie- westchnął Zayn, obejmując mnie ramieniem- Kiedyś cię odwiedzę w tym twoim Paryżu i powtórzymy nasza wycieczkę na wieżę Eiffela. Nie odpuszczę ci- zaśmiałam się i skinęłam głową- Tylko bez ostatniej sceny, Louis mnie powiesi- szepnął mi do ucha i kawałek się odsunął.
- Jak ja nie umiem się żegnać!- jęknął Liam i nic więcej nie mówiąc przytulił mnie do siebie. Kiedy Liam odszedł, obok mnie stanął Harry.
- Wkurzasz mnie i jesteś idiotą- westchnęłam patrząc na niego.
- Ja ciebie też- odpowiedział i przyciągnął mnie do siebie za rękę, po czym przytulił.
- Dobra, trochę cię lubię. Ale tylko trochę i jesteś głupkiem- dorzuciłam, po czym się zaśmiałam.
- Też jesteś głupkiem. Ale cię lubię- powiedział uśmiechając się szeroko, zaśmiałam się i walnęłam go w ramię. Ostatni, był Louis. Podeszłam do niego i pocałowałam w kącik ust. Chłopak puścił mi trochę blady uśmiech.
- Natalie, chodź już!- krzyknęła Camille z samochodu. Westchnęłam ciężko i odsunęłam się od Louisa.
- Kocham cię- to były ostatnie słowa, jakie powiedziałam w jego stronę. Odwróciłam się na pięcie i pobiegłam w stronę samochodu. Wsiadłam do środka, odwróciłam się i przez szybę pomachałam do wszystkich. Później tylko zapięłam pas, schowałam twarz w dłoniach i wybuchnęłam głośnym płaczem. Siedząca obok mnie kucharka, uśmiechnęła się smutno i pogłaskała mnie po plecach.
- Natalie, nie odstawiaj cyrków- mruknął ojciec, przewracając oczami.
- Nie mam ochoty cię słuchać. Część mnie, została tam. Druga jest teraz tutaj i właśnie ta druga część mnie, chce się ciebie o coś zapytać. Unieszczęśliwiłeś własne dziecko, które teraz przez ciebie płacze. Moje życie, może i nie kończy się w Londynie. Moje szczęśliwe życie właśnie tam się kończy. Musiałam zostawić przyjaciół i jedynego chłopaka, na którym mi tak cholernie zależy. Dopiąłeś swego. Gratuluję. A teraz moje pytanie, jesteś z siebie dumny?


LOUIS

Nie mogłem uwierzyć, że jej już tak naprawdę nie ma. Przez cały powrót do domu, nie byłem w stanie wymówić słowa. Całą frustracja i złość, aż ze mnie kipiała. Nic nie mogłem zrobić, chociaż tyle zrobić bym chciał. Bałem się nawet myśleć o tym, jak się czuję. Straciłem miłość. Moja ukochana wyjechała. I w najbliższym czasie nie wróci. Nie zobaczę jej. Nie ma jej. Nie będę mógł jej przytulić, pocałować, ani nawet dotknąć. Jedyne co mogę, to usłyszeć jej głos albo zobaczyć na ekranie komputera. To nie był szczyt moich marzeń. Jedyny plus jest taki, że chociaż będę mógł mieć z nią kontakt, że to nie musi być koniec. Z drugiej strony jej dzisiejsze słowa, bardzo mnie zaniepokoiły. Zasugerowała mi, żebym znalazł sobie inną dziewczynę. Co wiąże się z tym, że ona może naprawdę nie wrócić. Mam głęboką nadzieję, że jeśli jeszcze ją zobaczę, będziemy oboje czuli do siebie to samo, co jeszcze dzisiaj. Nie mogę jej stracić, nie chcę. To jest jedyna rzecz, jakiej w tej chwili obawiałem się najbardziej.

- Wszystko w porządku?- w moim pokoju, pojawił się Harry przysiadając na krawędzi łóżka.
- Nic nie jest w porządku- odpowiedziałem, wbijając wzrok w jeden punkt, którego sam nie potrafiłem znaleźć.
- Przecież to nie musi być koniec- stwierdził Loczek, siadając obok mnie i opierając się plecami o ścianę.
- Nawet jej nie lubisz- mruknąłem beznamiętnie, opierając głowę na poduszce.
- Lubię ją. Po prostu, znalazłem sobie nowe hobby. Dokuczanie Natalie. Wiesz jak mówi moja mama? Że miłość, przezwycięży wszystko. Jeśli naprawdę się kochacie, to znajdziecie sposób żeby być razem. Miłość przetrwa wszystko, co by się nie działo. Może teraz nie jest najlepiej, bo Natalie wyjechała, ale będziecie mogli się przecież jeszcze spotkać. Obiecała ci, nam że wróci kiedy będzie miała osiemnaście lat. Co te paręnaście miesięcy jest, wobec tylu lat ile was czekają? Louis, weź się w garść. Na pewno to jeszcze nie koniec. Sądzisz, że ona chciałaby widzieć cię w takim stanie? Jest ci ciężko, to zrozumiałe. Ale nie możesz się załamać. Zawsze warto walczyć o miłość.
- Harry, to były chyba jedyne sensowne słowa, jakie kiedykolwiek wypowiedziałeś- stwierdziłem po chwili, klepiąc go po ramieniu.
- Ej! Ja jestem inteligentną osobą- burknął z wkurzoną miną.
- Oczywiście- najwidoczniej go wkurzyłem, bo wziął poduszkę spod mojej głowy i mnie nią uderzył- Frajer- mruknąłem i wziąłem drugą poduszkę z łóżka, po czym błyskawicznie przywaliłem nią w głowę Loczka.

____________________________________________________________
Jak widać, to już koniec tego opowiadania. Nie posłuchałam was, Natalie wyjechała. Tak, tak jestem wredna, nie biorę pod uwagę czyjegoś zdania i tak dalej. Ale i tak uważam, że czasami trzeba wprowadzić trochę smutku w historię. Szczęście, jest nudne. Tyle w temacie. :D

Nie napisze jakiegoś ogromnego przemówienia, bo w sumie i tak nikt tego nie przeczyta więc powiem jednie - dziękuję. Dziękuję wszystkim, którzy ze mną byli i wspierali mnie na różne sposoby. Nawet wiadomości na GG w stylu "kiedy nowy rozdział?" od razu wzbudzały uśmiech na mojej twarzy. Włożyłam w to opowiadanie dużo serca, zresztą jak w każde inne. To takie jakby moje dziecko. Mam nadzieję, że to co tu pisałam chociaż trochę przybliżyło wam inne podejście do świata i to, że nie wszystko zawsze jest jak w bajce.
Dziękuję za 74 obserwatorów, 20,546 wejść i wszystkie komentarze. Wszystko razem, dawało mi satysfakcję i to, że może jednak coś ze mnie będzie. Jeszcze raz - Dziękuję wszystkim. ♥

Nie rozstaję się z pisaniem, dlatego też podam wam dwa blogi, an których jeszcze możecie mnie spotkać.

1. When you leave, it’s gone again.

Cappy. :*

66 komentarzy:

  1. Nieeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!
    Napisałaś to! Natalie wyjechała!!!!!
    Jak ja nienawidzę nieszczęśliwych zakończeń! Zawsze ryczę! Więc wyobraź sobie co ja teraz robię?
    I tak nigdy nie zapomnę tej historii i twojego bloga.
    Dziękuję;*
    http://together-forever-in-love-for-you.blogspot.com/
    http://my-love-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. O ja aż się popłakałąm ;(
    Szkoda że akurat tak to skończyłaś ...
    Słowa Harrego były taki cudowne, przyjaciel zawsze powie nam prawdę ;))
    Ale róża nie uschnie, a oni w mojej głowie są teraz razem, żyją długo i szczęśliwie z gromadką dzieci :P
    Ten blog był cudowny ;)
    A teraz tylko czytamy dwa blogi które zostały i cieszymy się że dalej piszesz ;)
    Pozdrawiam,
    M.


    Zapraszam do mnie:
    http://forever--and--almost--always.blogspot.com/ ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie będę płakać... a jednak popłakałam się :(
    Szkoda, że go zakończyłaś był to jeden z moich ulubionych blogów. Masz talent do pisania.
    Napewno będę czytała następne twoje blogi, ale mam prośbę nie kończ ich tak szybko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie smutne zakończenie, aż sie popłakałam. Cudowny, ostatni, niestety rozdział.>33

    OdpowiedzUsuń
  5. szkoda że to koniec, bo było to chyba najlepsze twoje opowiadanie.
    nadal sądzę, że Natalie lepiej pasowałaby do Zayna, ale to twoja historia, ty wybierasz ;> zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam .

    thekaxii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy zaczęłaś wątek przeprowadzki Natalie, od razu miałam przeczucie że zakończysz opowiadanie wraz z jej wyjazdem.. Szkoda że tak szybko to zakończyłaś.. 20 rozdziałów to w sumie nie jest dużo. Bardzo polubiłam Natalie, powiem Ci szczerze, że było to moje ulubione opowiadanie, zawsze z niecierpliwością czekałam na następny rozdział. Bardzo zżyłam się z bohaterami i mam jeszcze taką malutką nadzieję że kiedyś powrócisz do pisania tego opowiadania.. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!
    JAK? DLACZEGO??
    No kurde! Jak on do niej z tą różą przyszedł, to sie aż rozpłakałam!
    Nosz kurwa! Jakie smutne zakończenie!
    Rozdział świetny. Szkoda, że ostatni ;(

    OdpowiedzUsuń
  9. daję znać, że byłam :)
    masz ogromny talent, wciągnęłam się i w kilka dni przeczytałam wszystkie twoje blogi.
    czy nie pozostaje mi nic innego jak pogratulować? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zajebiste było to opowiadanie !!!!!!! ; DD
    Uwielbiam Cię <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne opowiadanie. Kiedyś ci pisałam na gg że Natalie wydaje się być do mnie bardzo podobna i wiesz co? Nie myliłam się, bo gdzieś pod tą bezuczuciową, chamską i bezczelną Natalie była miła, uprzejma i uczuciowa dziewczyna. To opowiadanie dostarczyło mi wielu emocji i trudno mi się z nim rozstać, ale wiedza, że masz jeszcze dwa inne blogi które czytam poprawia mi humor. Czytałam, czytam i będę czytać twoje opowiadania a w przyszłości mam nadzieję że przeczytam książkę twojego autorstwa : > Dziękuje za to że mogłam się popłakać czytając ostatni rozdział, bo dzięki temu zobaczyłam, że naprawdę da się przywiązać do takich rzeczy. Powodzenia w pisaniu <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze .!
    A myślałam że ona jednak nie wyjedzie .!
    Szkoda że kończysz tego bloga ... .

    OdpowiedzUsuń
  13. .
    Nie to nie jest mój komentarz. Napiszę więcej.
    Skończyłaś ale się cieszę. wiem ,że wszystko zostało wyjaśnione, wszystkie sprawy. przecież wszystko ma swój koniec i początek. nie jest mi smutno aż tak bardzo bo wiem,że będę mogła czytać inne twoje historie , które także na pewno mi się spodobają. powodzenia w dalszym czytaniu. ludzie co jest was tak mało? tak trudno postawić kropkę ?

    OdpowiedzUsuń
  14. Ryczałąm jak głupia, dalej rycze i pozwałabym cię do sądu, bo zamoczyłam sobie laptopa, ale za to że napisałaś tak piękne opowiadanie wybaczam ci to. :D opowiadanie jest poprostu genialne, ba ono jest ZAJEBISTE ! i nie raz wrócę tu, aby odświeżyć sobie pamięć o Natalie..
    Pozdrowionka :**

    OdpowiedzUsuń
  15. Bloog był cudowny ! Szkoda że go tak zakończyłas .. Ale będę czytała Twoje 2 bloogi na 100 % .

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam :D I jestem wierną fanką <3 zapraszam też na mojego nowego bloga: bythewayimwearingthesmileyougaveme.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. W sumie jak dla mnie okej, że nie zrobiłaś szczęśliwego zakończenia ;) chciałabym się oczywiście dowiedzieć, czy oni jednak się spotkali czy nie ;> Czytam każde Twoje opowiadanie i staram się komentować. Kocham Cię po prostu ! <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Szczęśliwe zakończenia są passe , czy jak to się tam:D Szkoda, że to już koniec. No nic, będę czytać dwa pozostałe :) Cudowne opowiadanie, chciałabym mieć taki talent jak ty :)

    OdpowiedzUsuń
  19. kurwa właśnie w tym momencie płacze a łzy spadają na klawisze klawiatury ... kurde dziewczyno proszę cie nie kończ go .
    pierwszy raz wgl na jakimś blogu poryczałam się jak mała dziewczynka
    pewnie że będę czytać twoje pozostałe opowiadania ale jak dla mnie to jest i zawsze będzie najlepsze.. jesteś wspaniała !
    ten blog był najlepszy jaki czytałam ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  20. Blog był znakomity ! Świetnie opisywałaś w nim uczucia Natalie, Louisa i pozostałych bohaterów. Jestem Twoją wierną fanką, czytam twoje opowiadania od początku twojej twórczości :) Dziękuję za wspaniałe prowadzenie tego bloga ! :* Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Blog był świetny, porównywalny świetnością do poprzedniego, ogólnie bardzo mi się podobał, nie mam zastrzeżeń. Bardzo podoba mi się twój styl pisania, ale nie można nikomu za dużo słodzić więc się przymknę , pozdrawiam ;**
    ~Olaaa

    OdpowiedzUsuń
  22. genialny !

    j.xx

    OdpowiedzUsuń
  23. Ej no kurwa, płaczę o fikcyjne wydarzenia i postacie . >.<
    Na prawdę, ryczę. Szkoda, że jednak się nie ułożyło. Ale jest moja jedyna prośba do ciebie . Zrób epilog. Bardzo mi na tym zależy .
    Rozdział jest tak cudowny, że kilkakrotnie poczułam łzy na policzkach... Piękne zakończenie dzisiejszego dnia, dziękuję ci Cappy za to opowiadanie, które udowodniło, że wszystko jest możliwe i ludzie jednak mogą się zmienić o 180 stopni. Na pewno wiesz, co bym mogła ci jeszcze napisać, bo podobnie bym zrobiła jak z Twoim pierwszym opowiadaniem, o Vivienne. Podziękowałabym Ci, za te wszystkie przeżycia i to, że mogłam dotknąć innego świata, bo od mojego własnego chciałam uciec. Moja postawa do świata się zmieniła i to właśnie dzięki Twoim opowiadaniom. Jesteś dla mnie kimś, kto zasługuje w pełni na szacunek i kto na prawdę posiada ogromny talent do pisania. Nic tak mi nie umiało zmienić humoru na lepszy, jak to co pisałaś. Piszę to wszystko znów po raz drugi ze łzami w oczach i wilgotnej koszulce od ciągle spadających łez. To co napiszę, chyba nie wyrazi tego nigdy, co czuję na prawdę. Nie umiem napisać, to co mam teraz w głowie i w sercu. Jedno, wielkie ogromne DZIĘKUJĘ Ci.
    Przywróciłaś mi wiarę w to wszystko. Mimo, że nie zawsze są szczęśliwe zakończenia, choć tak bardzo ich pragniemy. W życiu nie zawsze wszystko skończy się różowo i taka jest prawda. Ale dałaś iskierkę nadziei po przez ostatni akapit z perspektywy Lou. Że kiedyś znów się spotkają i tak dalej. Faktycznie, czasem los nam daje takie złudzenie, które szybko znika. Potem są nowe problemy i zapominamy o przeszłości, choć serce ciągle nam ją podsuwa do myśli i znów pojawia si pytanie " po co to wszystko ? " . Dałaś mi wiele do myślenia, z resztą - jak zawsze.
    Napiszę znów DZIĘKUJĘ, bo nie umiem więcej. Możesz sobie dopowiedzieć, to co mogę mieć w głowie, a co nie umiem CI przekazać. Mam nadzieję, że przeczytasz ten komentarz.
    Pozdrawiam i życzę weny do nowych opowiadań. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. " O ja pierdole " - pierwsze co przyszło mi do głowy, po przeczytaniu twojego komentarza. Dziękuję za niego i to bardzo. Zawsze wymiękam, kiedy czytam takie słowa, tym bardziej skierowane do mnie. Nie wiem co powiedzieć. Co rzadko mi się zdarza, bo gadam zawsze jak najęta i trudno mnie uciszyć. Dziękuję.

      Usuń
    2. Zgadzam się z tobą. Czytałam nie tylko to opowiadanie, ale i to o Vivienne i powiem jedno - przedstawiasz świat bez złudzeń, bez stereotypów, po prostu taki jaki jest. Twoje opowiadania zmieniają ludzi, bo na przykład moje podejście do świata, zmieniły. Mam w jakimś calu podobną historię co Vivienne i pokazałaś mi, że życie kiedyś chodź trochę wynagrodzi nam coś. Bo wszystko dzieje się po coś. I każda przykrość ma nas uodparniać na całe zło tego świata. Więc jak koleżanka powyżej napiszę tylko to co ona - dziękuję. ; *

      Usuń
  24. super blog:))))))

    OdpowiedzUsuń
  25. Szkoda , że to już koniec ;/ Ale blog był , wróć JEST genialny !!! :D

    OdpowiedzUsuń
  26. szkoda że koniec... ;(
    ale co do opowiadania to był zajebisty !! : D

    OdpowiedzUsuń
  27. aahhh... uwielbiałam tego bloga. Tak długo czekałam na związek Lou z Natalie..no ale to już koniec ; / dzięki za wspaniałego bloga ; * i mam nadzieję, że następne bd teeż takie DOBRE ; )

    OdpowiedzUsuń
  28. Czytałąm twojego pierwszego bloga od 3 rozdziału. Błagałam, żebyś zrobiła drugą część. Błagam cię o to i teraz. Nawet wyżej możesz zobaczyć, ile osób cię czyta i podoba im się to :) PROSIIIMY! WEŹ PISZ DALEJ NA PRZYKŁAD W INNEJ CZĘŚCI! :D i Dzięki. Dzięki za to, że jesteś moim wzorem do pisania. Jeśli nie przeczytałam twojego rozdziału, miałam jakąś taką dziwną pustkę. Wiem, głupie, ale ja uwielbiam twój styl pisania i nie wyobrażam sobie tygodnia bez Natalie i Lou ;p

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetne opowiadanie. : )

    OdpowiedzUsuń
  30. eeee no nie koncz ;d

    OdpowiedzUsuń
  31. nie myślałam że tak go zakończysz :)

    OdpowiedzUsuń
  32. chyba najlepiej zakończone opowiadanie :) mimo, że nie są razem bardzo mi się podoba :D chcę ci podziękować za trud jaki włożyłaś w napisanie opowiadania oraz za to, że wytrzymywałaś z naszymi nie zawsze miłymi komentarzami :) pisz dalej dziewczyno :D stworzyłaś świetną historię, dziękuję jeszcze raz <3

    A xx

    OdpowiedzUsuń
  33. Na samym początku przepraszam, że miałam problemy z regularnym komentowaniem, ale tak już mam. Chciałam dodać komentarz pod każdym rozdziałem, który przeczytałam, ale było tego trochę za dużo i tak wszyło. Jeszcze raz przepraszam.
    Szkoda, że postanowiłaś skończyć to opowiadanie, miałam nadzieję, że opiszesz jeszcze jakoś ten wyjazd Natalie. No, ale wszystko kiedyś musi się skończyć, a to zakończenie było naprawdę świetne. Genialnie napisane, cudowne... Po prostu idealne. Fajnie byłoby, gdybyś jeszcze kiedyś wróciła na tego bloga i kontynuowała to opowiadanie, bo będzie mi go naprawdę brakować. Dziękuję Ci za tą historię. Postać Natalie była inna niż wszystkie inne, o jakich czytałam, oczywiście w pozytywnym tego znaczeniu.
    Jeśli chodzi o samą treść, to zastanawia mnie to, czemu oni oboje (mam tu na myśli Natalie i Louisa) sądzą, że to koniec. Przecież mają telefony, komputery, internet... A Lou jest przecież wielką gwiazdą, ma pieniądze, może odwiedzać swoją dziewczynę, dopóki nie skończy 18 lat, a ona sama może co jakiś czas odwiedzać Londyn.
    To by chyba było tyle ode mnie.
    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  34. Szkoda, że już koniec. Ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. Opowiadanie było jednym z moich ulubionych.
    Zapraszam do siebie:
    dream-on-1d.blogspot.com
    marzenia-siespelniaja.blogspot.com

    xx

    OdpowiedzUsuń
  35. Szkoda, że to koniec, bo mimo wsxzystko ja liczyłam, że ona później będzie z Zaynem, bo cały czas im kibicowałam. Ale i tak blog miodzio. ; d

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja pierdziele.
    Łzy miałam w oczach.
    Cudowne zakończenie. Szkoda, że to już koniec opowiadania. Przywiązałam się do niego;(

    OdpowiedzUsuń
  37. Miałam łzy w oczach, kiedy czytałam ten rozdział, a w sumie epilog. Szkoda, że tak szybko skończyłaś tego bloga, ale cieszę się, że przynajmniej piszesz jeszcze inne opowiadania, tak samo świetne jak to było. Bardzo fajnie to zakończyłaś. Teraz każdy może sam dokończyć sobie tą historię.Czy oni się jeszcze spotkają. Czy raczej nie? Każdy może skończyć tą historię inaczej. Ja osobiście wyobrażam sobie to tak, że ojciec Natalii po usłyszeniu paru słów prawdy samochodzie, zrozumiał swój błąd. Zawrócił i zostawił Natalię w Londynie.
    Pozdrawiam
    Harriet

    OdpowiedzUsuń
  38. Czytałam epilog do końca, na spokojnie a jak skończyłam, zaczęłam ryczeć ;(
    Masz rację 'happy end'ów' jest dużo, ale kurczę miałam nadzieję, że jednak Natalie nie wyjedzie ;D
    To chyba tyle, mojej skromnej wypowiedzi. ;p
    Kocham Ciebie i Twoje opowiadanie ;* <3
    A.

    OdpowiedzUsuń
  39. Kurwa! Nienawidzę cię ! :*
    Szkoda że tak to się skończyło , ale przecież nie wszystkie opowiadania muszą być takie same ..
    Kocham <3 !
    Pisz dalej ! ;*******

    OdpowiedzUsuń
  40. Twój blog totalnie wymiata!;**

    OdpowiedzUsuń
  41. Nie umiem pisać długich komentarzy... Ale nawet jeśli tak się skończyło to opowiadanie, to szanuję Cie jeszcze bardziej. Nie jestem w stanie tego opisać, ale to jest po prostu genialne!

    OdpowiedzUsuń
  42. To bylo straszne...Jak moglas tak nie szczesliwie zakonczyc?!
    Jeszcze nigdy nie plakalam przy opowiadaniu.
    Jestes wspaniala dziekuje ci za to ,ze twoje opowiadanie wywieralo u mnie usmiech.
    Blog pisalas swietnie kazdy rozdzial mial w sobie niespodzianke.
    Caly czas liczyalam na to ze ona nie wyjedzie.. niestety wyjechala.
    Jestem bardzo ciekawa co by bylo gdyby jednak zostala a ty nadal bys pisala opowiadanie.
    Pozdrawiam:D

    OdpowiedzUsuń
  43. Dodaj Epilog !!!!
    Proszę :(
    Nie chcę końca :(

    OdpowiedzUsuń
  44. Popłakałam się przez Ciebie ... Szczęśliwa ? Prosze weź dodaj epilog . Ja nie lubie takich zakończeń . I tylko u Ciebie się popłakałam a ja nie jestem wrażliwa ! ;DD

    Wika;*

    OdpowiedzUsuń
  45. przeczytałam cały w dwa dni, naprawdę dobry, szkoda, że smute zakończenie, choć w sumie mała odmiana od monotonni innych blogów się przyda, mam nadzieję, że jeszcze wócisz na tego bloga i opiszesz dalsze losy, uwierz, że naprawdę warto. w każdym razie dziękuję za tą historię, jeśli chcesz to wpadnij też do mnie:
    www.mrsandmrstyles.blogspot.com
    <3

    OdpowiedzUsuń
  46. O bosz...poryczałam się, masakrycznie się poryczałam. Po raz kolejny powtarzam słowa iż twoje opowiadania są wspaniałe i wrowadzają wiele rzeczy do naszego życie. Jesteś straszliwie mądrą dziewczyną, to co powiedział Hazza...naprawdę wspaniałe. Jaśli kierujesz się w zyciu tym co piszesz to wielki szacunek dla ciebie. Marzę o tym, żeby przeczytać jeszcze wiele twoich opowiadań, one naprawde są wspaniałe. Dziękuję ci za to, że mogłam je przeczytać. To smutne zakończenie...myślę że dobrze zrobiłaś, gdyby nie wyjechała byłoby to oklepane bardzo, tak to to odmieniłaś. Podobało mi się to, że przeżywałam to z twoimi bohaterami, czyli przez ostatnie rozdziały trzymałam kciuki, aby ona nie wyjechała, niestety stało się wyjechała. Z chęcią, bym przeczytała dalszą częśc, czyli jak mając 18 lat wróci :PP Teraz chciałabym ci okropnie jeszcze raz podziękować za to co piszesz, za to, że pokazujesz mi jak że, że życie nie jest takie łatwe, że nie wolno sie poddawać, że można się zmienić nawet o 360 stopni. To jest wspaniałe, że mogę czytać to co piszesz. DZIĘKUJĘ <3 :*
    Patka :*

    OdpowiedzUsuń
  47. Powiem szczerze, że myślałam, że Natalie zaraz wpadnie do pokoju i będzie happy end, ale i tak stwierdzam, że to opowiadanie było świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  48. najlepsze jakie do tej pory czytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Kocham to opowiadanie!!!
    <3333
    ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz talent ;D
      Powodzenia!

      Usuń
  50. Napiszesz dalszy ciag jak natalie wraca do londynu?

    OdpowiedzUsuń
  51. zapraszam do siebie.... pomozcie mi przebrnac przez moje poczatki :( http://ifindyourlips.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  52. jejciuu!;p znalazłam tego bloga ostatnio i czytałam od początku :D powiem Ci dziewczyno zajebisty;p jeden z lepszych które czytałam;p no cóż szkoda że już koniec ale zajże na twoje inne blogi :P ale mam ochotę krzyczeć: nie kończ tego! pisz dalej jest zajebisteeeeeeeee kurde no ale musze sie pogondzic z tym ze skonczyłas ;p powodzenia :D
    Zapraszam na 12 rozdział:D Wielkie Come back:D i prosze o szczere opinie w komentarzu:* http://it-say-me-desire-that.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  53. tak ! udało się ! przeczytałam. ! jest to Twój kolejny blog, którego miałam zaszczyt przeczytać. kolejna genialna historia, uczucia i w ogóle wszystko.
    kocham, kocham, kocham.
    oczywiście czytam twoje kolejne blogi.
    pozdrawiam i weny życzę. xx ♥

    OdpowiedzUsuń
  54. płaczę sobie teraz przez Ciebie :') świetne opowiadanie, trochę po czasie od zakończenia opowiadania ale dopiero teraz go znalazłam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. emocjonujące <3
    zapraszam też do siebie na nowy rozdział http://hiheeuih.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  56. Nieeee... ona miała zostać! Miałam cichą nadzieję, że jednak wyleci z tego samochodu i wróci... A tu co? Dupa. Opowiadanie nieziemskie, teraz biorę się za czytanie kolejnych. :) Pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń
  57. spieprzylas cala sprawe<__> poryczalam sie jak czytalam opowiadanie. przynajmniej epilog z szczesliwym zakonczeniem?

    OdpowiedzUsuń